Mój syn ma 26 lat, bardzo go kocham. Jest przystojny, mądry, zabawny, zawsze potrafił mnie pocieszyć, opowiedzieć ciekawą historię lub udawać kogoś zabawnego. Chodziłam na siłownię i zawsze byłam wysportowana, ale też piękna i dobrze wyglądająca jak na swój wiek.
Syn miał różne dziewczyny, wszystkie były piękne i wysokie. Jakiś rok temu poznał nową dziewczynę. Ciężko o niej powiedzieć, że jest piękna, ot, taka normalna, ale on się przy niej zmienił. Mieszkamy razem pod jednym dachem.
Jesienią straciłam pracę i zdecydowałam się pojechać do mamy, która mieszka pod Mikołajkami. Kiedy wróciłam do domu, byłam w szoku, bo mój syn zachowywał się jak inna osoba. Zrobił się niemiły, obrażał mnie, mówiąc: po co wróciłam i czy nie mogłam zostać u babci?!
Zaczęliśmy się często kłócić, a potem zupełnie odmówił płacenia za media, z których korzystali przez dwa miesiące i nabili rachunków na 2500 złotych. Przecież byłam bezrobotna, dopiero przyjechałam.
Musiałam wziąć kredyt, żeby nie odcięli nam prądu, gazu i wody, a teraz od prawie sześciu miesięcy w ogóle się do mnie nie odzywa.
Nie wiem, jak może mnie tak traktować, bo go bardzo kocham. Myślę, że ta dziewczyna go tak urabia.
Świętowali Boże Narodzenie u jej matki i słyszałam później, jak do kogoś dzwonił, mówił, jak było super itp. Było mi przykro, bo mi nawet nie złożył życzeń świątecznych.



