Joanna wyłączyła komputer i zaczęła zbierać się do wyjścia.
Pani Joanno, przyszła do pani jakaś dziewczyna. Mówi, że sprawa jest prywatna.
Proszę ją wpuścić.
Do gabinetu weszła niska, kręcona dziewczyna w krótkiej spódnicy.
Dzień dobry. Nazywam się Weronika. Chciałabym przedstawić pani propozycję.
Dzień dobry, Weroniko. Cóż to za propozycja? Chyba się nie znamy…
Z panią nie, ale z pani mężem, Konradem, jak najbardziej. Proszę.
Weronika podeszła do biurka i położyła na nim kartkę papieru. Joanna wzięła ją do rąk i zaczęła czytać.
Weronika Malinowska, ciąża 5-6 tygodni
Co to ma znaczyć? Nie rozumiem… Po co mi to?!
Prosto sprawa. Jestem w ciąży z pani mężem.
Joanna spojrzała na nią z niedowierzaniem. Co to za wiadomość?
Czego chcesz ode mnie? Gratulacji?
Nie. Chcę pieniędzy. Jeśli ceni pani swojego męża…
Za co te pieniądze niby?
Robię aborcję i znikam z życia pani męża. On o ciąży jeszcze nic nie wie, najpierw przyszłam do pani. Jeśli pani odmówi, to odchodzi do mnie pani jest bezpłodna i dzieci mieć nie może. Wiem wszystko o pani. Więc jak, co pani na to?
Joannie zawirowało w głowie od nadmiaru myśli.
Ile chcesz za swoje milczenie?
Tylko osiemdziesiąt tysięcy złotych. Dla pani to drobniaki. A mąż zostaje, razem się państwo zestarzejecie…
Ależ szlachetna propozycja! Dziękuję za taką możliwość! Wiesz co, Weroniko, zostaw numer telefonu, przemyślę sprawę i się odezwę.
Proszę nie zwlekać. Czas nagli muszę zdążyć zrobić zabieg, jeśli się pani zdecyduje…
Weronika napisała numer na karteczce i wyszła przeciągając się zalotnie.
Pani Joanno, już pani wychodzi? Technik czeka…
Joanna złożyła kartkę i schowała do torebki.
Tak, wyjeżdżam. Do zobaczenia, Aniela!
Joanna wyszła z biura i wsiadła do swojego samochodu. Co to w ogóle było? Kim jest ta Weronika? Może Konrad naprawdę zostawił gdzieś jakiś ślad po sobie?
Po powrocie do domu jeszcze raz dokładnie przeanalizowała papier, który zostawiła Weronika. Musi wszystko sobie poukładać, zaraz wróci mąż…
Kochanie, jestem w domu! Co tak pięknie pachnie?
Wejdź, zaraz zobaczysz…
Konrad zatarł ręce i wszedł do kuchni. Joanna siedziała w fotelu, patrząc na niego przenikliwie.
Coś ci się stało? Tak na mnie patrzysz, aż się boję…
Konrad, kim jest Weronika Malinowska?
To pracownica firmy, z którą współpracuję. A co?
A to, że jest z tobą w ciąży… Proszę, przeczytaj sama.
Konrad pobladł, wziął papier i przebiegł wzrokiem po tekście.
To niemożliwe… Nie miałem z nią nic wspólnego. Jak to w ogóle możliwe?
Powinnaś wiedzieć najlepiej. Żąda ode mnie osiemdziesięciu tysięcy za aborcję. Inaczej odejdziesz do niej. Tak twierdzi.
Nie rozumiem tej historii… Skąd się to wzięło? Joanno, przysięgam na głowę mojej starej czapki, że nic o tym nie wiem. To jakieś szaleństwo.
Tak właśnie pomyślałam. Nie sądzę, żebyś był aniołem… Ale znam ludzi. Ona łże dla pieniędzy.
Możesz zrobić ze mną wszelkie badania, nie mam nic do ukrycia. To wyobraźnia tej dziewczyny! Kocham tylko ciebie…
Dobrze, rozumiem. Chodźmy jeść kolację.
Następnego dnia Joanna zadzwoniła pod numer Weroniki i zaprosiła ją do swojego gabinetu. Po pół godzinie Weronika już była.
Sprawa wygląda następująco, Weroniko. Konrad nie może być ojcem tego dziecka. Wierzę mu. Nie udało ci się łatwo się wzbogacić. Możesz śmiało zrobić aborcję.
Dziwna pani… Po co tak ufać facetowi? Pewności nie ma nigdy. Patrzyła pani w lustro ostatnio? Czterdziestka na karku, choć pani wygląda dobrze, zawsze są młodsze i ładniejsze.
Coś jeszcze chciałaś dodać?
Tak. Mogę pani to dziecko sprzedać. Zrobimy testy, ojciec jest na sto procent Konrad, zapewniam. Dochód z tego dziecka jak znalazł.
Ale przecież nie miał z tobą nic wspólnego? Jak to możliwe?
Powiem prawdę. Półtora miesiąca temu mieliśmy firmową imprezę integracyjną, wtedy się z nim bliżej poznałam. Wcześniej znajomy opowiedział mi, że Konrad jest żonaty z bogatą kobietą, która nie może mieć dzieci nawet przez surogatkę. Pomyślałam: idealny kandydat, by się wzbogacić. Próbowałam go uwieść, ale nie reagował na mnie, jak na kobietę. Bolało mnie to, bo zwykle faceci lecą na mnie jak pszczoły na miód.
Jestem młoda, zgrabna, atrakcyjna. Pomyślałam trzeba inaczej. Moja siostra jest farmaceutką, dała mi specjalny proszek. Człowiek traci pamięć, nie wie, co robi.
Dolałam Konradowi tego proszku do drinka, potem zabrałam go do siebie. Był bezwolny, nie wiedział co się dzieje. Akurat miałam dni płodne i tak zaszłam w ciążę. Konrad nie pamięta niczego. Tak, to możliwe. Mam nawet nagranie.
Weronika położyła telefon na stole i odtworzyła film: Konrad nagi, nieprzytomny, leży w łóżku, nie reagując na otoczenie.
Dla mnie zrobienie aborcji to błahostka, jestem zdrowa jak koń. A pieniądze uwielbiam zwłaszcza łatwe. Nie sądzę, żeby pani zgłosiła sprawę na policję ma pani stanowisko, lepiej nie robić szumu.
Myślałam, że przyjmie pani moją ofertę. Jeśli nie, mogę urodzić dziecko i pani je oddać. Będę chodziła do lekarza, dbała o siebie, jak trzeba. Osiemdziesiąt tysięcy złotych i dziecko jest pani.
Joanna była zszokowana tym, co usłyszała.
Weroniko, nie mam słów! Powinnaś siedzieć w więzieniu, jesteś oszustką!
A co mam robić? Każdy sposób na kasę jest dobry! Mam ogromny dług, muszę kombinować. Znajdę bogatego sponsora a tu mi się jeden trafił, ale się nie udało.
Niech pani przemyśli sprawę, zadzwonię za trzy dni.
Weronika wyszła z gabinetu. Joanna wypiła szklankę wody ze stojącej karafki, rozbolała ją głowa. Co za sytuacja…
Wieczorem opowiedziała wszystko Konradowi. Był w szoku.
Zostałem wykorzystany… Pozwę ją do sądu…
Konrad, różne rzeczy zdarzają się w życiu. Popatrz na to z innej strony. Czytałam, że w klinice można już po siódmym tygodniu ciąży zrobić badanie DNA dziecka. Sprawdzimy, czy to w ogóle twoje. Oboje zawsze marzyliśmy o własnym dziecku. Adopcji nie rozważaliśmy. A tu jeśli się okaże, że to twoje, może los daje nam ostatnią szansę… Wiem, że to nie uczciwy sposób, ale może to znak od Boga…
Daj spokój, jeszcze mam jej dziekować? Nie zgadzam się. Nie zamierzam płacić za takie coś!
Konrad wyszedł w gniewie z pokoju.
Myśli Joanny pobiegły dziesięć lat wstecz…
Studiowali z Konradem na jednym wydziale. Miłość od pierwszego wejrzenia dokładnie. Nie mogli bez siebie żyć.
Po ślubie mieszkali na wynajmowanym mieszkaniu. Po studiach Joanna szybko zaczęła robić karierę. Pomógł jej wujek, dał pieniądze na założenie firmy, potem z nawiązką mu wszystko zwróciła. Konrad otworzył sklep, Joanna prowadziła swoją firmę. Żyli dobrze, ale dzieci się nie pojawiały.
Pewnego letniego wieczoru wracali do domu z restauracji. Nagle napadła na nich grupa pijanych chłopaków. Jeden rzucił się z nożem na Konrada, Joanna zasłoniła męża ciałem i dostała cios w brzuch.
Lekarze długo walczyli o jej życie. Uratowali ją, ale nie mogła już mieć dzieci musieli usunąć macicę z jajnikami. Joanna ciężko przeżyła tę stratę, pogrążyła się w żalu.
Konrad otaczał ją troską, robił co mógł, by dodać otuchy. Sam miał ogromne poczucie winy.
Joanna czasem chodziła do kościoła, zapalała świece, modliła się za bliskich, często dawała jałmużnę.
I tym razem wręczyła parę złotych staruszce na schodach przed kościołem.
Niech ci Bóg błogosławi, widzę ból w twoich oczach, nie martw się, dziecko rzekła staruszka.
Dziękuję babciu, ale nie będę nigdy matką… To trudne do zaakceptowania…
Wiem, boli, sama nie miałam dzieci… Ale doczekasz się dziecka. Tylko niezwykłym sposobem.
Joanna wzruszyła ramionami i poszła dalej. Przecież skąd staruszka może coś wiedzieć.
Pogodziła się z losem, pogrążyła w pracy, a z Konradem z biegiem lat stali się jeszcze bliżsi. Aż tu nagle…
Joanna namówiła Konrada na badanie DNA, a Weronika również oddała krew w dziewiątym tygodniu ciąży. Wynik: Konrad jest ojcem dziecka.
No widzą państwo? Nie kłamałam. Zapłacicie za to dziecko? zapytała z ironicznym uśmiechem Weronika.
Posłuchaj odparła Joanna. Znaleźć surogatkę, która urodzi dziecko Konrada za pieniądze, żaden problem i taniej o połowę. My nie chcieliśmy tak. Ale skoro tak się ułożyło, wezmiemy to dziecko. Zapłacimy czterdzieści tysięcy. Dostajesz pieniądze, my dziecko. Spiszemy wszystko u notariusza.
Mówiłam o osiemdziesięciu tysiącach, co za targowanie?!
Teraz to my stawiamy warunki. Nie chcesz nie dostaniesz ani grosza. Powinnaś się cieszyć, że nie zgłosiłam cię na policję.
***
Konrad, umówiłam się z nią. Będziemy mieć dziecko.
Joanno, po co w to wszystko brnąć? Jeszcze jej płacić…
Może to los dał nam szansę. Musimy ją przyjąć…
Przez całą ciążę Weronika chodziła do lekarzy, wykonywała wszystkie badania. W terminie urodził się zdrowy chłopiec. Weronika zrzekła się praw rodzicielskich, a Konrad zabrał syna do domu. Formalności zostały dopełnione. Weronika zniknęła wraz z pieniędzmi z ich życia. Znajomym powiedzieli, że dziecko urodziła surogatka.
Dzięki, że urodziłaś dziecko mojego męża powiedziała Joanno na odchodne.
A chłopiec, Antoś, zamieszkał z Joanną i Konradem.
Konrad, zobacz, jak on jest do ciebie podobny…
Myślisz? Nie znam się na dzieciach… Chociaż, przystojniak jak ja…
Pamiętasz staruszkę spod kościoła? Przepowiedziała mi to. Dziecko pojawiło się u nas w niezwykły sposób…
Konrad i Joanna patrzyli na synka. Co ich czeka w przyszłości, nie wiedzieli, ale byli szczęśliwi w tej chwili. Czasem los spełnia prośby w bardzo dziwny sposób…
***
Po kilku miesiącach Joanna usłyszała w wiadomościach, że Weronikę znaleziono martwą w jej mieszkaniu. Okoliczności śmierci wyjaśnia policja. Przegrała swoją grę…


