Mój mąż ma przeszłość, która nas prześladuje. Ale bez „pomocy” teściowej tak by się nie stało. Mój mąż ożenił się siedem lat temu z dziewczyną, która zaszła z nim w ciążę. Nie kochał jej, spotkał się z nią kilka razy, mówi – z litości. Gdy tylko mężczyzna się o wszystkim dowiedział, poprosił dziewczynę, aby pozbyła się dziecka. Nie posłuchała, poszła do rodziców. Zebrali się tłumnie i przyszli do matki męża. Teściowa namówiła syna, by poślubił tę dziewczynę, dopóki brzuch nie będzie widoczny. Nie chciała się wstydzić i zawstydzić „nieszczęśliwej dziewczyny”. Wzięli lub. Ojciec tej dziewczyny z radości, że przynajmniej ktoś wziął jego córkę za żonę, dał im mieszkanie.
Mieszkali tam jak obcy sobie ludzie, nawet spali na różnych łóżkach. Mąż cieszył się tylko tym, że przed urodzeniem dziecka wyjeżdżał na delegacje. Tak też było teraz. Pierwsza żona urodziła, a jego nie było. Kiedy wrócił i wziął córkę w ramiona, nic nie poczuł. Nie kochał matki dziecka i do córki też nic nie czuł. Jedyną rzeczą, którą lubił w swojej pierwszej żonie, było to, że gotowała pysznie i utrzymywała czystość w domu. Mężczyzna postanowił odwrócić uwagę pracą i był w tym dobry. Mimo wszystko był odpowiedzialny, nie zdradzał żony, przynosił pieniądze do domu. Ale żona zawsze narzekała, że nie zwraca na nią uwagi, nie przytula jej, nie dba o nią, a mąż nie wiedział, co odpowiedzieć, ponieważ od początku wiedział, że miłości do niej nie czuje.
Po czterech latach małżeństwa jego żona zostawiła go. Kiedy mężczyzna wrócił z delegacji, przyjaciele mu wszystko powiedzieli. Ucieszył się, bo mógł ją porzucić bez wyrzutów sumienia. A jej rodzina zrozumiała decyzję męża. Wziął mieszkanie na kredyt hipoteczny, nie wrócił do domu rodziców, ponieważ jego matka zakochała się we wnuczce. Często zabierała ją do siebie i namawiała syna, by okazywał jej zainteresowanie i uczucia rodzicielskie. Mimo obojętności mąż płacił byłej żonie alimenty. Mąż tego nie chciał, bo nie kochał córki, niczego nie zmienisz siłą! Dwa lata później mężczyzna poznał mnie . Zaczęliśmy się spotykać, a po chwili pobraliśmy się.
Teściowa zaczęła przyprowadzać do nas wnuczkę i poprosiła mnie, aby mój mąż zaczął zajmować się córką. A teraz teściowa w ogóle przesadza. Przyprowadza dziecko, wymyśla jakiś powód, zostawia je nam na godzinę lub dwie. Nie obwiniam męża, ale szkoda też dziecka. Bardziej ciągnie ją do mnie niż do ojca. Dzwonię do teściowej, spieszę ją, żeby zabrała dziecko. Po tym wszystkim teściowa oskarża mnie, że nie potrafiłam sprawić, by mój mąż przyzwyczaił się do mojej córki. Cóż, przepraszam! Nie uważam, że jestem za to odpowiedzialna. To nie moje dziecko, to ich sprawy rodzinne. Poza tym to nie ja ją urodziłam, wiedząc, że jej ojciec mnie nie kocha…



