Nazywam się Wiktor. Bardzo kocham swoją rodzinę i uważam, że to najważniejsze w życiu. Również mój ojciec tak myślał i zawsze mówił mi, że nie ma nic ważniejszego niż rodzina. Ojciec był dla mnie autorytetem. To był człowiek, który był jedynym żywicielem rodziny i zawsze wszystkim pomagał. Pięć lat temu niestety zmarł. Od najmłodszych lat zacząłem ciężko pracować i dążyłem do jasno określonych celów. I udało mi się wiele osiągnąć dzięki mojej samodyscyplinie i ciężkiej pracy. Po ojcu w naszej rodzinie stałem się najważniejszym członkiem rodziny i nawet nie pozwoliłem mamie w tym wieku iść do pracy, ale całkowicie ją utrzymywałem, aby niczego nie potrzebowała. Mam teraz trzydzieści pięć lat i od dziesięciu lat jestem żonaty. Moja żona też nie pracuje. Radzę sobie i utrzymuję całą naszą rodzinę, bardzo dobrze traktuję krewnych żony i pomagam im w każdy możliwy sposób.
Kiedy moja teściowa przeszła na emeryturę, zacząłem jej pomagać, aby nie żyła tylko z emerytury. Pracuję w gazowni, zajmuję stanowisko kierownicze i od dawna nie jeżdżę po mieście, ale pracuję w biurze. Nigdy nie dostałem pieniędzy od teściów dla mojej rodziny, ale teściowa ostatnio bardzo często do nas przyjeżdzała oraz zapraszała na niezliczone imprezy. Pewnego dnia upiła się i powiedziała coś ciekawego. Siedząc przy kolejnym imprezowym stole, zaczęła bardzo głośno udowadniać coś swojej przyjaciółce:
– Tutaj, moim zdaniem, wszystko jest oczywiste, że jestem główną i najważniejszą osobą w tej rodzinie! Tak dobrze wychowałam córkę, że wyszła za mąż za właściwego mężczyznę z pieniądzmi. Jest to prawda, że to kobiety rządzą światem, a nie mężczyźni!
Byłem oczywiście zaskoczony tym zachowaniem teściowej i poprosiłem ją, aby nie podnosiła głosy na gości, ponieważ wszyscy zebrali się, aby dobrze się bawić, a nie kłócić.
Na co mi odpowiedziała:
– A ty w ogóle jesteś bezczelny, nikt Cię o zdanie nie prosił. Ja tu jestem, więc decyduję, kto może mówić, a kto nie.
Cóż, po tym po prostu nie mogłem milczeć, ponieważ mnie zdenerwowała i powiedziałem jej:
– Zacznijmy od tego, że nie ma tu głównych i najważniejszych osób w rodzinie. Po drugie, od ilu lat żyjesz na mój koszt, spełniam i płacę za wszystkie Twoje kaprysy i pragnienia. Więc proszę milczeć.
Potem uspokoiła się. Goście szybko się rozeszli. Potem zadzwoniła do mnie i ganiła za swoje zachowanie. A ja jestem osobą niezłomną, powiedziałem, że już o tym zapomniałem. Zrozumiałem, że słusznie mówią: „nie czyń dobra. tpo nie otrzymasz zła”.



