Córka Luizy niedawno wyszła za mąż za Grzegorza, a teraz nowożeńcy odwiedzili ją w weekend. Luiza z trudem wyobrażała sobie, jak rma traktować zięcia i obchodzić się z nim. Z jednej strony jest trochę zbyt poprawny, wręcz wzorowy: nie pali, nie pije, nawet z żoną przed ślubem nie uprawiał seksu. Ale co to znowu za ślub. Zawarli związek w Urzędzie Stanu Cywilnego, a potem n trzy dni udali się do najbardziej historycznych miejscw kraju. Według teściowej jej zięć jest nudny. Osiem lat jest starszy od żony. Luiza mieszkała ze Staszkiem od ponad roku. Nie spieszyli się z sformalizowaniem związku. Staszek jest emerytowanym oficerem, rozwiedzionym (żona poszła do innego), dostaje solidną emeryturę, ma mieszkanie w stolicy, jest porządny i co najważniejsze – gotuje tak, że palce lizać. Luizę zawsze witał po pracy cudownąą kolacją.
Ale jakie potrawy podawać zięciowi, tego Luiza nie wiedziała.
– Nie stresuj się! – uspokoił ją Staszek. – Zadowolę czymś pysznym męża Marysi, na pewno nie będzie głodny.
Goście przyjechali, weszli do domu. Maria wesoło podeszła, by pocałować matkę i Staszka, a zięć powiedział tylko „cześć” i takim tonem i z taką mimiką, że Luiza chciała go szturchnąć i sprawdzić, czy to człowiek, czy robot. Usiedli przy stole.
– A na czym smażono cukinię? – zapytał zięć i zaczął żmudnie omawić plusy i minuty różnych odmian oleju roślinnego.
– Przestrzegam prohibicji! – powiedział Grzegorz, gdy Staszek zaproponował kieliszek koniaku i zaczął spekulować o szkodliwości alkoholu. Ledwo znieśli te dwa dni, a kiedy Grzegorz i Maria odeszli, westchnęli z ulgą. Maria wróciła dwa miesiące później.
– Cóż, rzuciłam go, tego nudziarza. Z nim okropnie się nudziłam, więcej zakazów, inż zabawy. Staszku, przygotuj mi jakieś mięsne danie. Wręcz tęskniłam za mięsem!



