Malina wyszła za mąż w wieku 20 lat. Nie poszczęściło jej się z teściową. Ciągle nastawiała syna przeciwko żonie. Ciągle zapewniała go, że go zdradza i że to nie jej wymysły, a cała wioska o tym mówiła. Ciągle była niezadowolona. Nie ugotowała go smacznie, nie umyła go dobrze, nie spojrzała w ten sposób. Zawsze było wystarczająco dużo powodów do kłótni i wyrzutów. Mąż Maliny pracował w mieście. Codziennie z niepokojem czekała na jego powrót. Prosił ją, żeby była trochę bardziej cierpliwa, bo w pracy obiecano mu mieszkanie służbowe. Malina to tolerowała, ale zawsze wyobrażała sobie, jak urządzi swój własny kącik, jaki kolor tapety przyklei do ścian, jakie będą naczynia…
Zanim udało im się spełnić swoje marzenie, Malina urodziła dziewczynkę, a syn urodził się 2 lata później. Babcia wnuków ich kochała i opiekowała się nimi. Tymczasem Malina dostała pracę w pobliskiej stołówce. Była bardzo piękna, nie można było oderwać od niej oczu. Mąż zaczął ją poważnie ganić, a nawet jego matka ciągle powtarzała, że żona go zdradza. Zaczął na nią krzytczeć, mieć pretansję, potem to była codzienność. Zdarzało się, że pilnował jej przy pracy, miał nadzieję, że przyłapie ją z kimś, ale niestety. A jego matka nadal go dręczyła, a on postanowił przekonać żonę, by została w domu i rzuciła pracę. Ona w żadnym razie nie chciała tego zrobić. Z tego powodu mąż Maliny zaczął pić i prawie nigdy nie wracał do domu trzeźwy. Malina nie rozumiała, o co chodzi, gdzie w tym wszystkim jest problem, ponieważ w nocy mąż był w stosunku do niej bardzo czuły.
A pewnego dnia sąsiadka przekazała teściowej wiadomość, że jej synowa była widziana w magazynie jadalni i to nie sama. Natychmiast poszła poradzić sobie z synową. Na co ta spokojnie odpowiedziała, że było tam pięciu pracowników i że wszyscy rozkładali produkty. Ale teściowa nie poprzestała na tym i zgłosiła wszystko swojemu synowi, a ten był „podchmielony” i prawie nie mógł sobie przypomnieć, co zrobił. Dobrze, że dzieci spały. Rano Malina spakowała swoje rzeczy i pojechała do sąsiedniej wioski do swojej matki. Ale teściowa i mąż wielokrotnie przychodzili do niej i prosili o powrót. Ale Olga stanowczo nalegała na swoje i nie chciała ich widzieć. W końcu i tak cierpiała w tym domu i chciała już żyć w spokoju i bez wyrzutów.
Zabrała ze sobą dzieci. Minęły lata, życie Maliny poprawiło się. Nauczyła się księgowości, dobrze zapewniała swoje dzieci. Poznała swoją miłość. Bardzo opiekuńczego i miłego mężczyznę. Obok niego była bardzo szczęśliwa i oddychała pełną piersią. Narodziła mu dwoje dzieci. Ale pewnego dnia dowiedziała się, że teść opuścił ten świat. Postanowiła pojechać po raz ostatni na wieś, aby się z nim pożegnać. W końcu staruszek był dla niej miły i nigdy się nie wtrącał. Przyjechała tam własnym samochodem, dzieci były już dorosłe. Były mąż złapał się głowę przez to, że stracił ją z powodu głupoty i niewłaściwego podejścia, a teściowa rzuciła się jej do stóp, błagając o powrót, ale wszystko na próżno. Było już za późno…


