Szczęśliwi zawsze się uśmiechają

Paulina patrzy przez okno, pada letni deszcz, słońce już wybija się zza chmur, a krople wciąż spływają cicho. Czeka na córkę, która właśnie kończy zmianę w sklepie odzieżowym, po tym jak sama wróciła do domu i postanowiła przygotować obiad.

A jak moja córka już dorasta, ma chłopaka Ten jej Daniel nie podoba mi się wcale, jest starszy, ma w sobie coś niejasnego i nie patrzy mi w oczy myśli Paulina. Jak mam to powiedzieć Jadzi? Ona po raz pierwszy naprawdę się zakochała, a gdyby ja zerwała jej związek, zostanę jej wrogiem numer jeden. Próbowałam już sugerować, że Daniel nie jest dla niej, ale Jadzia nie zwraca na to uwagi. Gdybym tylko wiedziała, co zrobić

Paulina wychowała Jadzię sama, nigdy nie wyszła za mąż. Tak potoczyło się jej życie. Gdy studiowała na trzecim roku Uniwersytetu Warszawskiego, spotkała się z Władkiem, który też był studentem. Nie skończył studiów, został wydalony pod koniec trzeciego roku. Paulina była przerażona, bo dowiedziała się, że spodziewa się dziecka i postanowiła mu to powiedzieć.

Nie wymyśliłam nic innego wykrzyknął Władek skąd mam wiedzieć, że to moje? Nie chcę mieć dzieci odparł brutalnie i odszedł.

Paulina jest w szoku, nie zdążyła mu wytłumaczyć, że oprócz niego nie ma nikogo. Władek po prostu zniknął, nie patrzył już w jej stronę, przeskakując od jednej dziewczyny do drugiej. Po chwili został wydalony z uczelni.

Jadzia, coś się stało pyta matka Ania, kiedy widzi córkę płaczącą w swoim pokoju.

Władek mnie zostawił i jestem w ciąży wykrzykuje dziewczyna.

Co? Ile razy ci mówiłam, żebyś myślała głową! Jesteś na trzecim roku, musisz dokończyć studia, a nie dorzucać dziecko, które zrujnuje ci życie. Nie liczę na to, że ci pomogę. Idź do szpitala, porozmawiaj z lekarzem mówi Ania, surowa i zimna. Jej spojrzenie drażni Paulinę bardziej niż słowa. Wie, że nie ma gdzie liczyć na pomoc, bo własna matka odsyła ją na samą.

Następnego dnia Paulina idzie do przychodni. Kolejka jest krótka, przed nią siedzi młoda kobieta z zaokrąglonym brzuchem i jej sześcioletnia córka. Gdy drzwi się otwierają, pacjentka wstaje, a matka podnosi brzuszek i mówi:

Czekaj chwilę, już wracam.

Dziewczynka siada obok Pauliny. W poczekalni panuje cisza, a malutka Jadzia przygląda się plakatom na ścianie, po czym spogląda na Paulinę. Ich oczy się spotykają, a dziewczynka się uśmiecha.

Ciociu, dlaczego jesteś smutna? Czy coś ci dolega?

Nic, po prostu trochę przygnębiona odpowiada Paulina, nie chcąc ciężaru swojej sprawy obarczać dziecka.

Masz dzieci? pyta Jadzia.

Nie

Szkoda, moja mama twierdzi, że dzieci to szczęście. Ja jestem jej szczęściem, choć czasem się wygłupiam, a ona mnie karci, ale i tak mówi, że jestem jej radością. Mama mówi też, że trzeba zawsze się uśmiechać i nie płakać. Wczoraj Mikołaj pociągnął mnie za warkocz i płakałam, a mama kazała się uśmiechnąć. Uśmiechnęłam się, a Mikołaj dał mi cukierka. Teraz znów się przyjaźnimy.

Paulina czuje, jak serce rozgrzewa się pod wpływem szczerej niewinności. Myśli:

Co tu robię? Niech Władek mnie zostawił, niech Ania jest przeciwko, ale nie zamierzam się poddawać

W tym momencie wychodzi matka Jadzi, obejmują się i trzymają za ręce. Ciepło tej sceny popycha Paulinę do wyjścia z przychodni. Nogi same prowadzą ją do domu babci Kasi, matki ojca Jadzi. Po rozwodzie z ojcem Ania nie utrzymywała kontakt z teściową, lecz Paulina regularnie odwiedzała Kasię, która darzyła wnuczkę wielką miłością.

Przyjdź, kochanie. Niech mama ci nie sprzeciwia, ja ci pomogę, możesz u mnie zamieszkać. Dam radę, nie martw się mówi babcia, przygłaszając głowę.

Paulina wyrywa się z myśli i mówi na głos:

Babciu miałaś rację. Jadzia to moje szczęście, moje życie i radość. Nie wyobrażam sobie, jak żyłabym bez niej.

Słychać dźwięk klucza w zamku, wchodzi Jadzia. Stoi w progu i drży. Płacze, wyciera łzy.

Co się stało? pyta Ania, przyciągając córkę na kuchenny stołek.

Daniel? pyta Jadzia.

Tak odpowiada, i łzy płyną jeszcze głośniej.

Paulina nie wie, co zrobić, podaje szklankę wody, Jadzia pije, a matka głaszcze ją po ramieniu i przytula mocno. I ona sama czuje łzy w oczach. Po chwili Jadzia uspokaja się, oczy czerwone, obrzęknięte.

Okazuje się, że Daniel jest żonaty, a żona mieszka w Krakowie. Spotkanie z Danielem pokazało, że jest skryty i niechętny do otwartości. Intuicja Pauliny nie myli się coś się stało.

Mamo, on jest żonaty mówi Jadzia po kolejnych kichających łzach.

Nie zauważyłaś tego? pyta Ania.

Nie, a on nie dał mi żadnych znaków. W Krakowie ma żonę i dwoje dzieci. Przyjechał tu na długoterminową delegację, wynajmuje mieszkanie. Byłam u niego wiele razy, nie było widać żadnej kobiety.

Skąd to wiesz? dopytuje Ania.

Jego żona przyjechała niespodziewanie. Kiedy Daniel był w łazience, wzięła jego telefon, przeczytała naszą korespondencję, znalazła mój numer i zapisała go.

Paulina nie widzi w tym tragedii, raczej pewną ulgę czuje, że Daniel był nikczemny. Wierzy, że Jadzia znajdzie prawdziwą miłość.

I co? Zadzwoniła do ciebie?

Tak, chciała się spotkać w kawiarni. Daniel nie powiedział jej o nas, a ona, spokojna, poprosiła go, by zostawił ją w spokoju, bo ma dzieci. To było jak grom z jasnego nieba! wykrzykuje Jadzia, już nie płacząc.

Nie obwiniaj się, to jego podstęp, a Bóg niech ci podziękuje, że się to stało. Gdybyś wiedziała, że jest żonaty, nie spotkałabyś się z nim mówi Ania.

Oczywiście, mamo. Powiedziałam jego żonie, że nie będę z nim rozmawiać, i dodałam go do czarnej listy odpowiada Jadzia.

Dobra robota, kochanie.

Paulina rozumie, że to nie pierwszy i nie ostatni podrywacz w jej życiu, ale ból za córkę jest ogromny.

A co z Danielem? Czy nie powinien z tobą porozmawiać?

Dzwonił niedawno, ale powiedziałam mu, że go zostawiłam i już nie będziemy się widywać mówi Jadzia.

Rozumiem, że jest ci ciężko, ale postąpiłaś słusznie wspiera Ania.

Nagle Jadzia znowu płacze, bo ma jeszcze coś do powiedzenia.

Mamo, jestem jestem w ciąży szepcze między łzami.

W jakim terminie? pyta Ania spokojnie. Jadzia kiwa głową.

Około dwóch miesięcy szepcze, spuszczając wzrok.

Te słowa ranią Anię w sercu, ale jednocześnie budzą w niej nową siłę. Patrzy na swoją dorosłą córkę, której nie pozwoliła się złamać, i rozumie, że teraz Jadzia potrzebuje jej wsparcia.

Nic nie szkodzi, kochanie, wszystko będzie dobrze. Będę cię wspierać, to twój maluszek, nasz wnuk zapewnia Ania.

Mamo, jesteś najwspanialsza, wiedziałam, że tak powiesz odpowiada Jadzia.

Nie martw się, damy radę dodaje Ania.

Kilka miesięcy później Paulina przyjmuje Jadzię z małym chłopczykiem w beżowym sweterku z niebieskim kokardką. Wracają do domu, a w salonie już czekają balony i kwiaty, które babcia Kasia przygotowała dla wnuczka i ukochanej córki. Gotowy jest wózek, kołyska i mnóstwo grzechotek. Paulina i Jadzia uśmiechają się do siebie, bo szczęście wypełniło ich dom. Szczęśliwi zawsze się uśmiechają.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 + 6 =

Szczęśliwi zawsze się uśmiechają