**Dziennik**
Dziś miałem w głowie tylko jedną myśl: Weronika wraca do domu podekscytowana. Ma dla mnie wiadomość – nie byle jaką, ale rewelacyjną. Warto to uczcić. Po drodze wstąpiła do sklepu i kupiła butelkę wina. „Przygotuję kolację, wypijemy…”, marzyła sobie.
„Kamil, jestem w domu!” – zawołała, wchodząc do naszej maleńkiej kawalerki. Krzyczeć nie było potrzeby – w tej klitce słychać każdy szmer. Ale radość rozpierała Weronikę aż za bardzo.
Kamil wyszedł jej na spotkanie bez entuzjazmu.
„Mam świetną wiadomość! Zaraz zrobię kolację, usiądziemy i wypijemy. Nawet wino kupiłam, patrz.” – Wyjęła butelkę z torby, nie zauważając napiętego spojrzenia męża. – „Odnieś do kuchni, a ja się przebiorę.” – Minęła go i schowała się za drzwiami szafy, by włożyć krótki szlafrok, który mu się podobał.
Kamil siedział przed telewizorem z wyciszonym dźwiękiem, wpatrzony w pusty ekran. Weronika podeszła do niego.
„Co się stało? Znowu źle z mamą?” – spytała ostrożnie.
Mąż milczał. Weronika usiadła obok, przykrywając jego dłoń swoją.
„Cokolwiek to jest, damy radę. Dostałam…” – Nie zdążyła dokończyć. Kamil wyrwał rękę i zerwał się z kanapy. – „Dobrze, powiesz później. Idę robić kolację.”
Weronika smażyła ziemniaki, dusząc się od niewiedzy. Pytać – bezcelowe. Radość zniknęła. Wino okazało się złym pomysłem. Ale skąd miała wiedzieć?
Pobrali się półtora roku temu. On pracował w dużej firmie budowlanej, ona kończyła pracę dyplomową. Żyli z jego pensji, więc wynajęli malutkie mieszkanie – starczało.
Część zarobków Kamil wysyłał chorej matce, która mieszkała w innym mieście. Gdy Weronika dostała dyplom i pracę, zaczęli nawet odkładać na własne M. Choć w takim tempie nigdy nie uzbieraliby do końca życia.
Marzyli, że kiedyś założą firmę – on będzie projektował domy, ona zajmie się wnętrzami. Ale najpierw musieli zdobyć doświadczenie.
Dziś szef powierzył jej ważny projekt – remont apartamentu dla syna bogatej klientki na ślub. Prace musiały być gotowe w miesiąc. Bonus za szybkość.
Weronika wpadła w euforię. Klientka, Eleonora von Richter, emanowała bogactwem. Zgodziła się z jej pomysłami. Jeśli projekt się spodoba, zaraz ruszą roboty.
Chciała się podzielić radością z mężem. Ale butelka została nietknięta.
Po kolacji Weronika wróciła do projektu. Dopiero gdy Kamil usiadł obok, oderwała wzrok od ekranu.
„Muszę ci powiedzieć…” – zaczął.
„Mów.”
„Zwolnili mnie.”
„Dlaczego?”
„Presja, deadline’y, popełniłem błąd w obliczeniach. Budowa już ruszyła. Chciałem poprawić, ale mnie wyrzucili.”
„Znajdziemy rozwiązanie. Ja właśnie…”
„To nie wszystko.” – Zerwał się, chodząc nerwowo po pokoju. – „Muszę zwrócić firmie pieniądze. W umowie jest klauzula…”
„Ile?”
„Za dużo. Ale wezmę kredyt. Tylko… nie będę mógł pomagać mamie.”
„Jaki kredyt? Pożyczymy od znajomych!”
„Od jakich? Przyjaciele są tylko w dobrych czasach. Spróbuj sama.”
Weronika zadzwoniła do przyjaciółek – jednej zamężnej z biznesmenem, drugiej, która zbierała na mieszkanie. Żadna nie pomogła.
Następnego dnia przedstawiła projekt Eleonorze.
„Świetna robota. Zaczynamy?”
Weronika zebrała się na odwagę.
„Pani Eleonoro… mogłaby mi pani zapłacić teraz? Potrzebuję tych pieniędzy.”
Opowiedziała o sytuacji męża. Eleonora się zgodziła – pod warunkiem, że Weronika zajmie się jej willą.
„Nie zawiedzie mnie pani?”
„Nie.”
Mąż odzyskał humor. Firma spłacona, nowa praca na horyzoncie.
Ale pewnego dnia Weronika zobaczyła go w BMW – uśmiechniętego, w towarzystwie pięknej blondynki. W *tej* koszuli, którą sama ozdobiła ręcznie.
„Córka szefa”, tłumaczył się w domu.
„Faktycznie? Więc dlaczego całowaliście się na światłach?”
„A jeśli tak? Ty też mnie oszukałaś. Kto naprawdę dał ci kasę? Nie klientka, tylko facet. Kobiety nigdy sobie nie pomagają.”
„Wynoś się.”
„Z przyjemnością.”
Zabrał walizkę z pamiątkowego wyjazdu.
Weronika nalała wina do kubka. Piła, aż ból zdrady zelżał.
Za późno zrozumiała, że jego dług i zwolnienie były podejrzane. Ona nie spała po nocach, by mu pomóc. A on odszedł bez wahania.
Spotkali się jeszcze raz – blondynka zatrudniła ją do projektu. Mogła zepsuć im mieszkanie, ale nie miała ochoty ich więcej widzieć.
Ból minie. Trzeba wierzyć, że po ciemności zawsze wschodzi słońce.
**Lekcja:** Ludzie pokazują prawdziwą twarz, gdy stawką są ich korzyści. Czasem lepiej stracić złudzenia, niż trzymać się kłamstwa.



