Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają świetnie
Pamiętam, jak Joanna bardzo przeżywała zdradę męża. W wieku czterdziestu lat została sama jej córka studiowała na uniwersytecie w innym mieście. A Piotr, dwa miesiące wcześniej wrócił z pracy i powiedział:
Odchodzę od ciebie, zakochałem się.
Co ty mówisz? W kim? zaskoczyła się Joanna.
No jak to, po prostu jak faceci odchodzą od żon. Zakochałem się w innej, dobrze mi z nią, zapominam przy niej o tobie. Nie proś mnie, nie błagaj, postanowione odpowiedział Piotr tak zwyczajnie, jakby mówił o pogodzie.
Szybko spakował się i wyszedł. Dopiero po czasie, analizując wszystko, Joanna zrozumiała, że nie podjął tej decyzji w jeden dzień, rzeczy wywoził po trochu, a tego dnia wrzucał już w pośpiechu wszystko do walizki i zatrzasnął drzwi za sobą.
Joanna płakała, nie mogła się z tym pogodzić, myślała, że nic dobrego jej już nie spotka. Wszystko wydawało się końcem świata; życie jakby się zatrzymało. Nie chciała nikogo widzieć ani słyszeć. Nie miała ochoty rozmawiać z nikim, a telefon dzwonił niemal bez przerwy córka, przyjaciółka Odbierała niechętnie, krótko, szybko się rozłączała. W pracy także unikała ludzi, a wszyscy spoglądali na nią inaczej jedni z politowaniem, inni z przekąsem.
Joanna czasem liczyła na cud:
Może Piotr znudzi się tej, która go ode mnie zabrała, wróci, a ja mu przebaczę Kocham go przecież.
W weekend obudziła się wcześnie tak miała w zwyczaju lecz nie chciało jej się wstawać, zresztą i po co się spieszyć. Około jedenastej znów zadzwonił dzwonek telefonu.
Kto tam może wydzwaniać z rana, nie chcę z nikim rozmawiać stwierdziła, ignorując połączenie, choć z automatu spojrzała na ekran numer był nieznany. A jeśli to Piotr? Może zgubił telefon albo mu ukradli i ma nowy numer… Może chce wrócić, powinnam odebrać.
Kiedy już się zastanawiała, telefon zadzwonił ponownie.
Halo? powiedziała głośno.
Cześć! usłyszała kobiecy, pogodny głos.
Halo, kto mówi? spytała Joanna zniecierpliwiona.
Joasia, to ty? Co z twoim głosem, nie poznajesz starej przyjaciółki? To ja Kasia.
Joanna była rozczarowana liczyła, że to Piotr zadzwonił.
No i co…
Joanna, wszystko w porządku z tobą?
Nie odpowiedziała krótko i rozłączyła się, a łzy znów popłynęły ciurkiem.
Usiadła na kanapie, żeby się uspokoić. Niedługo potem ktoś zadzwonił do drzwi. Joanna zerwała się z niezdrową nadzieją.
Może Piotr się opamiętał pomyślała i otworzyła drzwi.
Cześć! zawołała wesoło elegancka kobieta, w której Joanna ledwo rozpoznała dawną koleżankę z klasy Kasię.
Kasia była zadbana, miała mocno podkreślone usta, była modnie ubrana; jej perfumy pachniały obłędnie. Po maturze Kasia wyjechała na studia do Warszawy; widziały się tylko raz przez ostatnie piętnaście lat. W szkole były blisko chodziły razem na dyskoteki i zwierzały się sobie z swoich tajemnic.
Kasia, wyglądasz rewelacyjnie wyrwało się Joannie.
Siema, przyjaciółko! Zawsze byłam taka to ty… powiedziała, oglądając Joannę krytycznie od góry do dołu. No co, nie wpuszczasz mnie do środka?
Wejdź, ustąpiła Joanna.
Kasia nie przyszła z pustymi rękami. Przeszła do kuchni, wyciągnęła butelkę hiszpańskiego wina, tort i pomarańcze.
Daj kieliszki, uczcimy spotkanie. Kiedy my się ostatnio widziałyśmy? Sto lat temu! śmiała się Kasia, a Joanna milczała, przyniosła dwa kieliszki, pokroiła tort.
Kasia nie drążyła tematu, otworzyła wino, nalała do kieliszków i zaproponowała:
No, za naszą przyjaźń i wypiła, Joanna patrząc na nią, też opróżniła swój kieliszek.
Drugi kieliszek Kasia podniosła za nowy początek. Po nim Joannie przyszła ochota, żeby się wyżalić. Wszystko się nazbierało. Kasia słuchała uważnie, nie przerywała, a gdy Joanna już skończyła, wzruszyła ramionami.
Wielki Boże, Joanna! Ja myślałam, że przydarzyło ci się coś naprawdę tragicznego.
Czy to nie jest tragedia? Ty tego nie zrozumiesz, nigdy nie zostałaś porzucona przez męża odpowiedziała smutno Joanna.
Przecież! Mnie mąż nie zostawił, to ja go zostawiłam, gdy odkryłam, że romansuje z młodszą. Od razu wniosłam pozew o rozwód, a on był w szoku pewnie myślał, że się nie dowiem.
Może go nie kochałaś?
Kochałam zapewniła Kasia ale nie będę znosić zdrad. Taka miłość się kończy, gdy ktoś cię oszukuje.
Kasiu, u ciebie to wygląda tak prosto…
Proste! To się tylko tobie wydaje skomplikowane, zawsze wszystko tak przeżywałaś. A gdzie twoja córka?
Studiuje, mieszka u cioci w Krakowie.
Rozumiem. Twój Piotr zostawił i ciebie, i własną córkę, a ty jeszcze go kochasz.
Ale ja go naprawdę kocham…
Dosyć, Joanna, czas na terapię. Depresja cię zżera.
Jaka terapia? Tabletki mi nie pomogą.
Co ty! Tu pomaga zmiana wyglądu, zakupy i może nowa miłość.
Oj, Kasia…
Pakuj się, jedziemy do galerii, potem zrobimy fryzurę! zawołała radośnie Kasia. Masz jakieś oszczędności, kasę na boku?
Coś tam mam, zbieraliśmy z Piotrkiem na nowy samochód.
Twój Piotr niech się cieszy, że zabrał stare auto. Składaj pozew o rozwód i nie licz na niego. Nie przebaczaj. Chcesz jeszcze wywalczymy połowę za ten grat.
Niech ma, niech mu się zadławi nagle Joanna stwierdziła. Kasiu, wróciłaś na stałe z Warszawy? Nic nie mówiłaś…
Na dobre, dosyć miasto dla mnie, wolę tutaj. Zbieraj się z piżamy, jedziemy na rajd po sklepach. A, Róża Nowak dzwoniła, powiedziała, że za tydzień spotkanie klasowe idziemy obie. Większość przyjedzie, kilku chłopaków też po rozwodach. A pamiętasz, jak Wojtek leciał za tobą od siódmej klasy?
Oj, Kasia, komu ja się przydam taka zramolała baba…
Co ty, Joasia! Tak nie wolno myśleć. Siebie trzeba kochać i rozpieszczać. Zaraz zrobimy z ciebie nowe dziewczę śmiała się Kasia, wychodząc z mieszkania. Zresztą, moja ciotka Zosia, co mieszka obok twojej mamy, szykuje się do piątego ślubu nie może wybrać między dwoma kandydatami.
Za kilka godzin Joanna nie poznawała się w lustrze.
Niesamowite, taka odmiana! dziwiła się. Jasne, inny kolor włosów, superkrótkie cięcie, nigdy bym nie pomyślała, że tak mi pasuje. Młoda, ładna Kasia dobrze mnie wzięła w obroty inaczej bym tu zgniła.
Wieczór spotkania klasowego odbył się w kawiarni, przyjechała prawie cała klasa poza kilkoma osobami z daleka. Większość nie poznała Joanny, a Wojtek, dziś poważny mężczyzna z własną firmą, nie mógł oderwać od niej wzroku.
Joanno, nie poznałem cię! Jaka piękna się zrobiłaś, jeszcze ładniejsza niż za szkolnych lat. Zawsze mi się podobałaś, ale wybrałaś Piotrka z równoległej klasy, a gdzie on teraz?
Nie ma go, odszedł ode mnie odpowiedziała Joanna z lekkością.
Odszedł? Żartujesz! Takiej kobiety się nie zostawia mówił szczerze zaskoczony Wojtek.
A jednak ale to wyszło mi na dobre.
Nie mam wątpliwości. Ja też po rozwodzie już dwa lata. W sumie było dobrze, mam firmę, dorosłego syna ale żona dwa lata temu uznała mnie za nieudacznika i odeszła do młodszego, ponoć lepiej prosperującego. A ja w rok odbudowałem wszystko i teraz mam się lepiej niż przedtem.
minął Piotr, ale nie rozpoznał Joanny
Po dwóch miesiącach Joanna spacerowała z Wojtkiem po bulwarze. Wyszli z teatru, postanowili przejść się wieczornym miastem. I nagle Joanna zobaczyła idącego naprzeciw Piotra, wychudzonego, samotnego. Były mąż chyba jej nie poznał od razu.
Pewnie ta nowa go źle karmi pomyślała.
Gdy Piotr przeszedł obok, spojrzał Joannie w oczy było w nich pytanie: czy to ona? Minęli się, ale nagle usłyszała:
Joanna?
Odwróciła się powoli, uśmiechnęła i powiedziała:
Ach, cześć, Piotr Poznaj to Wojtek, mój były mąż Piotr, nie poznałeś go? zwróciła się do Wojtka.
Witam, nie poznałem powiedział Wojtek. A ja jestem przyszłym mężem Joanny.
Piotr oniemiał, a Joanna była też zaskoczona, bo Wojtek nic jej jeszcze nie zaproponował.
Co u ciebie? spytała Joanna wesoło.
A wiesz w miarę Dobrze wyglądasz, bardzo się zmieniłaś.
Joanna znów się uśmiechnęła, chwyciła Wojtka za rękę i powiedziała:
Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają świetnie.
To znaczy, że wszystko u ciebie dobrze mruknął Piotr.
Oczywiście. I będzie jeszcze lepiej odwróciła się i poszła z Wojtkiem dalej, czując na plecach palący wzrok byłego męża.



