Teściowa zmarła kilka lat temu i po jej pogrzebie obiecałam sobie, że będę trzymać się zasady: o zmarłych mówi się tylko dobrze albo wcale. I jeszcze coś sobie przyrzekłam – bez względu na to, jaka synowa trafi do naszego domu, nigdy nie będę taka jak ona. Ale zamiary to jedno, a życie to coś innego.
Mój jedyny syn Aleksander skończył 25 lat i na początku lata przyprowadził do domu swoją dziewczynę Gabrysię. Wierna swojej decyzji, aby nie mieszać się do jego życia, przyjęłam dziewczynę z otwartym sercem i z połowicznie zamkniętymi oczami.
Powiedziałam sobie, że nie będę się w nią wpatrywać, nie będę szukać wad, nie będę jej pouczać – wszystko to robiła moja zmarła teściowa i doprowadziło to do tego, że się znienawidziłyśmy. Nie chcę wygonić ani Aleksandra, ani Gabrysi. Szczerze przyznaję, że lubię robić kawę również dla nich, że wiem, kto co lubi na śniadanie i w sobotę lub niedzielę ich rozpieszczam, bo w tygodniu nie ma czasu na takie „luksusy”.
Potem staram się zniknąć z ich pola widzenia – z mężem jadę nad jakiś zalew, do przyjaciółki, do mojej mamy robić paprykę w sosie pomidorowym i kiszonki, żeby oni mogli zostać sami w domu. Zdarzyło się jednak coś pozornie śmiesznego, ale mnie bardzo to poruszyło i postanowiłam to opisać. Pewnego wieczoru Gabrysia pochwaliła się nową bluzką, którą kupiła wracając z pracy.
Nie była droga, a dodatkowo obniżyli jej cenę, ponieważ jeden z guzików odpadł. Ubierała ją, obracała się – naprawdę była ładna, a i na niej bardzo dobrze leżała. Tamtego dnia – w dniu imienin Piotra i Pawła, szliśmy razem w odwiedziny do rodziny i zapytałam ją, czy nie założy swojej nowej bluzki… Nie wyszła w niej, bo… nie potrafiła przyszyć guzika.
– No proszę! – wypaliłam i sama się zdziwiłam, że to powiedziałam.
Naprawdę byłam w szoku – jak to możliwe, że dziewczyna w wieku 22 lat nigdy nie miała w ręku igły, nitki i guzika. A co z dzieckiem, jak będzie się nim opiekować? Jak będzie dbać o dom i rodzinę, jak będzie podejmować ważne decyzje?
I teraz nie wiem, co zrobić – czy bez zbędnych słów przyszyć guzik, czy pokazać jej, jak to się robi, czy też zostawić ją samą – jeśli chce nosić bluzkę, jeśli nie chce, niech trzyma ją bez guzika w szafie. Jednego jestem pewna – nie chcę być złą teściową, widziałam to i mi się to nie podoba.



