Danuta spotykała się z Kamilem już od 4 lat. Dziewczyna miała dwa marzenia: kupić własne mieszkanie i wziąć ślub z Kamilem. O ile pierwsze marzenie wydawało się do zrealizowania, ponieważ Danuta przez ostatnie dwa lata odłożyła wystarczającą kwotę na wkład własny, tak to drugie było jednak bardzo niepewne. Tak, z jednej strony Kamil dawał takie znaki, że chciałby spędzić resztę życia z Danutą, ale póki co nie zrobił z tym nic, aby te plany zrealizować i nawet jej się jeszcze nie oświadczył. Danuta więc postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce bo pomyślała, że facetowi po prostu brakuje motywacji. Danuta przygotowała więc pyszny obiad, taki, jaki lubił Kamil i podczas tego wieczoru postanowiła go zapytać o to, kiedy zamierza jej się oświadczyć.
Kamil gdy tylko usłyszał to pytanie, wstał przestraszony od stołu i powiedział:
– Ślub? Nie, nie jestem na to gotowy. Oszalałaś? Po co się tak spieszyć, kompletnie tego nie rozumiem! – z takimi krzykami wybiegł z domu.
Następnie Kamil ot tak zniknął z życia dziewczyny. Po prostu się więcej się już u niej nie pojawił, nie dzwonił do niej, a telefony od niej po prostu odrzucał. Daria zaczęła się obwiniać za to, że w ogóle rozpoczęła rozmowę na ten temat.
Pół roku później dziewczyna zaciągnęła kredyt hipoteczny i spełniła jedno ze swoich marzeń – kupiła swoje wymarzone mieszkanie w dobrej okolicy, a tydzień po przeprowadzce do nowego mieszkania, spotkała przy wejściu do klatki schodowej małego, przestraszonego, głodnego kotka i postanowiła zabrać go do siebie, bo zrobiło jej się go bardzo żal. Takim sposobem Danuta zyskała nowego członko rodziny, kotkę Wisieńkę.
Wszystko było w porządku, dopóki Kamil ponownie nie pojawił się w życiu Danuty. Zasugerował dziewczynie, żeby zaczęli wszystko od nowa, a ona bez zastanowienia zgodziła się. Dwa miesiące później Kamil zadał to upragnione pytanie, a Danuta była tak szczęśliwa, że na początku nie usłyszała wszystkiego, co powiedział, więc facet powtórzył swój warunek:
-… Tylko bez tego … bez tego sierściucha! Oddajmy go w dobre ręce, albo po prostu puśćmy go wolno. Kotu lepiej będzie na wolności… Akysz! – Kamil odgonił łaszącą się do niego Wisieńkę.
– Co ty robisz? Wisienka jest członkiem rodziny! Nie mogę jej tego zrobić…
– To wybieraj: albo ja, albo Wisienka! –
Kamil nie chciał słuchać żadnych argumentów dziewczyny i postawił jej ultimatum. Potem Danuta nagle przestała płakać, spojrzała na Wiśnieńkę, która spojrzała na nią ze zrozumieniem i powiedziała stanowczo:
– Wisieńko! Ty chociaż nie stawiasz mi warunków i nie sprawiasz, że płaczę – po tych słowach wisienka skoczyła do Danuty na kolana, zaczęła mruczeć i lizać jej ręce potwierdzając, że jej nigdy nie porzuci!



