Teściowa po raz pierwszy nazwała mnie córką. Na początku nie rozumiałam, skąd wzięła się taka czułość do mnie, dopóki nie wyraziła swojej prośby

Mój mąż jest najcudowniejszą osobą na tym świecie, tylko jego krewni są jego jedyną wadą. Wada to, że mało powiedziane. Psują nasze życie od dnia naszego ślubu. Poznaliśmy się na studiach. Wpadł mi w oko pierwszej, ale nie odważyłam się poznać. Kilka miesięcy później sam czekał na mnie po zajęciach. Coraz bardziej pociągał mnie nie tylko swoim pięknem, ale także inteligencją i charakterem. Oświadczył mi się zaraz po ukończeniu studiów. Potem został mi jeszcze rok studiów. Zgodziłam się na propozycję bez wahania. Artur już wtedy pracował, a ja byłam na pół etatu. Wynajęliśmy mieszkanie i zaczęliśmy mieszkać razem. Tak się złożyło, że przed ślubem widziałem rodzinę Artema tylko trzy lub cztery razy, wtedy trudno mi było zrozumieć, jacy oni są. I nie było ciekawie, a po ślubie już zrozumiałam, kim są ci ludzie. Arturowi nie dawali spokoju.

Ciągle widząc, jaki ma charakter, wykorzystywali go i domagali się ciągle pomocy. Zajmował się przeprowadzką siostry, potem naprawiał coś w mieszkaniu matki. Zdarzało się, że w późniejszym czasie również nie dawali nam spokoju. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby zdarzało się to raz lub dwa razy w miesiącu, ale to było prawie codziennie. Jego matka po prostu nie chce, aby syn spędzał czas z żoną, nie rozumie, że syn ma już własną rodzinę i własne zmartwienia. Rozmawiałam z Artemem, zrozumiał, że mam rację. Muszą samodzielnie rozwiązywać swoje problemy. Potem zaczął im taktownie odmawiać, ale to nie pomogło. Pewnego dnia moja teściowa wcześnie rano postanowiła mnie odwiedzić. Artura nie było w domu. Była bardzo uprzejma, nie przypominała siebie. Od razu wiedziałam, że przyszła po coś, czegoś od nas potrzebowała. Zrobiłam tak, żeby szybciej przeszła do tematu, a potem byłam zszokowana jej zachowaniem. Ona, nazywając mnie swoją córką, poprosiła mnie, abym zajęła się jej wnukami, czyli dziećmi siostry Artura.

Tak, nie tylko zaopiekować; ale mieli zamieszkać w naszym mieszkaniu, wyobrażacie sobie? A to wszystko dlatego, że siostra jest rozwiedziona, a kiedy wyjeżdża w podróż służbową, zostawia dzieci teściowej. A ona z kolei zdecydowała, że Artur i ja musimy poćwiczyć, zanim będziemy mieć własne dziecko. Natychmiast odmówiłam. Powiedziałam, że nie mamy czasu na dzieci. Oboje pracujemy i nie możemy sobie na to pozwolić. Ona, po mojej odmowie, natychmiast wróciła do swojego prawdziwego oblicza i po wyjściu powiedziała, że Artur już się zgodził. Zamarłam jak kamień. Wieczorem przyszedł Artur, spakował swoje rzeczy i szybkim krokiem poszedł do matki. Jest już tam trzeci dzień – nawet do mnie nie zadzwonił. Okazuje się, że jego ukochana siostra nie jest w podróży służbowej, ale na wakacjach z jakimś facetem. Wysłałam jej zdjęcie do męża: niech wie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × dwa =

Teściowa po raz pierwszy nazwała mnie córką. Na początku nie rozumiałam, skąd wzięła się taka czułość do mnie, dopóki nie wyraziła swojej prośby