Myślałam, że w naszej łazience rozpoczęła się III wojna światowa. Moja mama i teściowa brata zamknęły się w łazience i głośno dyskutowały o sprawach życiowych. Wydaje mi się, że nawet sąsiedzi słyszeli ich rozmowę. Teściowa wykrzyknęła, że moja matka jest chytruską, bo nie chce dac pienięcy. Mama odpowiedziała z uśmiechem: „Co sugerujesz? Mam Ci oderwać podgrzewacz od sciany?”. To ją rozwścieczyło. Teściowa brats krzyczała, że wszystkie pieniądze, które zarabiają jej córka i zięć, są wspólnie zarobione i żądała pieniędzy za podgrzewacz wody.
Zadzwoniłam do mojego brata i powiedziałam, że jego teściowa zrobiła cyrk w naszym domu. W dwóch słowach powiedziałam, co jest. Westchnął i powiedział, że żona jej pokaże swoje miejsce. Kiedy rozmawiałam przez telefon z bratem, jego teściowa próbowała wyrwać podgrzewacz wody ze ściany. Próbowałam uspokoić tę kobietę. Zaprosiłam ją do kuchni na herbatę. Powiedziałam, że nie wolno tak zachowywać się w czyimś domu. Słysząc to, rzuciła się na mnie: „nie pouczaj mnie. To nie jest obcy dom, bo to dom teściów mojej córki! Jako rodziny mam pełne prawo być tutaj teraz i zachowywać się tak, jak chcę”.
Mama kazała mi wezwać policję z powodu napaści tej kobiety. Zadzwoniłam do naszego dzielnicowego. Powiedział, że za 10 minut będzie u nas. Tymczasem w łazience rozpoczęła się prawdziwa wojna. Oblewały się szamponami i proszkiem do prania, przyczepiały się do siebie nawzajem. Doszło do tego, że ta nienormalna baba wymagała od mamy przepisania całego majątku na syna. Dzielnicowy przyszedł i uspokoił kobiety. Potem jmama wyrzuciła teściową brata z naszego domu. W tej historii żal mi tylko brata: z taką teściową nie wytrzyma długo.




