Tata nie dotrzymał obietnicy

Wiesz mówiła Natalia Zając, szukając słów dorośli czasem zachowują się jak dzieci, tylko głupiej.
Tata nie chce, żebym poznała ciocię, którą kocha, tak? zapytała z trudem Wiara.
Nie chodzi o to, że nie chce. Pewnie po prostu nie wiedzą jeszcze, jak to wszystko poukładać. Albo ciocia Olga wstydzi się.
Wstydzić się? Ja nie gryzę.
Dzieci innych ludzi to zawsze odpowiedzialność. Nie każdy jest na to gotowy.

Natalia stała w korytarzu, obserwując, jak córka pośpiesznie się szykuje na spotkanie z ojcem.

Telefon w kieszeni Wiary odezwał się dźwiękiem. Dziewczynka podniosła słuchawkę i od razu zasnęła z twarzy.

Nie przyjedzie? zapytała Natalia.
Powiedział, że ma zaległości w pracy mruknęła Wiara, nie podnosząc oczu. Następnym razem.
Rozumiem. Rozbierz się.

Natalia poszła do kuchni, by nie mówić za dużo. Napełniła czajnik wodą i włączyła go. Szum gotującej się wody lekko zagłuszał myśli.

Osiem lat minęło od rozwodu, a Dymitr Nowak wciąż był mistrzem sportu w psuciu nastroju.

***

Pierwsze trzy lata małżeństwa wydawały się bajką: kwiaty bez okazji, śniadania w łóżku, prezenty. Natalia wtedy wierzyła, że trafiła w szczęśliwy los.

Gdy zaszła w ciążę, Dymitr nosił ją na rękach. Ale już w szpitalu zadzwonił pierwszy telefon, który ona bez trudu zignorowała. Lekarz wypełniał kartę noworodka Wiary. Dymitr stał obok, bladej i nerwowy. Był obecny przy porodzie.

Jaki ma grupa? zapytał nowy tata.
U dziewczynki druga ujemna odparł lekarz z obojętnością.

Dymitr zmarszczył brwi.

Co to znaczy? zapytał, a w jego głosie zabrzmiały krzyczące nuty. U mnie pierwsza dodatnia, u Natalii druga dodatnia. Skąd minus? Na pewno coś pomyliliście.

Lekarz zdjął okulary, przetarł nos.

Przypomnij sobie szkolny kurs biologii, panie. Czynnik Rh jest podstępny. Jeśli oboje macie ukryty gen ujemny, dziecko może mieć minus. To normalne.
Czy jesteście pewni? zmrużył Dymitr. Żadnych pomyłek?
Badania nie kłamią.

Dymitr zadzwonił sto razy do żony, pytając, dlaczego tak się stało. Natalia powtarzała słowa lekarza, wysyłała mu linki. On wydawał się uspokajać, ale

***

Piekło zaczęło się po wypisie Dymitr się zmienił. Miał cukrzycę, a Natalia zawsze pilnowała jego diety, przypominała o insulinie. Nagle zachowywał się jak nastolatek szukający wolności.

Idę na mecz rzucił, pakując torbę.
Dymitr, jaki mecz? Masz skoki cukru, lekarz kazał trzymać się schematu.
Nie zaczynaj. Jestem facetem, muszę ruszać się. Dusi mnie twoja troska.

Wracał późno. Pewnego wieczoru wrócił drżąc, białe ciało, pot jak grad hipoglikemia. Natalia, nie zwracając uwagi na córkę, biegała wokół niego z sokiem i glukozą.

Gdzie byłeś? pytała, kiedy go uwalniała.
Powiedziałem, że na meczu. Przebiegłem.
Do drugiej nocy?
Potem siedzieliśmy, rozmawialiśmy. Znowu zaczynasz? Wszystko w porządku.

Natalia wierzyła. Albo chciała wierzyć. Siedziała sama w domu, głaszcząc małe rozciuchy, przekonując siebie, że to tylko kryzys, że on jest zmęczony. Gdy dziecko urośnie, wszystko się ułoży

Nie ułożyło się zaczęły się telefony. Jej telefon ożywał wieczorem, kiedy dzwoniły byłe koleżanki z biura dziewczyny z księgowości, menedżerki. Natalia przyjaźniła się ze wszystkimi, dopóki pracowała.

Cześć, Nataszo, nie przeszkadzam?
Cześć, wszystko w porządku. Co słychać?
Nic chciałam tylko zapytać, jak ci się wiedzie. Słuchaj, a twój Dymitr dziś zostanie po imprezie firmowej?
Pewnie. Co?
No po prostu westchnęła Kasia. Nie myśl nic złego, ale on jest z nową, z Weroniką, cały wieczór śmieje się i żartuje.

Rozmawiały w taki sposób, że Natalia czuła, jak chłodnie jej palce.

Kasia, przestań. Może mają wspólny projekt.
No wiesz, ty lepiej wiesz. Chciałam tylko uprzedzić, przyjaźnie.

Natalia odłożyła słuchawkę i wzdychała. Plotki. Tylko po nich się drapią. Była pewna: Dymitr ją kocha. Po prostu jest towarzyski. Stawiała koleżanki na miejscu, żartując, udając pełną pewność w mężu. A w środku rosła niepokój. Po półtora roku od narodzin Wiary wszystko runęło.

***

Natalia została zaproszona na wielki bal firmowy. Rodzice zgodzili się zająć wnuczkę. Natalia włożyła sukienkę, którą, jak jej się zdawało, ukrywała to, co pozostało po porodzie, pomalowała się. Chciała świętowania, chciała znów poczuć się częścią świata, w którym nie ma tylko pieluch i kaszek.

Poszła z mężem, lecz Dymitr od razu zniknął.

Idę przywitać się z ludźmi rzucił i rozwiał się w tłumie.

Natalia rozmawiała z koleżankami, uśmiechała się, przyjmowała komplementy. Lecz wzrokiem tropiła męża. Minęła godzina, potem dwie. Nigdzie go nie było. Szukała. Zajrzała do sali, korytarza pustka. Zdecydowała sprawdzić korytarz przy wyjściu awaryjnym, tam zwykle ciszej.

Zobaczyła ich od razu. Nie całowali się to byłoby w oczywiste, ale nie było. Stały w półmroku, w niszy za ogromnym fikusem. Ta sama koleżanka szeptała mu coś, dotykając klapki jego marynarki. Dymitr pochylał głowę do jej ramienia i uśmiechał się tą samą, którą kiedyś obdarzył Natalię.

Ukrywali się jak uczniowie. Natalia zamarła. To było, jakby wylano na głowę wiadro lodowatej wody oddech się cofnął.

Nie zrobiła sceny, nie krzyczała. Po prostu odwróciła się i ruszyła w stronę wyjścia. Zawołała taksówkę i odjechała do córki. Dymitr wrócił przed świtem.

Po co uciekłaś? zapytał, zaciągając krawat. Szukałem cię.
Natalia patrzyła na niego i wiedziała, że nie ma co mówić.
Widziałam was. Za fikusem.

On zamarł na sekundę, potem machnął ręką.

Co widziałaś? Po prostu rozmawialiśmy. Ty znowu wymyślasz. Masz paranoję, Natalko.
Nie, nie szepnęła. Po prostu nie.

Mijał miesiąc, a ona chodziła w mgławie. Przebywanie w tym samym mieszkaniu bolało fizycznie. Gdy w końcu spakował rzeczy i odszedł by mieszkać osobno, bo jesteś tak nerwowa poczuła ulgę. Powietrze w mieszkaniu stało się czystsze.

Rozwód przeszedł szybko. Dymitr zniknął z radarów natychmiast. Pierwszy rok nie dzwonił wcale. Wiara miała dwa i pół roku, czasem pytała: Gdzie tata?, a Natalia spokojnie odpowiadała: Tata pracuje. Nie kłamała, po prostu nie wyjaśniała.

Mama pomagała z Wiarą, Natalia wróciła do pracy. Harowała jak szalona, żeby nie zależeć od nikogo. I jej się udawało. Miałam wystarczająco złotych. Mieszkały osobno, jeździły na urlopy. Na alimenty nie szła nie chciała się przyklejać, nie chciała biegać po nim, nie prosić o dokumenty. Duma? Może. A może po prostu obrzydzenie.

A potem wrócił.

Jestem tatą zadzwonił pewnego wieczoru. Mam prawo widzieć dziecko.

Natalia nie stawiała oporu. Chcesz rozmawiaj. Nie zamierzała stać się tą złośliwą byłą, która zakazuje spotkań.

Dobrze powiedziała. Przyjedź w sobotę.

On przychodził rzadko, chaotycznie, ale przychodził. Płacił za angielski i taniec. To był jego sposób na odkupienie nie zajmował się wychowaniem, nie interesował problemami, ale zaznaczył w swoim raporcie dobry tata.

Wiara do niego przytulała się. Dla niej był człowiekiemświętem: prezenty, kino, kawiarnia. Ile dziecko potrzebuje? Natalia patrzyła na to filozoficznie najważniejsze, że córka ma choć jakiegoś tatę.

***

Wiara weszła do kuchni w domowym stroju, oczy czerwone.

Mamo, czemu on tak? zapytała cicho, siadając przy stole.
Co, kochanie?
No obiecuje, a nie robi.

Natalia westchnęła.

Ludzie są różni, Wiaru. Tata nie robi tego złośliwie. Po prostu nie umie planować.

Powiedział, że to przez ciebie nagle wykrzyknęła Wiara.

Natalia zamarła z filiżanką w dłoni.

Co?
W telefonie powiedział: Twoja mama ciągle plany miesza, co powoduje, że nie możesz się spotkać.

Natalia powoli położyła filiżankę na stole. Oto właśnie

Wiaro spojrzała prosto w oczy córki Czy kiedykolwiek zabroniłam ci spotykać się z tatą?
Nie.
Czy kiedykolwiek mówiłam o nim źle?
Wiara pokręciła głową.
Nie.

Więc myśl własną głową. Komu wierzyć faktom, czy słowom.

Historia nowej cioci trwała już pół roku. Wiara wróciła po weekendzie do taty i opowiedziała:

Tata mieszka z ciocią Olgą. Jest piękna, widziałam jej zdjęcia. Mają kota.

Natalia tylko wzruszyła ramionami. Mieszka i mieszka. Nie przejmowała się. Ale Wiara zapłonęła pomysłem poznania jej.

Mamo, chcę się z nią przyjaźnić. Tata mówi, że jest miła.

Natalia zadzwoniła do Dymitra.

Dymitr, mam sprawę. Wiara wie o twojej dziewczynie. Chce ją poznać. Co robisz?

W linii zawisła cisza.

Nie wiem może za wcześnie. Nie jestem pewny. Porozmawiamy później.

Później rozciągnęło się na miesiąc. Dymitr raz chciał przedstawić, raz odwołał.

Ona naprawdę chce spotkać Wiarę! zapewnił tydzień temu. Marzy o tym.

Może w następną sobotę? Idziemy razem do parku, albo na pizzę.

Dobrze przyznała Natalia. Ustalcie to z Wiarą.

I znów odwołanie. Natalia wzięła telefon i wyszła na balkon. Musiała porozmawiać z nim bez świadków.

Były mąż odpowiedział po chwili, głos miał niezadowolony, w tle grała muzyka.

Halo, Natalko, jestem zajęty, czego chcesz?
Zajęty? powtórzyła. Właśnie powiedziałeś Wiary, że masz zaległości w pracy. A ja słyszę muzykę. Jesteś w barze?
Jestem na spotkaniu odparł. Mam prawo się zrelaksować?
Masz. Tylko nie kłam dziecku. I nie mów jej, że to ja jestem winna, że wasze spotkanie się nie udało.

Kto jest winny? zapytał Dymitr. Ty zawsze wtrącasz się ze swoją kontrolą. O której przyjedziesz, o której odprowadzisz. Dłujesz mnie.

Olga boi się z nami kontaktować, bo jesteś nieadekwatna.

Nieadekwatna? uśmiechnęła się Natalia. Dymitr, podaj fakty. Wiara czekała godzinę. Zadzwoniłeś w ostatniej chwili. Czy to moja wina?

Albo może twoja Olga po prostu nie chce poznawać twojego dziecka, a ty jesteś tchórzem, którego nie stać przyznać się do tego?

Nie mów tak o Olli! wykrzyknął. Ona chce! Po prostu okoliczności!

Jakie okoliczności? Piąty raz z rzędu?

Dymitr, przestań mieszać głowie dziewczynce. Jeśli twoja damka nie chce rozmawiać z dzieckiem z pierwszego małżeństwa to jej prawo. Ale miej odwagę powiedzieć Wiary prawdę. Albo wymyśl lepszą wymówkę niż obwinianie mnie.

Zawsze wszystko komplikujesz pomrwił. Nie możesz znaleźć męża, więc wkurwiasz się, że u mnie wszystko gra.

Rozmowa zakończyła się zerwaniem połączenia.

**

Wieczorem, kiedy Wiara zasnęła, Natalia przewijała w głowie całą rozmowę. Zmęczona wygładzaniem kantów, wzięła telefon i napisała byłemu:

Dymitr, od tej chwili wszystkie ustalenia muszą przechodzić przez mnie, z jednodniowym wyprzedzeniem. Jeśli obiecujesz Wiary, a odwołujesz w dniu nie będzie kolejnego spotkania przez miesiąc. Nie pozwolę, by stała się neurotyczNatalia w ciszy podniosła rękę, spojrzała w okno, gdzie księżyc odbijał się w wodzie, i pomyślała, że najważniejsze decyzje w życiu powstają nie z krzyków, a z niewidzialnych nici spokoju.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 + pięć =

Tata nie dotrzymał obietnicy