Syn w końcu przyprowadził swoją narzeczoną Julię, żeby nas ze sobą zapoznać. Planują już ślub, a ja nadal jej nie znam. Po prostu mój syn ze wsi przeprowadził się do miasta i rzadko przychodzi. Przywiózł swoją Julię, a ona wydała mi się taka chuda. Tak, nawet jak specjalnie założyła taką obszerną sukienkę, to i tak odd razu zauważyłam, że jest bardzo chuda i je bardzo mało. Chociaż przygotowałam tak wiele dla dzieci – gołąbków, nadziewanej papryki i kilka sałatek, jeszczemam rybę w lodówce, sama upiekłam ciasta. Ta Julia tylko z talerza mojego syna w małych kawałkach próbowała wszystkiego, a potem podziękowała.
– Za co dziękować, tak naprawdę nic nie zjadłaś.
– Mamo, Julia w zasadzie niewiele je.
– To widzę…
Potem postanowiłam inaczej sprawdzić, jak bardzo moja synowa jest chuda, zaprosiłam ją do kąpieli. Zaczęła uważnie się przyglądać, była już zdezorientowana. A ja jej mówię:
– Jesteś bardzo chuda, dziewczyno, jak zamierzasz urodzić wnuki? Twoje włosy też są farbowane, paznokcie też zrobione… To WSZYSTKO CHEMIA.
– Gdybyś poszłabyś do salonu piękności, od razu polubiłabyś manicure.
– Rozśmieszyłaś staruszkę.
Ale Julia nie rzuciła słowa na wiatr. Dała mi bon do salonu piękności i zrobiono mi taki piękny manicure. Nie sądziłam, że coś tak pięknego wyjdzie z moich spracowanych rąk, a palce są tak miękkie, a nie jak stal. Najlepsze.
A obok salonu piękności była siłownia, więc postanowiłam też iść fitness. I tam wszystko mi się podobało, chodzę tam z wielką przyjemnością. Nadszedł dzień ślubu nowożeńców. Przyjechałam ich odwiedzić, więc mój syn nie rozpoznał mnie od razu:
– Mamo, po prostu wyglądasz wspaniale, nie można Cię rozpoznać!
– A to wszystko dzięki Twojej Julii, teraz dbam o siebie.
A po kilku miesięcach Julka mnie ucieszyła, jako pierwsza poinformowała mnie, że jest w ciąży. Więc wszystko się udało, urodzi mi wnuki, cóż, będę ją karmić, aby dzieci były zdrowe.



