Mam już 40 lat i nie mam szczęśliwej rodziny. Obecnie rozwodzę się z mężem, który ode mnie odszedł. Nie wiem nic o jego nowej dziewczynie, ale nie jestem tym i tak zainteresowana. Bardzo ciężko było nam się rozstać. Byłam wyczerpana ciągłymi kłótniami i awanturami. Z pięknej i kwitnącej kobiety zmieniłam się w kogoś zupełnie innego.
Pewnego ranka postanowiłam wrócić do mojego starego zwyczaju picia herbaty w mojej ulubionej kawiarni. Siedziałam w ciszy i piłam gorący i pachnący napój. Nagle pojawiła się kobieta starsza ode mnie, ubrana bardzo elegancko. Ciągnął się za nią delikatny zapach drogich perfum. Jej stylowa fryzura była absolutnie cudowna, a jej włosy były białe jak śnieg. Ale to nie była farba, to były siwe włosy, które pasowały do tej kobiety nieopisanie.
Rozejrzała się w poszukiwaniu miejsca do siedzenia, a jakiś facet przysunął krzesło, aby było jej wygodniej usiąść. Kobieta obdarzyła go uśmiechem, który sprawił, że nawet moje dłonie się spociły. Ta czarodziejka nawet jeszcze nie usiadła przy stoliku, a wszyscy mężczyźni w kawiarni już się na nią gapili. To o niej można było powiedzieć „wspaniała kobieta”. Mrugnęła figlarnie do mężczyzny po czterdziestce, a sekundę później kupował jej kawę.
Byłam zafascynowana tą kobietą. Nie wiem, czy była mężatką, czy nie. Nie wiem, czy miała dzieci. Nie miałam pojęcia, jak żyła. Ale byłam zafascynowany jej magią. Wróciłam do domu, by zdjąć rozciągnięty sweter i stare spodnie. Wyjęłam z szafy sukienkę.
Uczesałam się, zrobiłam makijaż i poszłam na kolejną rundę sprawy rozwodowej z moim prawie już byłym mężem.
Po prostu zdałam sobie sprawę, że bez względu na to, jak źle się czułam, bez względu na to, jak bardzo życie mnie pokonało, miałam prawo być kobietą, być sobą, a nie zastraszonym zwierzęciem. To jest to, co mogę doradzić każdej kobiecie, ponieważ każda powinna cenić siebie.



