Miała syna w więzieniu. Miesiąc później dziewczyna zapukała do drzwi, trzymając w rękach noworodka z oczami podobnymi do syna.
– Przepraszam, ale nie mogę już tego dłużej znosić – powiedziała, zostawiła dziecko i całe posiadane pieniądze – to wszystko, co udało mi się zebrać.
Przekazała mi, co kochałam. Udało mi się wychować wnuka, wysłałam go do szkoły. Wkrótce syn miał wrócić. Chłopiec jednak nie spodziewał się powrotu ojca. I nie można go winić. Nie znał go przez całe życie. Mama również niewiele wiedziała, ale bardzo go kochała i bardzo jej było przykro.
Wkrótce syn wrócił. Długo płakał, błagał matkę o wybaczenie i wyrażał wdzięczność, że ją miał. Dla dziecka na początku było to trudne do zrozumienia. Ale z czasem przyzwyczaiło się do myśli, że to jest tajegota. Kochało go i nadal go kocha. Matka wreszcie się uspokoiła. Trudno jest starszej kobiecie tak wiele udźwignąć. Ale pewnego ranka obudziła się, zobaczyła notatkę na stole: „bez tego jedzenie smakuje mi gorzko”. I zaczęło się od nowa. Nie znalazła dla siebie miejsca, tym razem jednak dziecko jest już dorosłe, rozumie, że ojciec go opuścił. Jej zdrowie już nie jest takie dobre, ledwo uniknęła szpitala.
Nadszedł kolejny pierwszy września, a z nim dziecko znów bez rodziców. Pewnego dnia, wracając ze szkoły z wnukiem, zobaczyła syna i synową w drzwiach. Promieniowali radością. Okazało się, że syn ich nie porzucił. Wyruszył, by odnaleźć swoją ukochaną, szukał jej przez długi czas i w końcu ją odnalazł. Nie wyszła za mąż, serce nie zapragnęło drugiej miłości. Minął rok. Syn i synowa zamieszkali w sąsiednim domu, pracowali, ale nie zapomnieli o babci. Byli jej nieskończenie wdzięczni, że wychowała wnuka i wybaczyła im. Teraz nadal opiekowali się nowonarodzoną wnuczką, która była taka podobna do niej.

