Paulina stała przy oknie, gdzie letni deszcz spływał po szybie jak srebrne nici, a słońce, nieśmiało, przeciskało się przez szare zasłony nieba, nie przerywając swojego cichego szumu. Czekała na córkę, która właśnie wracała z pracy w warszawskim biurze, i sama planowała kolację, wpatrując się w niekończący się deszcz.
Kiedy moja córka wyrośnie, już będzie miała chłopaka, ale ten Darek nie podoba mi się pomyślała Paulina, wpatrując się w własny cień. Jest starszy, ma w sobie coś mrocznego, nie patrzy mi w oczy. Co powiedzieć Janice? Ona po raz pierwszy naprawdę się zakochała, a ja, jeśli zniszczę jej związek, stanę się jej wrogiem numer jeden. Próbowałam jej zasugerować, że Darek to nie jest jej historia, ale ona nie usłyszała mojego szeptu. Gdybym tylko wiedziała, jak to zrobić.
Paulina wychowała Janicę sama, nigdy nie wyszła za mąż. Tak potoczyło się w jej życiu. Na trzecim roku studiów spotkała Wojtka, równie studenta, ale nie skończył uczelni wyrzucono go pod koniec roku. Paulina była przekonana, że czeka dziecko, więc postanowiła mu to wyznać.
Nic nie wymyśliłam odparł Wojtek, skąd mam wiedzieć, że to moje? Nie chcę dzieci zadrwił i zniknął w powietrzu.
Paulina była w szoku, nie zdążyła wyjaśnić mu, że nie miała nikogo oprócz niego. On po prostu zniknął, a na uczelni już nie patrzył w jej stronę, kręcąc się wokół innych dziewczyn. Potem go wyrzucono.
Córko, coś się stało zapytała matka, Anna, kiedy zobaczyła, że Janica płacze w swoim pokoju.
Co się stało, mamo? Wojtek mnie zostawił a ja jestem w ciąży wyznała dziewczyna.
Co? Ile razy ci mówiłam, żebyś myślała głową! Jesteś na trzecim roku, najpierw skończ studia, nie dzieci! Nie dam ci pomocy, na mnie nie licz! Anna, surowa jak lód, kazała jej iść do szpitala i rozmawiać z lekarzem, bo już jest dorosła i musi sama odpowiadać za swoje czyny.
Patrząc na córkę lodowatym wzrokiem, Anna zraniła Paulinę bardziej niż swoje słowa. Zrozumiała, że nie ma skąd liczyć na pomoc, gdy matka odsyła ją w taką stronę.
Następnego ranka Paulina poszła do przychodni, gdzie kolejka była znikoma. Przed nią siedziała młoda kobieta z zaokrąglonym brzuchem i jej sześcioletnia córeczka. Gdy drzwi otworzyły się, a kolejna pacjentka wyszła, matka podniosła się, trzymając brzuch:
Córko, poczekaj chwilę, zaraz wrócę.
Kobieta weszła do gabinetu, a dziewczynka przytuliła się do Pauliny. W szpitalu dzieci nudzą się, więc mała dziewczynka najpierw przyglądała się plakatom, a potem spojrzała na obcą kobietę. Miała piegi na nosie, była bladą blondynką, łasiła nogi. Spojrzały się w oczy i dziewczynka uśmiechnęła się.
Ciociu, dlaczego jesteś smutna? Czy coś cię boli? zapytała.
Nie, nic nie boli, po prostu nie chciała wyjawić rodzicielskich trosk.
Masz dzieci? dopytała.
Nie odpowiedziała Paulina.
Szkoda, moja mama mówi, że dzieci to szczęście. Ja jestem jej szczęściem zaśmiała się dziewczynka. Czasem się wygłupuję, a mama mnie krzyczy, ale zawsze mówi, że jestem jej radością. Mówi też, że zawsze trzeba się uśmiechać i nie płakać. Wczoraj Michał pociągnął mnie za warkocz, płakałam, a mama kazała się uśmiechnąć. Uśmiechnęłam się i Michał podarował mi cukierka. Teraz znów się przyjaźnimy.
Paulina uśmiechnęła się, bo niewinna szczerość dziecka potrafi rozproszyć najgłębszy smutek. Nagle poczuła, że jej świadomość wiruje jak wiatr w nocnym lesie.
Co ja tu robię? Niech Wojtek mnie zostawił, niech Anna jest przeciwna, ale ja nie pozwolę sobie na to
W tym momencie wyszła matka dziewczynki, obie uścisnęły się i trzymały za ręce. Ciepło i siła tego gestu rozświetliły pokój, a Paulina nagle wyrwała się z przychodni, jakby wiatr uniósł ją do domu babci Kasi, matki ojca Janicy. Po rozwodzie z ojcem, Anna nie utrzymywała kontaktu ze teściową, ale Paulina wciąż odwiedzała Kasię, która kochała swoją wnuczkę ponad wszystko.
Chodź, wnuczko. Niech mama się sprzeciwia, ja ci pomogę, możesz u mnie zamieszkać. Poradzisz sobie, nie będziesz nosić grzechu, podziękujesz mi później uśmiechnęła się babcia, głaszcząc głowę Janicy.
Paulina wybudziła się z tego snu, wypowiadając na głos:
Babciu miałaś rację. Moja córka Janica jest moim szczęściem, moim życiem, moją radością. Nie wyobrażam sobie życia bez niej.
W drzwiach usłyszała dźwięk klucza w zamku, a Janica weszła, spoglądając z przerażeniem. Płakała, ocierając łzy.
Co się stało, kochanie? przytuliła ją matka i usiadła przy stole w kuchni.
Darek? spytała.
Tak wykrzyknęła Janica, wybuchając kolejną falą płaczu.
Paulina nie wiedziała, jak ją uspokoić, podała szklankę wody, dziewczynka wypiła, a matka pogłaskała ją po ramieniu i mocno przytuliła. I choć sama poczuła łzy w oczach, po chwili Janica uspokoiła się, oczy jej przestały płonąć.
Okazało się, że Darek jest żonaty; żona mieszka w Lublinie. Gdy Paulina spotkała się z Darkiem, wydawał się skryty i niechętny, unikał odpowiedzi. Intuicja nie myliła się coś ukrywał. Janica dowiedziała się, że ma żonę i dwoje dzieci w innym mieście, a on przyjechał do Warszawy w długiej delegacji, wynajmując mieszkanie. Żona przyjechała niespodziewanie, znalazła jego telefon w łazience, przeczytała ich korespondencję i odnotowała numer Janicy.
Paulina nie widziała w tym tragedii, raczej czuła ulgę, że Darek był cieniem. Wiedziała, że Janica jeszcze spotka prawdziwą miłość.
I co? Czy zadzwoniła? zapytała matka.
Tak, poprosiła o spotkanie w kawiarni. Nie powiedziała mężowi, że wiemy o nim. Żona była ładna, spokojna, poprosiła, by zostawił nas w spokoju dla dobra dwójki dzieci. To był jak grzmot w bezchmurnym niebie! wybuchła Janica, ale już nie płakała.
Nie obwiniaj się, to był on, a nie ty, i dzięki Bogu, że wszystko tak wyszło. Gdybyś wiedziała, że jest żonaty, nie spotkałabyś się z nim dodała Anna.
Janica stanowczo odpowiedziała, że nie będzie już z Darkiem w kontakcie, dodała, że go zablokowała.
Dobrze zrobiona, córko pochwaliła ją matka.
Choć Paulina rozumiała, że to nie pierwszy i nie ostatni podstęp w jej życiu, bolało ją to za córkę.
A co z Darkiem? Nie miałby z tobą rozmawiać? spytała.
Dzwonił ostatnio, ale powiedziałam mu, że go zostawiłam, nie będziemy się spotykać, wciągnęłam go na czarną listę odparła Janica.
Rozumiem, że jest ci ciężko, ale postąpiłaś słusznie.
Wtedy Janica po raz kolejny zapłakała, jakby łzy nie chciały się skończyć.
Mamo, muszę ci jeszcze coś powiedzieć jestem w ciąży wymamrotała.
Jak długo? zapytała spokojnie Anna, a w sercu Matki znowu rozbrzmiało echo dawno zapomnianego bólu.
Około dwóch miesięcy wyszeptała Janica, spuszczając wzrok.
Te słowa przebiły serce matki jak ostry sztylet. Wszystko się powtarzało Patrzyła na swoją dorosłą córkę, na tę, której nie zostawiła się złamać. Zrozumiała, że Janica potrzebuje teraz jej wsparcia bardziej niż kiedykolwiek.
Nic nie szkodzi, kochanie, wszystko będzie dobrze. Poradzę ci, pomogę. To twoje dziecko, mój wnuk albo wnuczka, kochamy je razem. obiecała Anna.
Mamusiu, jesteś najwspanialszą, wiedziałam, że tak powiesz szepnęła Janica.
Nic się nie martw, damy radę dodała Anna.
Czas minął, a Paulina spotkała Janicę z maleńkim chłopczykiem w beżowym kartonie z niebieskim wstążkiem. Wróciły do domu, a pokój był wypełniony balonami i kwiatami, bo babcia przygotowała wszystko dla małego wnuka i ukochanej córki. Stał już łóżeczko, wózek i pluszowe grzechotki. Paulina i Janica uśmiechały się, bo szczęście wlewało się do ich domu. A szczęśliwi zawsze się uśmiechają.



