Syn nie chce zostać ojcem… „Latawica! Niewdzięczna świnia!” — wrzeszczała matka na Natalię ile w…

Ladacznica! Niewdzięczna Świnia! wykrzykiwała matka do córki, Małgorzaty, ile sił w gardle. Nawet zaokrąglony brzuszek córki nie powstrzymywał jej gniewu, przeciwnie jeszcze go podsycał. Wynoś się z domu i nie wracaj! Żeby cię tu więcej nie było!

Matka naprawdę ją wyrzuciła. Już wcześniej zdarzało się, że Małgorzata musiała wychodzić z domu za różne przewinienia, ale za to, że wpadła, usłyszała, że nie chce jej więcej widzieć pod tym dachem, chyba że wszystko się jakoś ułoży.

Zalana łzami, z maleńką walizką spakowanych rzeczy, Małgorzata powlokła się do ukochanego zdezorientowanego Michała. Okazało się, że Michał nawet nie przyznał się rodzicom, że Małgorzata jest z nim w ciąży. Matka Michała od razu zapytała, czy nie jest za późno, by coś zrobić. Oczywiście było zbyt późno brzuszek już był wyraźny. Małgorzata była w takim szoku, że była gotowa na wszystko, byleby ktoś jej pomógł. Choć jeszcze miesiąc temu stanowczo odrzucała propozycję matki, teraz szarpała nią rozpacz i lęk o przyszłość.

Mój syn nie jest gotowy na ojcostwo, zdecydowanie powiedziała matka Michała. On jest młody, zniszczysz mu życie. Oczywiście, w miarę możliwości pomożemy. Ale teraz poprosiłam znajomą, żeby załatwiła ci miejsce w ośrodku dla takich jak ty niechcianych, ciężarnych dziewczyn.

W ośrodku Małgorzata dostała maleńki pokoik. Dopiero tam mogła odetchnąć, uspokoić się i porządnie odpocząć. Nikt jej nie dokuczał, przygotowywano ją psychicznie i fizycznie do porodu, miała wsparcie psychologa. Gdy w końcu nadszedł najważniejszy moment i włożyli jej w ramiona maleńki zawiniątek jej córeczkę poczuła strach, ogarnęła ją panika. Kiedy się opanowała, zaczęła przyglądać się temu cudowi swojej maleńkiej Zosi.

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, ale zamiast szczęśliwej nowiny, Małgorzatę poinformowano, że powinna szukać sobie schronienia, bo na jej miejsce już ktoś czeka.

Z miesięczną Zosią na rękach, Małgorzata siedziała w swoim pokoiku, nie wiedząc, jak mają dalej żyć skąd wziąć pieniądze, do kogo zwrócić się o nocleg. Serca matki Małgorzaty nie udało się zmiękczyć nie chciała nawet spojrzeć na wnuczkę, skreśliła je obie ze swojego życia.

No popatrz, kochanie, mamy jaki smutny ten Wigilijny wieczór powiedziała cicho do córki. Zawsze uwielbiała te święta. Od dziecka chodziła z kolędą, znała wszystkie kolędy i zawsze w ten czas dorabiała niemało, obiegała całe osiedle z dziećmi z podwórka. Chciała odzyskać tamtą radość pójść od drzwi do drzwi, pośpiewać kolędy i poczuć magię świąt. A czemu nie? pomyślała młoda mama. Zosia jest spokojna, otulę ją cieplutko, przyczepię do siebie i pójdę, zanucę kolędy, może ulżę trochę duszy. A jeśli ktoś nie otworzy trudno.

Nazajutrz po Wigilii Małgorzata wybrała cichą dzielnicę domków jednorodzinnych do kolędowania. Zresztą, jak przewidywała, drzwi otwierano jej niechętnie po tradycji raczej wyczekiwano grupy chłopców. Jednak gdzieniegdzie udało się wejść a tam Małgorzata śpiewała tak pięknie, tak od serca, że gospodarze dziękowali jej nie tylko pieniędzmi, ale i smakołykami. Szczególnie rozczulało ich widok dziecka. Ludzie rozumieli, że kobieta z niemowlęciem nie chodzi od domu do domu z radości, ale raczej z potrzeby.

Chodzenie od domu do domu było wyczerpujące. Zajrzę jeszcze do tamtej willi i już koniec. Może tam bogatsi ludzie, dostanę lepszy prezent pomyślała Małgorzata. W kieszeni miała już całkiem niezłą sumę złotówek, co choć trochę ją uspokajało.

Czy mogę pokolędować? zapytała, gdy gospodarz zaprosił ją do środka. Jednak zachowanie mężczyzny bardzo ją zaskoczyło. Wpuszczając ją, długo patrzył jej w twarz. Spojrzał na dziecko, pobladł, zachwiał się i usiadł ciężko na kanapie.

Krystyna? zapytał cichutko.

Przepraszam? Nie, jestem Małgorzata Musiał mnie pan z kimś pomylić.

Małgorzata?.. Tak bardzo przypominasz moją żonę I to dziecko. Dziewczynka?

Tak.

Też miałem córeczkę Obydwie zginęły w wypadku samochodowym. A przed kilkoma dniami przyśniło mi się, że żona i córka wróciły I teraz pani czy to w ogóle możliwe?

Nie wiem, co powiedzieć

Proszę, niech się pani nie krępuje! Opowie mi pani wszystko, proszę

Małgorzata najpierw poczuła strach gospodarz zachowywał się dziwnie, był emocjonalny, ale później zrozumiała, że sama nie ma dokąd wracać. Weszła do obszernego pokoju, gdzie samotny mężczyzna mieszkał. Od razu zauważyła na ścianie zdjęcie kobiety z dzieckiem rzeczywiście żona była bardzo do niej podobna

Małgorzata zaczęła opowiadać o swoim życiu. Przemawiała bez przerwy, wylewała z siebie wszystko, aż do najdrobniejszych szczegółów. Wreszcie ktoś chciał jej posłuchać. Mężczyzna milczał, słuchał uważnie, śledził każde jej słowo. Co jakiś czas zerkał na śpiącą Zosię, która spała błogo, co chwilę uśmiechając się przez sen. Chyba czuła, że wraca do domu tego, który już niedługo stanie się jej prawdziwym miejscem na ziemi.

Tak życie Małgorzaty i Zosi zaczęło nabierać nowych barw. Czasem los wystawia nas na ciężkie próby, ale dopiero w trudnych chwilach można doświadczyć prawdziwej dobroci drugiego człowieka i odnaleźć swój dom tam, gdzie się tego najmniej spodziewamy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedem − sześć =

Syn nie chce zostać ojcem… „Latawica! Niewdzięczna świnia!” — wrzeszczała matka na Natalię ile w…