Od razu nie udało mi się znaleźć wspólnego języka z teściową, dosłownie jej nie znoszę. Wszystko zaczęło się, gdy dowiedziała się, że jestem w ciąży. Przed tą wiadomością spotkaliśmy się z nią kilka razy, kiedy mąż ją przedstawił, na weselu, po ślubie widywaliśmy się kilka razy, myślałam, że jest w porządku kobietą. Ona sama mieszka w sąsiednim mieście, więc często jej nie widywaliśmy. Ale kiedy dowiedziałem się, że jestem w ciąży, dosłownie co miesiąc zaczęła do nas przyjeżdżać, co mnie bardzo męczyło, więc ciąża była nerwowa.
Pamiętam, jak wywołała skandal, kiedy wróciłam do domu z salonu piękności z pomalowanymi paznokciami.
– Co to jest? To farba, chemia! To nie jest dobre dla dziecka, nie myślisz o sobie, ale przynajmniej o mojej wnuczce pomyśl, co Ty w ogóle robisz?! Nie chciałam słuchać tego bełkotu, zamknęłam się w pokoju i próbowałam zakryć uszy poduszką. A ona stała przy drzwiach i nadal krzyczała, wszystko to działo się, dopóki mąż nie wrócił z pracy i nie uspokoił matki.
Po urodzeniu córki teściowa znów się położyła, zaczęła mnie uczyć, jak dbać o dziecko. Chociaż sama wiem, jak radzić sobie z dziećmi, moja mama urodziła brata gdy miałam 15 lat. Ale teściowej to nie wystarczyło, powiedziała mi dosłownie krok po kroku, co mam robić i jak oddychać, aby dziecku było dobrze. Doszło do tego, że teściowa przyniosła jakieś szmaty. Powiedziała, żebym wyrzuciła pieluchy, żeby zamiast nich położyć szmaty, mówiąc, że jest to bezpieczniejsze dla zdrowia. Mam dość tego majaczenia, ma bardzo zacofane poglądy na życie. I nauczenie jej czegoś nie działa, nie chce nawet mnie słuchać.



