Syn przychodzi do ojca: – Składam pozew o rozwód. Mam dość! Prawa matka – żona jest leniwa. Ile jeszcze mogę sam wykopywać?

W krainie mgły, nad rzeką Wisłą, w małym miasteczku, syn o imieniu Piotr wędruje po labiryncie lustrzanych korytarzy i natrafia na ojca Jana, który siedzi przy stole z glinianym kubkiem kawy.

Składam wniosek o rozwód szepnął Piotr, a jego głos odbijał się jak echo w pustym kościele. Mam dosyć! Prawa matka moja żona Jadwiga jest leniwa. Ile mogę sam wygrzebać, zanim serce pęknie?

Wybacz mi, synu odparł Jan, a jego oczy lśniły jak dwa szklane kulki.

Za co?

Za to, że nie zawsze byłeś łaskawy wobec twojej matki. To moja wina, że w tobie zagościł mroczny zakamarek myśli o rozstaniu

Co, nie rozstanie?

Nie, nie rozstawaj się… Nie pozwól, by ten cień przebił się przez twoje sny.

Czy mam wytrwać do końca dni?

Nie potrzebujesz wytrwania To nie ona cię znosi, lecz twoje własne złe nastawienie do niej. Zmienisz się sam zmieni się cały świat wokół.

Jak się zmienić?

Spójrz na żonę, jakby nauczał cię Pan Bóg. Ona jest Jego darem dla ciebie. Twoją radością twoją pomocnicą matką twoich dzieci kruche naczynie, które Bóg położył w twoich dłoniach, byś trzymał je delikatnie, ostrożnie, chronił. Wszystko inne to drobnostki! Jeśli dziś nie potrafi czegoś, nauczy się. Ty też nie wiesz wszystkiego, co powinieneś zrobić

Jeśli coś jej nie wystarcza, okryj tę słabość swoją siłą i miłością. Gdy nie zna odpowiedzi, opowiedz jej wieczorem przy filiżance herbaty, przytulając ją lekko za ramię. Wasza droga jest tylko wasza. Wasza miłość jest tylko wasza. Ten, kto wsuwa ci w oczy nienawiść, jest WROGIEM twojego domu.

Nawet jeśli to twoja matka Helena, twój brat Andrzej albo najbliższy przyjaciel Tomasz nie osądzaj ich. Przebacz. Daj każdemu z nich pojąć, że za swoją żonę, za swoją miłość, możesz umrzeć bez wahania, ale nie pozwolisz, by złym słowem dotknęła się twoja rodzina

Czy i wy z matką chcieliście się rozwieść?

My też, bez pomocników, czasem gorąco się sprzeczaliśmy. Byliśmy głupi, dumni Wasze życie jest inne. Nikt nie wypędzi was od Boga. Proście Go o mądrość. Dajcie się nawzajem. Litość i pocieszajcie się. Miłość, jeśli jej nie znasz, rośnie w sobie. Dostrzeżesz jej wielkość i wartość dopiero w głębokim starości, kiedy tej samej żony przytulisz wieczorem za ramię, a słowa nie będą już potrzebne.

Piotr zamilkł. Po raz pierwszy od dawna spojrzał na Jadwigę nie jako problem, lecz jako człowieka, który tak samo się męczy, tak samo ma słabości, tak samo czeka na ciepło i wsparcie. Poczuł wstyd, że dotąd widział jedynie wady, a nie jej oczy, które kiedyś rozbłysły radością przy jego boku.

Tej nocy wrócił do domu i nie wypowiedział żadnego zarzutu. Po prostu podszedł, objął Jadwigę i szepnął:

Przebacz mi. Nie dostrzegałem najcenniejszego daru w moim życiu.

Ona zadrżała, ale w jej oczach pojawił się iskierka ta sama, co kiedyś połączyła ich serca. Nie potrzebowali wielu słów. Tylko cisza, dotyk i poczucie, że wciąż są razem.

Bo prawdziwa miłość nie gaśnie czasem zasypia pod warstwą obraz i codziennych trosk. Lecz gdy podlejesz ją uwagą, cierpliwością i delikatnością, budzi się i staje się silniejsza niż kiedykolwiek.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 − cztery =

Syn przychodzi do ojca: – Składam pozew o rozwód. Mam dość! Prawa matka – żona jest leniwa. Ile jeszcze mogę sam wykopywać?