Tak zabawne, że aż przerażające

Słowa nie są w stanie wyrazić, jak wiele różnych emocji ogarnia matkę, gdy jej dziecko wylatuje z domowego gniazda w wielki świat! Jest smutek i duma, uniesienie aż do zawrotu głowy i zdenerwowanie… I to wszystko w tym samym czasie!

Kiedy moja Małgosia wyprowadzała się, wszyscy byliśmy zdenerwowani, ale tylko ja nie mogłam powstrzymać łez, ciągle zastanawiałam się, co ona zrobi beze mnie, kto jej będzie gotował, kto zrobi pranie, kto zadba o jej zdrowie?

Nie chciałam dramatyzować, po prostu nie byłam przyzwyczajona do wypuszczania córki. Mimo, że mieszkałyśmy w tym samym mieście, mogłyśmy jeździć tym samym minibusem, to serce wciąż bolało mnie w piersi.

Po smutku i nudzie, poczuliśmy z mężem wielką radość. Mniej zmartwień, mniej wydatków, więcej czasu i możliwości dla nas dwojga. Szczerze cieszyliśmy się z możliwości wspólnego wylegiwania się na kanapie przed telewizorem, spędzania czasu w łóżku i ponownego rozpieszczania się romantycznymi kolacjami. Z czasem, tak bardzo wczułam się w smak życia tylko z mężem, że niedawna wizyta Małgosi i jej chłopaka, Maksa, wyprowadziła mnie z równowagi.

Przez cały ten czas, Małgosia milczała nie tylko na temat swojego chłopaka, ale także na temat problemów z mieszkaniem. Dowiedziałam się, że sąsiedzi są tam okropni, hałaśliwi, a komunikacja odbywa się głównie za pomocą przekleństw. Córka zamierza się wyprowadzić, a kiedy będzie szukała mieszkania, ona i Maks zamieszkają u nas.

Robi mi się niedobrze. Mamy jednopokojowe mieszkanie, jak ona wyobraża sobie mnie, ojca i swojego chłopaka w tym miejscu? Nasze beztroskie życie może się skończyć, także nasz komfort.

Kiedy byłam już bielsza niż ściana, Małgosia roześmiała się. Powiedziała mi, że tylko żartowała, że w mieszkaniu wszystko jest w porządku i że przyszła tylko po kilka rzeczy, a przy okazji pokazać nam swojego Maksa.

Nie jestem pewna, czy moja reakcja na jej żart, była właściwa. Obawiam się, że mogłam ją urazić. Jakbym wcale nie cieszyła się z tego, że by się wprowadziła i nie chciała jej tu więcej widzieć.

A może niepotrzebnie się martwię? Małgosia musi zdawać sobie sprawę, że ogłupiła mnie fałszywymi wiadomościami, a ja oczywiście i tak bym ją przyjęła z powrotem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × 4 =

Tak zabawne, że aż przerażające