Mój syn poprosił mnie niedawno o opiekę nad wnukiem przez kilka dni, ponieważ on i jego żona chcieli odpocząć i pojechać na krótkie wakacje bez dziecka. Zgadzam się, że takie wyjazdy bez dzieci nie zawsze są odpowiednie, ale postanowiłam pomóc. W końcu nie mi oceniać ich wybory. Widzicie, rzadko miałam okazję widywać się z wnukiem z powodu jego zajęć szkolnych. Postanowiłam więc spędzić trochę czasu razem.
Gdy nadszedł dzień ich przyjazdu, chętnie udałam się na zakupy. Starsza Pani nie potrzebuje wiele w lodówce, ale dla wnuka chciała przygotować wszystko, co lubi. Kupiła masło, mleko skondensowane, ciasteczka i słodycze – wszystko to, co wnuk lubi jeść. Czuła się radośnie, wracając do domu. Wieczorem syn i wnuk przyjechali, zdejmując kurtki. Wtedy syn podał mi siatkę i powiedział:
– Adaś jest trochę chory. Nie martw się, to nic poważnego. Byliśmy u lekarza, przepisano mu leki na wszelki wypadek. Oto przepis, co podać i kiedy.
Patrzę na wnuka, który nie wygląda najlepiej i ciągle kaszle. Zaczynam się niepokoić. Myślę sobie, że jeśli coś pójdzie nie tak lub będzie się pogarszać, to ja jestem już w podeszłym wieku, a moje dzieci dawno dorosły. Nie pamiętam już, co robić w przypadku choroby. Obawiam się, że nie dam rady sprostać tej sytuacji albo, że stan wnuka się pogorszy, a wszyscy zaczną mnie winić. Postanowiłam, że lepiej nie ryzykować. Przekazałam siatkę z powrotem synowi i powiedziałam, że niestety nie mogę opiekować się chorym dzieckiem. Wiem, że sobie nie poradzę. Odesłałam ich do domu.


