Wyszłam za mąż dwa lata temu. Byłam zakochana po uszy. Po ślubie zaczęliśmy mieszkać osobno od rodziny. Wykonywałam wszystkie prace domowe, chociaż mój mąż przychodził z pracy wcześniej. W weekendy nie zostawał w domu. Mówił, że nawet najgłębsze uczucia mogą się załamać, jeśli spędzi się razem zbyt dużo czasu. Mój mąż potrzebował odpoczynku. Wierzyłam mu i siedziałam sama w domu. Miałam przyjaciółki, ale nie spotykałam się z nimi zbyt często. Mama mojego męża i moja mama twierdziły, że mąż potrzebuje odpoczynku, zapewniały, że jest to dobre dla rodziny. Moja teściowa przez całe życie siedziała w domu, nie pracowała, wychowywała dzieci i była gospodynią.
Moja mama pracowała jako lekarz, umiejętnie radząc sobie z obowiązkami domowymi. A przyjaciele mówili coś innego: kiedy mężczyzna kocha, spędza czas z ukochaną kobietą, a nie biegnie do przyjaciół przy pierwszej okazji. Wkrótce zaszłam w ciążę. Mój mąż był szczęśliwy, słysząc tę wiadomość – i poszedł świętować z przyjaciółmi. Praktycznie nie rozmawialiśmy. Kiedy był w domu, siedział w Internecie. Myślałam, że to normalne. W czasie ciąży mężczyzna prawie nie spał w domu, mówił, że ma dużo nadgodzin w pracy. Wracał do domu później, często pijany.
Uzasadniał to tym, że jest bardzo zmęczony w pracy, a dwa kieliszki pomagają mu się zrelaksować. Urodziłam syna, ale go nie było, nawet nie zadzwonił. Tego dnia, kiedy zabrano mnie do szpitala, nie spał w domu. Dowiedział się o narodzinach syna po czterech dniach. W dniu wypisu również nie przyszedł. Dostałam SMS-a z informacją, że mąż mnie zdradza, a potem były zdjęcia, na których mój mąż całował się z jakąś dziewczyną. Nie wierzyłam własnym oczom. Wszystko stało się jasne. Zmieniłam zamek. Nie chciałam go więcej widzieć. Nie mogę wybaczyć mężowi, który mnie zdradził, kiedy przeżywałam narodziny jego syna. Teściowa i mama namawiały mnie do utrzymania rodziny, ale nigdy nie byliśmy rodziną.



