Teściowa jest przyzwyczajona do tego, że wszyscy jej słuchają i nikt nie mówi nic przeciwko. Jej mąż Tadeusz zawsze mruczy i podąża za żoną jak pies. Mój mąż Artur i ja spotykaliśmy się przez około trzy lata, zanim się pobraliśmy. Żyliśmy oddzielnie – ja z rodzicami, on ze swoimi. Kiedy oświadczył mi się, postanowiliśmy zacząć mieszkać razem. Wynajęliśmy mieszkanie i wyprowadziliśmy się od rodziców. Prosiłam, żeby przedstawił mnie swoim rodzicom, ale nie chciał tego zrobić przez długi czas; teraz rozumiem dlaczego. Kiedy po raz pierwszy spotkałam moją teściową, od razu mi się nie spodobała. Nie ukrywała tego i od razu zaczęła mi dokuczać, na szczęście jej mąż szybko ją zatrzymał.
– Po co wam mieszkanie? Czy masz za dużo pieniędzy, które chcesz wywalać na wynajem? Lepiej zamieszkajcie ze mną, będzie lepiej – powiedziała.
– Nie, chcemy żyć osobno – odpowiedział mój mąż.
– Ty czy ona? Pójdziesz jej na rękę, lepiej pokaż charakter.
Mąż nie kontynuował rozmowy z matką, a ona nie nalegała.
Kilka miesięcy po ślubie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wszyscy byli zadowoleni, chociaż myślę, że teściowej to nie obchodziło. Spojrzała na mnie i prawie skinęła przecząco głową, nawet nie podeszła i nie przytuliła mnie. W czasie ciąży czułam się inaczej. Zdarzało się, że nie było źle, nie było mdłości i mogłam spokojnie wykonywać prace domowe.
I zdarzało się, że nie mogłam wstać z łóżka, miałam straszne bóle i zmęczenie. Mój mąż traktował to normalnie i ze zrozumieniem. Przychodził z pracy, widział, że źle się czuję, gotował sam obiad i mył naczynia. Ale kiedy jego matka przyszła do nas niezapowiedzianie i zobaczyła, jak jej syn gotuje obiad, a ja leżę w łóżku, nie podobało jej się to. Mieszkaliśmy w kawalerce, więc całą ich rozmowę doskonale usłyszałam.
– Musisz ją nauczyć porządku. Jak może sobie pozwolić na tarzanie się w pościeli, gdy zmęczony mąż przychodzi z pracy. Za bardzo jej ustępujesz, ona musi znać swoje miejsce – wycedziła teściowa.
Mój mąż odpowiedział, że jej to nie dotyczy, niech się nie wtrąca i poprosił, żeby nie wchodziła w nasze życie z buciorami; Ale czy teściowa to uszanowała? Oczywiście, że nie. Przez długi czas była oburzona, dopóki jej syn nie odprowadził jej do domu.
Kiedy nasze dziecko się narodziło, postanowiliśmy zaprosić wszystkich na oglądanie. Teściowa oszołomiła wszystkich gości swoim „powitaniem”.
– Nie wygląda jak syn. Może go zdradziłaś? – to były pierwsze słowa teściowej.
Mój mąż poprosił ją, żeby poszła do kuchni, krzyczał na nią przez długi czas, a potem w końcu wyszła. Potem kobieta dzwoniła do mnie prawie codziennie, mówiąc, że zwróciłam syna przeciwko niej. Czasami nawet przeklinała całą moją rodzinę. Mój mąż zasugerował dodanie jej numeru do czarnej listy, co też zrobiliśmy.



