Miałam osiemnaście lat, kiedy wyszłam za mąż za Mateusza. Był ode mnie starszy i to, że zwrócił na mnie uwagę i tak pięknie o mnie dbał, schlebiało mi. Po kilku miesiącach naszych spotkań dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mateusz był w siódmym niebie. Następnego dnia przyszedł do mnie z wielkim bukietem kwiatów i pierścionkiem zaręczynowym, i się oświadczył. Następnie zapoznał mnie ze swoją mamą. Kobieta nie podała imienia, ale poprosiła, żebym nazywała ją mamą. Trochę mnie to stresowało, bo wydawało mi się, że to decyzja dla samej synowej, czy nazywać teściową mamą, czy nie. Poza tym nawet się nie znałyśmy. Starałam się, żeby Mateusz zamieszkał u mnie w wynajętym mieszkaniu, ale on upierał się, że będziemy potrzebować tych pieniędzy, a jego mama ma duże trzypokojowe mieszkanie. W rezultacie przeprowadziliśmy się do teściowej.
Nasze relacje były w miarę dobre, ale jej pytania i pretensje doprowadzały mnie do szału: Gdzie idziesz? Co kupiłaś? Dlaczego tak drogo? Pewnego dnia poprosiła mnie, żebym poszła z nią do sklepu. Byłam w siódmym miesiącu ciąży. Teściowa kupiła dwie duże siatki jedzenia, i mimo że nie mogłam podnosić ciężarów, wzięłam jedną z nich. Teściowa mówi: „Weź drugą, nie będzie tak źle, a nawet łatwiej będzie ci rodzić.” Przyniosłam te siatki do domu, ale wieczorem opowiedziałam o tym mężowi. On jednak bronił swojej matki, mówiąc: „Nic się nie stało? Pamiętaj, że jesteś w ciąży, a nie chora.” Byłam bardzo rozczarowanamężem. Wkrótce urodził się syn, którego nazwaliśmy Daniel. Nie będę kłamać, moja teściowa bardzo mi pomogła z dzieckiem i jestem jej za to wdzięczna. Ale po pewnym czasie zaczęłam zauważać, że przeważnie krzyczy na mnie i na swojego wnuka.
Męża nadal często nie był w domu, starał się o awans w pracy i udało mu się go zdobyć po dwóch miesiącach. Zostaliśmy przeniesieni do innego miasta. Mąż powiedział do mnie: „Zostawmy Daniela mamie. Bardzo jest do niej przywiązany, a poza tym nie będzie sama.” Byłam stanowczo przeciwna. Jak to? Nigdy nie zostawię mojego dziecka z nikim. „Cóż, przynajmniej na trzy dni, sprzątanie musi być zrobione w mieszkaniu.” Zgodziłam się, ale poradziłam sobie w półtorej dnia i natychmiast wzięłam syna. Teściowa nie chciała otworzyć drzwi. Zacząłem wołać syna, słyszałam jego głos. W końcu otworzyła drzwi i powiedziała: „Nie oddam wnuka. Wynocha.” Zadzwoniłam do męża, a on powiedział: „No cóż, zostaw go i wróć.” Zaczęłam się trząść. Nie pozostało mi nic innego, jak wezwać policję. Odzyskaliśmy moje dziecko, a ja uciekłam prosto do moich rodziców. Nigdy więcej nie chciałam widzieć ani męża, ani teściowej. Rozwód będzie bolesny, ale jestem gotowa walczyć o swojego syna.



