Nie orientuję się dobrze w nocy, nawet w znanej przestrzeni. A w nieznanych miejscach nie potrafiłam znaleźć drogi nawet za pomocą mapy. Kiedy impreza urodzinowa przyjaciółki dobiegła końca, wezwałam taksówkę. Była już północ, a o tak późnej godzinie nie było transportu publicznego. Pięć minut później taksówka czekała na mnie na dole. Taksówkarz zrobił na mnie złe wrażenie. Był typem osoby, którą wyobrażasz sobie jako pijaka, który nieustannie walczy w przejściach supermarketów i denerwuje się, gdy muszą stać w długich kolejkach do kasy. Miał około czterdziestu lat – z brudnymi rękami, łupież był widoczny na włosach.
Kiedy wsiadłam do samochodu, spojrzał na mnie ponuro, zapytał o kierunek. Mówił szorstkim, gniewnym głosem. Postanowiłam nie kontaktować się z nim, nie zwracać uwagi, ponieważ wyraźnie widziałam, że mężczyzna jest gotowy do konfliktu z jakiegokolwiek powodu. Droga była długa i przy słabym świetle latarni nie miałam pojęcia, dokąd jedziemy. Kiedy dotarliśmy do mojego budynku, nagle odkryłam, że zostawiłam torebkę i telefon komórkowy u przyjaciółki. Miałam szczęście, że mieszkałam z babcią. Wiedziałam, że w domu czeka mnie awnatura. Kiedy się zatrzymaliśmy, powiedziałam, że zostawiłam torebkę u mojej dziewczyny, a moje pieniądze były w niej i poprosiłam, żeby poczekał, aż wstanę, wezmę pieniądze od babci i wrócę.
Przysięgłam i powiedziałam, że nie zamierza go oszukiwać. Ale rzucił się na mnie i zaczął krzyczeć, że kłamię, ucieknę bez płacenia mu. Zablokowałam drzwi samochodu, żebym nie mogła wyjść. Mówił, że zna takie jak ja, które nagle tracą torby, portfele albo płaczą, że nie mają pieniędzy. Złapał mnie za rękę, ściskając nadgarstek. Przestraszyłam się, jęknęłam z bólu. Nagle ktoś powiedział: „puść dziewczynę, zapłacę, weź pieniądze i spadaj, jeśli nie chcesz mieć tutaj większych problemów”. Poznałam głos babci. Nie zauważyłam, jak podeszła do samochodu.



