Spotkanie Przyjaciół

Silnik samochodu warczał usypiająco, a wnętrze pachniało skórą i odświeżaczem powietrza. Szary asfalt z równymi białymi pasami pędził naprzód, znikał pod kołami. Słońce dopiero wschodziło, zapowiadając ciepły letni dzień. Justyna odchyliła głowę na zagłówek i przymknęła oczy.

– Śpij. Jeszcze z dwadzieścia minut – powiedział Krzysztof.

– Wolałabym spać w domu, w ciepłym łóżku. Przecież mamy wolne. Mogłeś jechać sam. To w końcu twoi przyjaciele – odparła, nie otwierając oczu.

– Co bym tam robił bez ciebie? Wszyscy będą z żonami. Myślałem, że ty i Ewa też się lubicie. Poza tym, najlepszy wypoczynek to na łonie natury, a nie w łóżku. – Krzysztof zamilkł na chwilę. – Dawno się nie widzieliśmy. Pamiętasz, jak kiedyś?.. Tak, Jarek będzie z nową żoną. Mówiłem ci? Nie? Wyobraź sobie, wziął ślub. Ciekawe, kto tak podbił jego serce, że poświęcił dla niej swoją wolność.

Justyna oceniła nowinę, usiadła wyprostowana i otworzyła oczy.

– Widziałeś się już z nim?

– No pewnie. Ale tylko na szybko, bez szczegółów. A tak by się pogadało, jak dawniej, posiedzieć przy ognisku z gitarą. Ech, były czasy… – westchnął Krzysztof.

– I teraz w każdy weekend będziecie się tak zbierać – burknęła Justyna.

– No daj spokój. Co w tym złego? Znamy się od studiów. Tysiąc lat razem. Kiedy twojej mamie było źle, Jarek bez słowa dał pieniądze na operację.

Justyna znów opadła na fotel.

– To prawda. Jarek to porządny chłop. Ale Tomek i Ewa…

– Co z nimi nie tak? – zdziwił się Krzysztof.

– Jakby nie byli rodziną, tylko udawali. Jacyś obcy, nie swoi. Nie wiem, jak to ująć.

– Nie zauważyłem. Według mnie to normalni ludzie. Wiesz, Ewa kiedyś była z Jarkiem. Tak się kochali, że wszyscy myśleli, że zaręczą się już na pierwszym roku. A potem coś się popsuło. Ewa wyszła za Tomka.

– Nie mówiłeś mi. – Justyna odwróciła głowę w stronę męża.

– To było dawno. Wiele wody upłynęło. – Krzysztof umilkł.

Silnik warczał równo, Justyna znów przymknęła oczy. Otworzyła je, gdy samochód zjechał z asfaltu na wyboistą drogę. Sosny stały gęstym murem, nie przepuszczając promieni słońca.

– Zapomniałam, jakie to tu piękne – szepnęła Justyna.

– No właśnie. – W głosie Krzysztofa brzmiała duma, jakby to dzięki niemu było tu tak ładnie.

Brama na działkę była otwarta – czekali na nich. Krzysztof zaparkował obok dwóch innych samochodów. Więc wszyscy już są. Z domu wybiegł Jarek, rozkładając szeroko ręce, jakby chciał objąć ich razem z autem.

– Nareszcie! Już myśleliśmy, że bez was pojedziemy na ryby. – Jarek uścisnął Krzysztofa i klepnął go po plecach. – A ty, Justyna, coraz piękniejsza. Jak to robisz? – zwrócił się do niej z komplementem. – Po co tyle jedzenia? Mamy pełno, w tydzień nie zjemy. No trudno, dajcie te torby, na pewno się przydadzą.

Wszyscy troje ruszyli w stronę domu, obwieszeni siatkami. Na podwórku stał już grill, obok leżał worek z węglem. W cieniu jabłoni – drewniany stół z wiklinowymi krzesłami.

W drzwiach pojawiły się Ewa z młodą dziewczyną. Niosły poduszki i koce.

– O! Krzysztof, Justyna, witajcie! – krzyknęła Ewa.

Zrobiło się głośno i wesoło. Wszyscy mówili naraz, śmiali się.

– No, dziewczyny, wy się tu rządźcie, a my na ryby – oznajmił Jarek.

– No proszę… – przeciągnęła niezadowolona Ewa.

– Nie na długo. Taka męska pogawędka. Wy się nie nudźcie. My swoją robotę zrobiliśmy: mięso zamarynowane, grill gotowy, zakupy przywiezione, reszta na was.

– No to, dziewczyny, wypijemy za znajomość? – Ewa postawiła na stole butelkę czerwonego wina, gdy mężczyźni odeszli.

– O, a ja bym wolała białe. Od czerwonego boli mnie głowa – powiedziała najmłodsza i nowa w ich towarzystwie Ola.

– Specjalnie dla ciebie przyniosłam. Zaraz podam – odparła Ewa.

– Znasz ją? – spytała Justyna Olę, wskazując głową dom, w którym zniknęła Ewa.

– Tak. Przychodziła do nas parę razy.

– Naprawdę? – zdziwiła się Justyna. – Dawno wróciliście do miasta?

Z rozmowy w samochodzie zrozumiała, że dopiero co wrócili z podróży poślubnej.

– Dwa tygodnie temu – zdążyła odpowiedzieć Ola.

– Ta-dam! – W drzwiach stanęła Ewa z butelką białego wina.

Kobiety wypiły po kieliszku i zaczęły naradzać się, co przygotować. Procesem kierowała Ewa. Justynie wydawało się, że robi to specjalnie, by pokazać Oli, kto tu rządzi. Jakby mówiła: „Ja tu jestem gospodynią, jeszcze przed tobą. Ty nowa, nic nie wiesz. I w ogóle, znaj swoje miejsce.”

Justynie się to nie podobało. Ewa zachowywała się wobec Oli zbyt protekcjonalnie. Ale nie wtrącała się. Łatwiej było się dowiedzieć, kim tak naprawdę jest Ola.

Gdy stół był już nakryty, talerze poustawiane, sałatki pokrojone, kobiety odpoczęły, czekając na mężczyzn. A o czym mogą rozmawiać trzy kobiety? Oczywiście, o mężczyznach.

– Ola, uważaj. Nie odpuszczaj. Twój mąż to znany kobieciarz. Wiesz, ile kobiet przyprowadzał do naszej paczki? Nie zliczysz. Wszyscy faceci zdradzają – westchnęła Ewa.

– Po co ją straszysz? – stanęła w obronie Oli Justyna.

– Twój mąż cię zdradza? – spytała wprost Ola.

– No proszę, jaka odważna. Poczekaj, sama się przekonasz – odcięła się Ewa, rzucając spojrzenie na Justynę.

Ola spojrzała na nią w dziwny sposób, ale nic nie odpowiedziała.

– A ja, gdybym się dowiedziała, że Krzysztof mnie zdradza, pewnie bym wybaczyła. Nie wiem – powiedziała Justyna, by odwrócić niebezpieczną rozmowę.

– Krzysztof od ciebie nigdzie nie ucieknie. OdEwa odwróciła spojrzenie i zobaczyła, jak Jarek śmieje się z nowym żartem Tomka, a w jego oczach nie było już nawet śladu dawnego uczucia do niej, tylko spokój i pewność, że znalazł to, czego szukał – i wtedy zrozumiała, że czas wreszcie odpuścić.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 + 19 =

Spotkanie Przyjaciół