Gabrysia i Krystian pobrali się pięć lat temu. Ich syn ma już półtora roku. Po ślubie zaczęli mieszkać z rodzicami Krystiana. Niestety, Gabrysia uważa ich życie za koszmar. „To było coś okropnego. Teściowa ciągle mnie dręczyła – a to, że źle wytarłem kurze, potem włożyłam naczynia w niewłaściwe miejsce, a kiedy urodził się syn, to dopiero wtedy się zaczęło.
– Znowu zostawiłaś brudne naczynia? Nie mogłaś umyć brudnych talerzy w ciągu jednego dnia? Dlaczego nie powiesiłaś prania? Ja prałam wszystko ręcznie, a teraz wystarczy tylko nacisnąć guzik… Cały dzień patrzysz w telefon, więc nic nie masz czasu.
Teściowa nie może zrozumieć, że wkrótce zawyję z samotności. Tylko telefon daje mi szansę na kontakt ze światem. Jakoś nie mogłam tego znieść, spakowałem rzeczy, wzięłam syna i poszłam do rodziców. Ci byli bardzo zadowoleni. Mąż przyszedł… zawołał mnie z powrotem, ale powiedziałam, że nie wrócę do jego matki, więc albo zostaje z nami, z moimi rodzicami, albo się rozstajemy. Przeniósł się do nas…
A teraz ich życie, ale oczami Krystiana. „Oczywistym jest, że Gabrysi jest tutaj lepiej niż z moimi rodzicami. Teściowa czci córkę, usuwa wszystkie jej przeszkody. Wyprane rzeczy z maszyny powiesi do wyschnięcia, a naczynia za córkę umyje. A nasz pokój posprząta, podczas gdy Gabrysia z synem wychodzi na spacer. Teściowa z teściem też mają swoje za uszami. Zawsze wszystko im nie pasuje, ale robię to, do czego jestem przyzwyczajony. Mają swoje nawyki, ja mam swoje, a potem zdecydowali, że chcą remontu nalegają, żebym im pomógł. Z jaką radością mam niby inwestować w cudze mieszkanie? Gabryśka też się przyczepiła:
– Ale przecież tu mieszkasz – przytacza swój argument.
– Muszę tu mieszkać, oddając się Twojemu kaprysowi. Ile razy oferowałem ci nianię i mieszkanie?
– Krystian, ale na mieszkanie i nianię trzeba wydać pieniędze, a tutaj mieszkamy za darmo…”



