Mieszkaliśmy w czwórkę – moi rodzice, ja i siostra. Moja siostra jest o pięć lat młodsza ode mnie. Mama powiedziała, że kiedy się pobrali, nie mieli nic. Żyli bardzo biednie, mieli dwie łyżki, jeden talerz na dwojga, jeden kubek, dwie poduszki i koc. Ale była pewna, że wszystko będzie dobrze. Tata pracował jako stróż, a mama wiedziała, jak szyć i zaczęła przyjmować zamówienia. Kiedy się urodziłam, tata dostał nową posadę. Ciężko pracował i zaczął przynosić do domu przyzwoite pieniądze. Zbudowali dwupiętrowy dom, potem narodziła się moja siostra.
Tata pracował, a mama zajmowała się domem, mieliśmy ogród warzywny. Tata ciągle wracał późno z pracy, z przyjaciółmi był albo na łowieniu ryb, albo na polowaniu. Mama wykonywała wszystkie prace domowe. Tata przynosił pieniądze do domu, a prace domowe go nie dotykały. Kiedy skończył 60 lat, przeszedł na emeryturę, miał problemy ze zdrowiem. Mama myślała, że pomoże, ale na próżno miała nadzieję. Cały dzień ojciec leżał na kanapie, oglądając telewizję. Mama wstawała wcześnie, przed wschodem słońca, karmiła kurczaki, przygotowywała śniadanie, prała, prasowała itp. Moja siostra i ja jesteśmy bardzo wdzięczni naszemu tacie za wszystko, co dla nas zrobił.
Kochał nas, wychowywaliśmy się w dostatku, niczego nam nie brakowało, ale nie podobał nam się jego stosunek do matki. Zawsze pomagaliśmy mamie. Potem wyszliśmy za mąż. Mamy teraz własne rodziny. Mama została sama z całą pracą. Pewnego dnia mama była mocno chora i była na miesiąc była przykuta do łóżka. Tata musiał się nią opiekować, prowadzić dom. W tym czasie moja siostra była w innym mieście, a ja byłam w ostatnim miesiącu ciąży. Tata w końcu zdał sobie sprawę, jak trudno jest samej mamie prowadzić gospodarstwo domowe i opiekować się rodziną. Teraz się zmienił, pomaga mamie. A wcześniej powiedział mamie: „po prostu opiekujesz soę dzieićmi gospodarstwem domowym, nic w tym nie ma”.



