Jestem ze swoim mężem już 3 lata. Po 2 latach związku zdecydowaliśmy się wziąć ślub i nie żałujemy, bo się kochamy. Jest tylko jeden mały problem, który uprzykrza nam życie – tym problemem jest teściowa, która od samego początku próbuje doprowadzić do rozpadu naszego związku. Przeszkadza jej to, że mam dziecko z poprzedniego małżeństwa i nie chciała, aby jej synek brał sobie „kobietę z bękartem”. Nie bierze pod uwagę tego, że jej syn także ma dziecko, którym zachowuje się jego poprzednia partnerka. To już jej nie przeszkadza.
Mój poprzedni mąż nie był gotowy do tego, by założyć rodzinę, co niestety wyszło na jaw już po naszym ślubie i narodzinach dziecka. Przez to z nim się rozwiodłam, bo i tak byłam sama ze wszystkimi problemami, a on nie interesował się nawet dzieckiem. Ciągle niby był w delegacjach, ale kto wie, czy to nie była wymówka i gdy ja siedziałam z dzieckiem sama w domu, to on mnie nie zdradzał? W sumie lepiej tego nie wiedzieć.
Mój aktualny mąż z kolei rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną z powodu jej zdrady. Zdradzała go i poniżała, nawet przed dzieckiem, więc w końcu zdecydował się od niej odejść, niż żyć w takiej atmosferze. Teraz, kiedy ułożył sobie życie na nowo, teściowa i tak wolałaby, aby jej syn wrócił do swojej byłej żony, bo uważa ją za lepszą i bardziej godną jej syna, niż ja. Uważa, że skoro mają razem dziecko, to powinni być razem, a dawne nieporozumienia powinny odejść w niepamięć. Mnie traktuje jak śmiecia, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć.
Teraz z mężem także mamy już wspólne dziecko, więc czemu o nas też tak nie myśli? Niestety, teściowa nie interesuje się swoim wnukiem. Synek ma już półtora roku, ale widział babcię zaledwie dwa razy, bo ona – jak to się wyraziła – „nie czuje więzi z tym dzieckiem”. Mnie to już tak bardzo nie rani, przyzwyczaiłam się do tego, ale boli mnie to, jak traktuje dzieci, szczególnie swojego biologicznego wnuka. Ja cokolwiek bym nie robiła, jak bardzo bym się nie starała, to i tak teściowa wciąż będzie mnie nienawidzieć.
Mąż mówi, że jest rozdarty, ale przecież mnie kocha. Ja jednak wiem, że mimo tego, iż jest dorosły i sam podejmuje decyzje, to po jakimś czasie dla świętego spokoju może zrobić to, co chce matka, a to dobrze na pewno nie skończy się dla naszej rodziny.
Jestem już tym wszystkim po prostu zmęczona…



