SUROWY TEŚCIOREK

Tato, nie masz nic przeciwko, jakbyśmy na kilka miesięcy u Ciebie zamieszkali? niepewnie zapytał Jurek ojca.
Przeciw krótko odpowiedział Stanisław.

Rodzice Jurka rozwiedli się już dziesięć lat temu. Matka po dwóch latach ponownie wyszła za mąż, a ojciec został sam, żyjąc w trzypokojowym mieszkaniu w Warszawie. Miał charakter ciężki, niemal nie do zniesienia; kobiety przychodziły i odchodziły, ale syna nigdy nie porzucił. Oprócz alimentów kupował mu wszystko, co potrzebne, i uczestniczył w wychowaniu w sposób surowy, męski, bez czułości, lecz z ojcowską troską.

Jurek wcześnie wszedł w dorosłość. Po ukończeniu klasy 11 podjął pracę i od razu wyprowadził się od matki, wynajmując pokój w akademiku w Łodzi. Kilka lat później poślubił Grażynę, przyjaciółkę ze szkoły. Gromadzili na wkład własny przy kredycie hipotecznym, gdy właściciel ich pokoju oznajmił, że go sprzedaje. Musieli poczekać, aż transakcja się sfinalizuje. Jurek postanowił poprosić ojca, by zamieszkali u niego, choćby na krótko, bo ojciec mieszkał sam w przestronnym lokalu.

Odmowa ojca zaskoczyła Jurka, który miał już zakończyć rozmowę, gdy ojciec dodał:

Ale możecie zamieszkać. Tylko cisza.

Dziękuję westchnął Jurek z ulgą.

Stanisław był człowiekiem małogłowym, kochał ciszę i słowa rzadko wypuszczał. Dlatego jego żądanie ciszy nie było dla Jurka i Grażyny niczym nowym. Grażyna, będąc w piątym miesiącu ciąży, również potrzebowała spokoju; nie zdawała sobie jednak sprawy, że ciszą rozumieł sam on, a nie tylko oni.

Ojciec wstawał codziennie o piątej rano, głośno ściskając kapcie i krążąc po domu, spełniając swoje poranne rytuały: toaleta, łazienka, kuchnia, znowu toaleta, i tak dalej. Jego kroki niosły szelest, trzask, trzask A gdy coś upadło, warknął: K***a! i znów szurał po podłodze. Nie przejmował się, że w domu jeszcze sypiali, bo kto nie lubi, niech wyjdzie.

Poza hałasem starał się kontrolować każdy ruch syna i synowej. Telewizor po dziewiątej wieczorem zakaz, bo hałas; smażenie zakaz, bo zapach; oszczędzać prąd i wodę bo nie był bogaty. Tak trwało tydzień, aż Grażyna trafiła do szpitala. Zdziwiła się, gdy po dwóch dniach przywiózł do niej ojciecteść kosz owoców.

Dziecku potrzebne witaminy podsunął surowym tonem.
Dziękuję, panie Stanisławie podziękowała Grażyna.
No to idę. Słuchaj się lekarza skinął i odszedł.

Po wypisaniu Grażyna wróciła do domu, a ojciec nadal wstawał o piątej, choć starał się już być cichszy. Próbował okazywać troskę: wezwał ją do śniadania surowym głosem albo w ciszy zabrał szmatę i sam umył podłogę, bo w jej stanie trzeba było odpoczywać.

Mieszkanie kupili dopiero po trzech miesiącach. Stanisław nalegał, by przed wprowadzeniem się wyremontowano nowe lokum. Grażyna urodziła, gdy remont był w samym środku, i razem z dzieckiem musiała powrócić do pokoju teścia. Teściowa i jej rodzice przychodzili kilka razy po wypisie, ale ojciec zawsze udawał, że goście nie są mile widziani. Za to patrząc na małą Warenkę, zawsze pojawiał się na jego surowej twarzy uśmiech. Był gotów bronić jej przed światem, który wydawał mu się pełen zagrożeń.

Każdego ranka zabierał małą Warenkę, dając Grażynie szansę na drzemkę po bezsennych nocach. Nauczył się nawet zmieniać pieluszki. Gdy nadszedł czas przeprowadzki, Stanisław, wycierając skąpy męski łzy, powiedział:

Jesteście jeszcze młodzi, by mieszkać sami z małym dzieckiem. Zostańcie u mnie, nie długo. Dopóki Warenka nie wyjdzie za mąż.

Jurek i Grażyna spojrzeli na siebie z niedowierzaniem. Stanisław, odwracając się, dodał:

To tylko starcze sentymenty, niech będą. Co tu stoicie? Weźcie Warenkę i rozpakowujcie rzeczy. Zdołacie jeszcze się przeprowadzić, owy łobuziarzu królewski.

Młode małżeństwo myślało, że ojciec czeka na ich wyprowadzkę, a tu takie rzeczy Zostało im tylko zdumienie nad zmianą, jaka zaszła w surowym, nieprzystępnym ojcu. Zdecydowali zostać. W końcu dobrze mieć dziadka.

Stanisław, kołysząc wnuczkę i mrucząc czułe kochana, czuł się najszczęśliwszy, że w jego życiu pojawiła się najdroższa i najcenniejsza istota.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 + 20 =

SUROWY TEŚCIOREK