Po prostu nie da się tego znieść. Moja teściowa codziennie przychodzi do naszego domu. Mam wrażenie, że jeszcze trochę, a ona po prostu wprowadzi się do nas. Po prostu nie może dać nam odrobiny wolności, abyśmy z mężem zaczęli żyć jak dorośli bez wiecznego nadzoru mamy. Ja i mój mąż Błażej po ślubie zdecydowaliśmy się kupić mieszkanie. Miałam pieniądze z mieszkania po mojej babci, mój mąż od kilku lat też zbierał pieniądze, w końcu wystarczyło nam na wszystko. Z radością przeprowadziliśmy się do nowego domu, myśleliśmy, że teraz będziemy mieli nowe życie.
Tylko teściowa psuje wszystko. Żadne święto nie odbywa się bez jej obecności. Może nawet przyjść z wyprzedzeniem na kilka dni przed świętami i zacząć przygotowywać mieszkanie do przyjęcia gości. Pierwszego dnia obowiązkowe jest sprzątanie całego domu pod jej dowództwem. Wieczorem jest zmęczona, więc nocuje u nas. Następnego dnia ciągnie mnie do sklepu, ale sama wybiera, co dokładnie z jedzenia kupić na świąteczny stół. Mnie bierze po prostu jako dodatkowe wolne ręce do noszenia zakupów. Następnie gotuje ponownie do późna w nocy i zostaje na noc.
I tak trzeciego dnia od początku świąt. Więc teściowa praktycznie mieszka z nami. Próbowałam już powiedzieć mężowi wprost, że to mnie stresuje. Irytujące jest nawet to, że nie mogę czuć się pełnoprawną gospodynią w moim domu. A kiedy mówię teściowej, że nie musi u nas sprzątać, zrobię wszystko sama, po prostu śmieje się mi w twarz i mówi, że bez jej pomocy nie zrobię nic, bo nie mogę. Rozmowa na ten temat z samą teściową jest również bezużyteczna. Odpowiada, że jest starsza i sama wie, jak będzie lepiej. Rozumiem, że chce jak najlepiej dla nas, ale w niektórych momentach jest to trochę za dużo.



