Teściowa podjęła decyzję o remoncie naszego mieszkania. Jednak gdy zobaczyłam efekt, postanowiłem już nie pozwolić jej przekroczyć progu naszego domu.

Po ślubie mój mąż przeprowadził się do mojego dwupokojowego mieszkania. Mieszkanie potrzebowało gruntownego remontu, ale z różnych powodów odkładaliśmy remont. Dopiero gdy sąsiedzi nas zalali, postanowiliśmy, że nie możemy już tego odkładać. Wtedy byłam w szóstym miesiącu ciąży, co było bardzo nieodpowiednim czasem na takie prace, ale nie chciałam przynosić dziecka do takiego mieszkania. Zaczęliśmy szukać ekipy remontowej przez znajomych.

Szybko znaleźliśmy zespół z doskonałymi rekomendacjami, ale mieli już zamówienia i planowali zakończyć je za miesiąc. Kiedy złożyliśmy zamówienie, mąż i brygadzista poszli na zakupy, aby kupić materiały budowlane.

Byłam w dziewiątym miesiącu ciąży, kiedy rozpoczął się remont. Ze względu na zakupy, upały i inne problemy, mój stan zdrowia się pogorszył i zostałam umieszczona w szpitalu, gdzie musiałam leżeć przed narodzinami dziecka. Na miejscu pozostał mężczyzna, który zapewniał mnie, że wszystko będzie gotowe do mojego wypisu ze szpitala z dzieckiem. Kontaktowaliśmy się przez telefon, ale nie wysłał mi żadnych zdjęć – powiedział, że to będzie niespodzianka. Kiedy weszłam do mieszkania z dzieckiem, prawie oszalałam. Na podłodze zamiast laminatu była linoleum. Tapeta zamiast pomalowanych ścian z jakimś kwiatowym wzorem w dziwnej kolorystyce. Kafelki nie były tymi, które wybrałam. Byłam wściekła i zwróciłam się przeciwko mężowi, ale okazało się, że on nie był za to odpowiedzialny.

Sam był nieobecny. Został wysłany w podróż służbową i właśnie wrócił. Musiałam więc porozmawiać z samą teściową. Wykorzystując zatrzymane paragony, zwróciła zakupione przez nas materiały i kupiła wszystko według własnego gustu. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do wykonanej pracy przez ekipę remontową, wykonali swoją pracę dokładnie, ale krzyczałam na teściową tak, że prawie straciłam głos. Zakończyłam rozmowę stwierdzając: „Twojej nogi nie postaną więcej w moim domu! Nigdy więcej!”. Mąż próbował wstawiać się za matką: „Chciała jak najlepiej…”, ale zdał sobie sprawę, że może zostać wysłany do swojej matki  i zamknął się. A ja siedzę i zastanawiam się, jak można to naprawić?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem − siedem =

Teściowa podjęła decyzję o remoncie naszego mieszkania. Jednak gdy zobaczyłam efekt, postanowiłem już nie pozwolić jej przekroczyć progu naszego domu.