Staruszek wszedł do kawiarni, ale nie był tam mile widziany. Jeden z gości zaczął się oburzać, a menadżer próbował wyrzucić staruszka. Stanąłem za nim w obronie i zażądałem rozmowy z właścicielem lokalu.

W tym tygodniu mieliśmy nawał pracy w firmie, niejednokrotnie trzeba było zostać po godzinach. W piątek po południu projekt był gotowy i postanowiłem wrócić do domu wcześniej i zrobić żonie kolację-niespodziankę. Kupiłem kwiaty, potrzebne produkty spożywcze i poszedłem do słynnej z wypieków kawiarni, mającej swoją piekarnię. Przed nią stał biedny, ale schludnie ubrany starzec. Było oczywiste, że dziadek próbuje przetrwać jakoś na emeryturze. Zamarzał. Za mną stała „dorodna” kobieta. Staruszek poprosiłekspedientkę o szklankę ciepłej wody.

Wyjaśnił, że tylko się rozgrzeje, żeby móc dojść do domu. Serwująca, młoda, ładna kobieta powiedziała, że poczęstuje staruszka kawą cappuccino na własny koszt. I natychmiast zaczęła robić kawę, a jednocześnie położyła kilka bułek na talerzu. Babsko za mną zaczęło się oburzać. „To kawiarnia dla porządnych ludzi, a staruchów miejsce jest na śmietniku”. Zwróciłem się do tej okropnej baby z oburzeniem, chcąc pokazać jej, gdzie jest jej miejsce. Jednak potem przybiegł menadżer, żądając od starca opuszczenia kawiarni. Ogłosił, że nie będzie tu obsługiwany. Ten facet też mnie wkurzył. Starzec prawie płakał. Powiedziałem menadżerowi, aby natychmiast zawołał właściciela kawiarni. Dobrze, że był na miejscu. Gdy właściciel przyszedł, opowiedziałem mu o zdarzeniu, podziękowałem za przyjście, a na koniec zaleciłem zwolnienie menadżera, bo jest źle wychowaną osobą.

Wypowiedziałem się też o wrednym babsku, ale niestety, klientów nie można zwolnić. Tak myślałem. Kiedy skczyłem, właściciel zwrócił się do zgromadzonych:

– Czy wszystko było tak, jak powiedział ten mężczyzna?

Wszyscy potwierdzili moje słowa.

– Ty – zwrócił się do menadżera – Jesteś zwolniony. Idź do biura, poczekaj tam na mnie.

– Ala – zwrócił się do ekspedientki – Przypomnij mi jutro, dam Ci premię.

– Pani – zwrócił się do kobiety – opuści teraz nasz lokal. Nie chcemy nigdy więcej widzieć w naszej kawiarni takiej klientki.

– A Tobie, młody człowieku, dziękuję – powiedział mi i poszedł. Staruszek i ja usiedliśmy przy stole i popijaliśmy kawę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście − 3 =

Staruszek wszedł do kawiarni, ale nie był tam mile widziany. Jeden z gości zaczął się oburzać, a menadżer próbował wyrzucić staruszka. Stanąłem za nim w obronie i zażądałem rozmowy z właścicielem lokalu.