– Synku, czy zdajesz sobie sprawę, że zawiedliście całą rodzinę? – oburzyła się seniorka. – Jak mamy zdążyć przygotować stół w cztery godziny?

-Michał, zdajesz sobie sprawę, że zawiedliście całą rodzinę? – oburzyła się Halina Zawadzka. – Jak my zdążymy przygotować wszystko na stół w cztery godziny?

– Kasiu – powiedział zakłopotany mąż – chyba znowu przyjdzie nam spędzić Sylwestra u nas.

Kobieta, która właśnie ubierała choinkę, zastygła z ozdobą w dłoni.

– Przecież umówiliśmy się, że koniec z rodzinnymi świętami u nas w domu – wysyczała Kasia przez zęby. – Mam dość poprzednich uroczystości.

– Mama powiedziała, że mamy duży dom i tylko tutaj zmieści się cała rodzina – rozłożył ramiona Piotr i usiadł na kanapie. – Co mogłem jej odpowiedzieć?

– Mogłeś przynajmniej powiedzieć, że nie potrzebujemy całej tej rodziny – kobieta spojrzała groźnie na męża. – Znów mam biegać po sklepach, gotować dla całej gromady, wysłuchiwać krytyki przy stole, że sałatka jest za słona czy kwaśna, a potem sprzątać zadeptane mieszkanie?

Przez ostatnie trzy lata Piotr ulegał matce i zapraszał wszystkich krewnych na święta do ich domu, który wspólnie z Kasią wybudowali.

– Przecież wiesz, że jesteśmy zgrani i lubimy spędzać wszystkie święta razem. To nie moja wina, że u was jest inaczej. Wszyscy siedzą zamknięci w swoich domach jak myszy i spotykają się tylko na parę godzin – mówił z wyrzutem mężczyzna.

– Mówiłam ci, że nie będę w tym dłużej uczestniczyć? – zapytała z determinacją kobieta.

– Mówiłaś…

– To teraz radź sobie sam! – oznajmiła Kasia. – Piotr, mam nadzieję, że mnie zrozumiałeś! Nie ruszę nawet palcem, żeby ci pomóc!

– Zrobię to – prychnął mężczyzna. – Robisz dramat z niczego. Nabijam sobie opinię bardziej niż to warte.

– Świetnie! Skoro to dla ciebie takie proste, działaj! – wykrzyknęła Kasia. – Przekonasz się, co to oznacza. Myślę, że po dzisiaj stracisz ochotę na święta z rodziną.

– Na próżno – uśmiechnął się Piotr, chcąc podrażnić żonę – przecież to nie wymaga tyle wysiłku. Trzeba tylko przygotować. Nie robię z tego tragedii jak ty.

– Zobaczymy. Nie mów hop, póki nie przeskoczysz – sucho odparła Kasia i wróciła do dekorowania choinki.

Resztę dnia Piotr spędził na kanapie. Kasia zerkała na zrelaksowanego męża, zastanawiając się, z czego zamierza jutro przygotować sylwestrowy stół.

Piotr także się tym zajął, ale dopiero następnego poranka. Mężczyzna zajrzał do lodówki i zaskoczony gwizdnął:

– Czy konserw już nie ma?

– Nie – odpowiedziała obojętnie Kasia. – Zresztą, kurczaka też nie ma. Ani nic innego.

– Żartujesz?

– Nie. Przecież to ty gotujesz, więc powinieneś był o tym pomyśleć jeszcze wczoraj. Z tego co pamiętam, mówiłeś, że to nic trudnego – przypomniała słowa męża Kasia.

– Oczywiście, że nic trudnego. To teraz szybko pójdę do sklepu – odpowiedział ironicznie Piotr i zaczął się szykować do wyjścia.

Wrócił po dwóch godzinach. Poddenerwowany i spocony rzucił torby na podłogę w kuchni.

– Ludzi pełno! Tyle czasu stałem w kolejce – mruknął Piotr zirytowany – ale wygląda na to, że wszystko kupiłem!

Jednak wkrótce zrozumiał, że mocno się pomylił. Prawie połowa planowanych zakupów została w sklepie.

Znowu musiał rzucić wszystko i jechać do sklepu. Tym razem wrócił wściekły, uświadomiwszy sobie, że nic nie zrobił, a cały ranek spędził w supermarkecie.

– Muszę trochę odpocząć – powiedział Piotr i padł na kanapę.

Około dwóch godzin leżał przed telewizorem, dopiero potem z niechęcią udał się do kuchni.

Jednak jego wcześniejszy zapał zanikł. Przebierając produkty, spoglądał na żonę, mając nadzieję, że zaoferuje mu swoją pomoc.

Kasia pozostała niewzruszona. Chciała, żeby Piotr sam poczuł, co to znaczy gotowanie dla całej rodziny.

Aby nie rzucić się na pomoc mężowi, przypomniała sobie jego słowa, że gotowanie nie wymaga wysiłku ani trudu.

Uświadamiając sobie, że Kasia nie kiwnie palcem, Piotr zaczął kroić sałatki i piec kurczaka.

Robił to wszystko tak wolno, że do godziny osiemnastej przygotował tylko część zaplanowanych potraw.

– Cholera, za cztery godziny wszyscy przyjdą, a ja nic nie mam gotowego – westchnął zrozpaczony Piotr i rzucił ręcznik na podłogę. – Nic więcej nie chcę robić! Brak mi już humoru, nie potrzebuję nawet Sylwestra! Położyłbym się teraz na kanapie i leżał jak kłoda!

Kasia spojrzała pytająco na Piotra, czekając, aż w końcu przyzna, że gotowanie to ciężka praca.

Jednak widząc jej surowe spojrzenie, mężczyzna podniósł ręcznik i kontynuował swoje kuchenne czary.

Kasia wzięła mandarynki z lodówki i udała się do salonu, aby oglądać noworoczne programy.

Tym razem Piotrowi wystarczyło sił na krótko. Po pół godziny wpadł do salonu, chwytając za telefon, i zadzwonił do matki.

– Sylwester odwołany! – pewnie oznajmił mężczyzna. – Spaliła nam się kuchenka, a Kasia skręciła nogę i nie może gotować. Poszukajcie innego miejsca na świętowanie, póki nie jest za późno. Ja teraz obdzwaniać innych krewnych.

Kasia zakrztusiła się, słysząc słowa męża o odwołaniu uroczystości w ich domu.

– Michał, zdajesz sobie sprawę, że zawiedliście nas wszystkich? – oburzyła się Halina Zawadzka. – Jak my teraz w cztery godziny zdążymy przygotować wszystko na stół?

– Mogę przekazać przygotowane rzeczy. Coś już zostało zrobione…

– Poradzimy sobie! – rozgniewała się kobieta i odłożyła słuchawkę.

Więcej ani Halina, ani inni krewni nie dzwonili. Wszyscy byli obrażeni na Kasię i Piotra za odwołanye Sylwestra.

Para spędziła święto we dwoje, skromnie jedząc to, co udało się przygotować gospodarzowi domu. Dla Kasi był to najlepszy Sylwester od kilku lat.

– Nigdy więcej nie zgodzę się na świętowanie u nas – burknął Piotr. – Biegaj, męcz się, a oni potem przychodzą na gotowe i jeszcze się złoszczą.

Jednak rodzina również przestała proponować, by świętować w domu Piotra i Kasi.

– Nie można na nich polegać – za każdym razem wspominała niezrealizowany Sylwester Halina.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + dziewiętnaście =

– Synku, czy zdajesz sobie sprawę, że zawiedliście całą rodzinę? – oburzyła się seniorka. – Jak mamy zdążyć przygotować stół w cztery godziny?