Teściowa przyjechała nie mając ani szczoteczki do zębów i pasty, ani ręcznika, ani myla, ani szamponu. Nic nie zabrała ze sobą, a mi powiedziała: „daj mi to i to”

Nie oceniam. Po prostu nie tego nie rozumiem. Teściowa przyjechała do nas na dwa tygodnie, aby pozwiedzać stolicę. Od dawna zapraszaliśmy ją do naszego nowego mieszkania i chcieliśmy jej pokazać miasto. Mieszka w centrum małego miasta i od dawna jest rozwiedziona. Przyjechała, ale nie zabrała ze sobą szczoteczki do zębów z pastą, ręcznika, mydła, szamponu, grzebienia, szlafroka, no niczego. Mówi do mnie: „Daj mi to i to…”

Chcę opowiedzieć tę małą historię bez osądzania. Po prostu jestem zainteresowana opinią z zewnątrz: czy to normalne? A może jeszcze nie do końca? Jesteśmy małżeństwem z Maksem od 7 lat. Mieszkamy w Warszawie. Długo wynajmowaliśmy mieszkanie, a trzy lata temu wreszcie kupiliśmy swoje własne w nowym budownictwie. W ostatnich latach przeprowadziliśmy w nim remont i pół roku temu się wprowadziliśmy. Moi rodzice mieszkają po drugiej stronie miasta i często się z nimi spotykamy. Rodzice Maksa są od dawna rozwiedzeni, tata jest za granicą, ale znacznie pomógł nam finansowo.

A jego mama, czyli moja teściowa, mieszka w centrum Włocławka. Jest jeszcze dość młodą kobietą, dba o siebie i pracuje w bibliotece. Jednak dopiero niedawno dowiedziałam się, że moja teściowa Aneta jest trochę dziwna. Przykładem tego jest jej ostatnia wizyta u nas. Od dawna zapraszaliśmy ją do odwiedzenia nas, aby pokazać jej nasze nowe mieszkanie i miasto. Przyjechała do nas na dwa tygodnie. Spotkaliśmy się z nią na dworcu autobusowym, wypiliśmy kawę w parku, a potem wróciliśmy do domu. Przygotowałam obiad, wszystko zgodnie z oczekiwaniami.

Jedliśmy, siedzieliśmy. Potem zabrała Anetę do do pokoju dziecinnego, gdzie będzie mieszkać w przez dni pobytu (tymczasowo zabraliśmy dziecko do naszego pokoju). A teraz w sypialni moja teściowa mówi: „Gabrysiu, ale daj mi to i to, przecież nie przyjechałam na jeden dzień”. Jak się okazało, teściowa nie zabrała ze sobą szczoteczki do zębów z pastą, mydła, ręcznika, szamponu, szlafroka, no niczego.

Oczywiście, że jej dałam. Ręczniki, papier toaletowy, ale szczerze mówiąc, dziwne jest dla mnie, jak można odwiedzić kogoś i nie wziąć szamponu i szczoteczki do zębów, grzebienia, szlafroka? To są rzeczy osobiste. Zabieram ze sobą nawet materac, kiedy gdzieś jedziemy na dłużej! Zapytałam o to Maksa, a on machnął ręką: nie zwracaj uwagi, mama jest trochę dziwna. Wow-trochę! Powtórzę jeszcze raz: nie piszę tego dla osądu. Zastanawiam się, czy to tylko ja uważam, że to trochę nienormalne, aby nie zabierać ze sobą takich rzeczy podczas wizyty w gościach? Może to normalne, gdy jedziesz do swoich krewnych?

Oceń artykuł
Comments: 1
  1. Bbb

    Moje zdanie jest takie, że jedynie szczoteczkę powinna mieć. Resztę rzeczy Ty powinnaś jej zapewnić jako gościowi. Wyjazd na 2 tyg to i tak spora ilość rzeczy, nie trzeba jeszcze ręcznika czy szamponu dźwigać

    Odpowiedz
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + dwa =

Teściowa przyjechała nie mając ani szczoteczki do zębów i pasty, ani ręcznika, ani myla, ani szamponu. Nic nie zabrała ze sobą, a mi powiedziała: „daj mi to i to”