Elwira nie ma męża, ale ma syna. Para rozstała się, gdy chłopiec Radek nie miał jeszcze roku. Teraz ma 14 lat. Elwira ma już 34 lata i pracuje jako księgowa w małej firmie. W szkole podstawowej Radek nie miał problemów z osiągnięciami w nauce, ale potem się pojawiły. Elwira czuła się źle, ale nie mogła nic zrobić. Syn nie reagował na jej uwagi. Nie chciał się uczyć, wcale nie pomagał w domu.
Elwira wróciła po kolejnym ciężkim dniu. Postawiła czajnik. Zaczęła sprzątać. A potem, kiedy wytarła kurze, zauważyła, że cenny przedmiot zniknął z domu – kryształowy wazon, który otrzymała jako prezent od przyjaciół. Usiadła na kanapie. Zaczęła myśleć, że jej syn go ukradł.
I rzeczywiście, ostatnio w towarzystwie Radka zauważono podejrzane twarze. Nie mówił o nich nic konkretnego. Kilka godzin później, kiedy Elwira poszła posprzątać lodówkę, znalazła dziwne znalezisko – kawałki wazonu zawinięty w gazetę. Wtedy dotarło do niej, że syn właśnie rozbił wazon.
Czas było ugotować obiad. Nakryła stół, położyła talerze, serwetki. Radek przyszedł bliżej północy. Stał w milczeniu w drzwiach. Matka podeszła do niego. Martwiła się, że tak długo go nie ma. Wysłała go, by umył ręce, a potem przyszedł do stołu. Przygotowała jego ulubione danie. Chłopiec nie rozumiał, co się dzieje, ale posłusznie robił wszystko, co powiedziała mama. Pokój był szczególnie czysty i piękny. Usiadł ostrożnie przy stole. Mama rozmawiała z nim spokojnie i czule. Nawet nie pamiętał, kiedy ostatni raz tak było. Matka zapytała, co mu się stało. Wtedy Radek przyznał, że to on rozbił wazon. Mama wcale się nie uśmiechnęła.
A potem Radek już się rozpłakał. Mama podeszła do niego, przytuliła go i też zaczęła płakać. Kiedy chłopiec się uspokoił, Elwira zaczęła przepraszać. Potem kolacja odbyła się w ciszy. Potem poszli spać. Rano nie musiała budzić syna. Sam się obudził. I po raz pierwszy od dłuższego czasu mama, odprowadzając go do szkoły, pocałowała go w policzek. A wieczorem, gdy wróciła z pracy, była bardzo zaskoczona: podłoga była umyta, a ulubione placki ziemniaczane czekały na kuchence. Od tego momentu rozmowy o szkole i osiągnięciach stały się bezużyteczne. Mama sprawdzała dziennik syna i nie było złej oceny. Ale najbardziej pamiętny był jeden wyjątkowy dzień. Elwira położyła wszystkie rachunki na stole, a syn usiadł obok i obiecał pomóc. Godzinę później położył głowę na ramieniu mamy.Elwira bała się nawet poruszyć. W końcu, gdy Radek był mały, często siedział obok niej, kładł głowę na jej kolanach i zasypiał. Wtedy zdała sobie sprawę, że jej syn „wrócił”.

