Kasiu, a twój syn się ożenił? Widziałam go z kobietą i małym chłopcem. Wziął z przyczepą, czy jak? zapytała Kasię sąsiadka.
Jeszcze nie, ale byłabym tylko szczęśliwa odpowiedziała zdziwiona Kasia.
Dla niej to była niespodziewana wiadomość. Syn Tomek mieszkał z nią i na razie nie planował ślubu.
Synku, mówili mi, że widzieli cię z jakąś kobietą i dzieckiem. Spotykasz się z kimś? zapytała Kasia, wracając do domu.
Oj, te ciotki, wszystko muszą od razu donosić. Nie chciałem ci mówić. Ona ma dziecko, więc nic poważnego z tego nie będzie. Magda jest wdową, mąż zginął dwa lata temu, wychowuje syna.
Poznaliśmy się w pracy i jakoś tak się złożyło. Nie martw się, na pewno nie przyprowadzę jej do domu.
A ja już się ucieszyłam. A to, że ma dziecko, to nic strasznego.
Nie, nie zamierzam wychowywać cudzego. Chcę swoje.
Urodzi ci i swoje. Masz już 34 lata, ile można być kawalerem?
Jeszcze jestem młody, co ty, życzysz mi źle, mamo?
Jakie to zło założyć rodzinę? To szczęście, synku.
Tomek miał swoje mieszkanie, ale wolał mieszkać z mamą, a tamto wynajmował, oszczędzając na nowy samochód.
Mama gotowała, prała bardzo wygodnie. A kobiety, z którymi się spotykał, dowiedziawszy się, że mieszka z mamą, nie garnęły się do małżeństwa, a jemu właśnie o to chodziło. Pobawili się i rozstali.
O swoim mieszkaniu nikomu nie mówił, spotykał się u kobiet lub wynajmował pokój w hotelu. Taki układ mu odpowiadał.
Pewnego dnia Kasia wracając z pracy zobaczyła Tomka z tą kobietą. Szli powoli chodnikiem. Niska, z długimi, jasnymi włosami, sympatyczna. Ciekawe, kim jest, chętnie bym ją poznała
I okazja się nadarzyła. Kasia przypadkiem spotkała ją, wychodząc ze sklepu.
Przepraszam, pani Magdalena? Widziałam panią z moim synem Tomkiem, ja jestem Kasia
Dzień dobry. Tak, jestem Magda, znam Tomka Miło mi panią poznać, Kasiu. Tomek mówił, że mieszka z panią.
Może usiądziemy w kawiarni, porozmawiamy? zaproponowała Kasia.
Dobrze, chodźmy, tu obok jest dobre miejsce, mają pyszną kawę.
Kasia widziała, że Magda się krępuje, sama też czuła się trochę nieswojo. Jakby się narzucała
Usiadły przy stoliku, zamówiły.
Tomek mówił, że ma pani syna. Ile ma lat, jak ma na imię?
Skończył pięć lat, nazywa się Kacper. Mąż zginął w wypadku dwa lata temu. Mieszkamy w kawalerce. Po jego śmierci teściowie sprzedali mieszkanie, w którym żyliśmy, i wyrzucili nas na bruk. Mieszkanie było na teściową. Byłą.
Nie mam rodziców, jestem sierotą. Wychowała mnie babcia, niestety, już nie żyje. Został mi jej stary domek na wsi. Sprzedałam go, wzięłam kredyt na mieszkanie w mieście, akurat starczyło na wkład.
Pracuję jako sprzedawca w sklepie. Taka moja krótka historia.
Kasia słuchała uważnie i rozumiała, że Magda jej się podoba. Zielone oczy otoczone gęstymi rzęsami, mały, zgrabny nosek. Bardzo miła kobieta. Mówi spokojnie, z namysłem.
Tomek nic mi o pani nie mówił, niestety. A ja chętnie bym się poznała.
Pewnie bał się powiedzieć, że mam dziecko, bo wielu nie lubi kobiet z przyczepą. Albo po prostu nie jest gotowy na rodzinę. Ja nie naciskam. Dobrze nam razem i to się liczy
Magdo, niech pani przyjdzie z Tomkiem i Kacprem do nas, będę bardzo szczęśliwa!
Jeśli Tomek się zgodzi, to z przyjemnością! Miło mi było panią poznać!
Wieczorem Kasia oznajmiła synowi:
Tomku, czekam w sobotę na was z Magdą i Kacprem. Nie przyjmuję odmowy. Magda się zgodziła. Spotkałam ją przypadkiem na ulicy. Widziałam ją kiedyś z tobą i pierwsza zagadałam.
Mamo, po co się wtrącasz w moje życie? Jeszcze do domu zapraszasz Nie wiem, co powiedzieć. Nie jestem pewny, czy chcę się z nią żenić, na razie wszystko mi pasuje.
Synku, nie złość się, nie zmuszam cię do ślubu, ale cieszę się, że poznam Magdę. Bardzo mi się spodobała, taka miła.
Tomek mruknął coś niewyraźnie i poszedł do swojego pokoju. No cóż, żywy obraz ojca Ten sam wybuchowy charakter.
Mąż odszedł od Kasi trzy lata temu. Zaczęła się mu podobać koleżanka z pracy. Kasia spokojnie go wypuściła, na siłę nikt nikogo nie zatrzyma. Zresztą ich relacje i tak od dawna nie były najlepsze.
Marek lubił wypić, często wyjeżdżał w delegacje i w pewnym momencie Kasia zrozumiała, że są już sobie obcy.
Tomek utrzymywał kontakt z ojcem, czasem coś opowiadał Kasi o jego życiu. Ale jej to specjalnie nie interesowało.
Magda z synem i Tomkiem przyszli w sobotę. Kacper był bardzo podobny do mamy ten sam kolor włosów i oczu. Cichy, spokojny chłopiec.
Kasia starała się dogodzić Magdzie i Kacprowi, częstowała różnymi smakołykami, ciastem kupionym w sklepie. Spotkanie minęło w miłej atmosferze. Nawet Tomek zachowywał się inaczej niż zwykle. Żartował, wyglądał na szczęśliwego.
Kasia patrzyła na nich i myślała: Żeby się tylko pobrali, może urodziłaby mi się wnuczka, byłabym taka szczęśliwa.
Od tego dnia Magda z Kacprem często odwiedzali Kasię. Potrafiła przyjść, nawet gdy Tomka nie było w domu. Kasia uparcie ich zapraszała.
Bardzo lubiła rozmawiać z Magdą na różne tematy, czasem mogły wypić wino, pójść razem na zakupy. Kasia bardzo liczyła, że syn się oświadczy, bo lepszej żony nie znajdzie.
Pewnego dnia Magda nie odbierała telefonów od Kasi przez kilka dni.
Tomku, co z telefonem Magdy? Nie mogę się dodzwonić. Wiesz coś?
Rozstaliśmy się, nie pytaj
Jak to? Dlaczego? Przecież było tak dobrze zmartwiła się Kasia.
A tak. Nie potrzebuję problemów
Mów wreszcie, co się stało?
U Kacpra wykryli jakąś chorobę, nagle mu się pogorszyło. Potrzeb



