Pamiętam, że tamtego dnia los postawił mnie na głowie Jeździłem z paczką przyjaciół w stronę wakacji, gdy coś przemykło pod koło i zmusiło mnie do nagłego hamowania. Zatrzymaliśmy się, by sprawdzić, co się stało, i nie miałem już słów.
Byliśmy na drodze w cztery osoby, w świetnym nastroju słońce, muzyka, żarty, a w głowie jedynie grill i beztroskie dni. Szosa wijała się przez leśny zagajnik, kiedy nagle coś przemykło właśnie pod koło. Nacisnąłem hamulec na maksa, auto lekko poślizgnęło się na bok. Wszyscy zamarli w szoku.
Widzieliście to? szepnęła Bogna, ściskając rękę Dymka.
Coś przeszło wymamrotałem i od razu wyskoczyłem z samochodu.
Poszliśmy na pobocze, serce biło mi, jakby już wiedziało, co nastąpi. I wtedy ujrzałem pod krzakiem maleńką istotkę. Mały szczeniak chihuahua, drżący, zakurzony, wyczerpany i przerażony. Uszy miał rozstawione w dwa różne kierunki, a oczka pełne strachu, ale i ufności. Nie szczekał, tylko patrzył.
Jak tu trafił? szepnęła Bogna, kucnąwszy przy nim.
Chyba ktoś go wyrzucił odparł Dymek ze zmarszczonymi brwiami. Jechał samochodem i go zostawił.
W tej chwili coś we mnie się zmieniło. Czułem, jakbym patrzył na siebie z zewnątrz. Wziąłem go na ręce. Nie szarpał się, tylko przycisnął mały nos do mojego karku. Wtedy zrozumiałem nie ma odwrotu. Teraz jest nasz, a właściwie mój. Nieświadomie wypowiedziałem: No to chodź. Nazwijmy go Bonia.
Wakacje potoczyły się zupełnie inaczej niż planowałem. Bez imprez, bez hałasu, bez leniwych dni na plaży. Zamiast tego wizyty u weterynarza, trzy mycia kołder dziennie, nocne spacery i nieustanne pytanie: Co podać temu kapryśnemu?.
Mimo tego byłem szczęśliwy. Wszyscy tak. Zwłaszcza on. Bonia zdawał się wyczuwać, że los mu się odmienił, i okazywał to miłością, lojalnością oraz cichym mruczeniem, które wydobywało się, gdy zasypiał na moich kolanach.
Minęły dwa lata. Przeniosłem się do Krakowa, odszedłem z okropnej pracy i zająłem się fotografią bo Bonia był moim pierwszym modelem. Teraz mamy małe studio i rzadko kiedy się rozstajemy. Czasem myślę, że życie nie zmienia się dlatego, że sam postanowisz
Lecz dlatego, że na drodze pojawia się mały piesek, który nie pozwala ci przejść dalej.
Tamten dzień naprawdę odmienił moje życie. Jestem wdzięczny za każdą sekundę.



