Zbigniew, znowu wróciłeś ze szkoły w podartych spodniach! strofowała matka syna. Znowu się biłeś, pewnie z Mireczkiem, prawda? Ile można się z nim waśnić, przecież jesteście w jednej klasie!
Tak, mamo, znowu z Mireczkiem odparł chłopak z dumą. Ale tym razem wygrałem. A prawdę mówiąc, to on zaczął. Twierdzi, że Kasia przyjaźni się tylko z nim. No, zobaczymy jeszcze nastoletni chłopak pogroził pięścią w stronę okna.
Mirek dostał tęgo, choć poprzednio to on zwyciężył, choć nieuczciwie podstawił nogę, Zbyszek się przewrócił, a tamten rzucił się na niego. Od dzieciństwa ci dwaj walczyli o względy pięknej Kasi, swojej koleżanki z klasy. Dziewczyna wróciła do domu rozgniewana i na pytania matki odpowiedziała:
Znowu Zbigniew pobił się z Mireczkiem, i teraz Mirek będzie chodził z sińcem pod okiem. A Zbyszek rozdarł spodnie na kolanie mama go za to skarci, i dobrze mu tak! Po co on wciąż zaczepia Mireczka? I dlaczego Mirek musi z nim walczyć, żeby mnie zostawił w spokoju? Nie lubię Zbyszka
Córko, takie rzeczy zawsze były, są i będą to się często zdarza, nawet wśród dorosłych. Dziewczyna musi po prostu dokonać wyboru. Który chłopak podoba jej się bardziej. A chłopcy zawsze będą się tłuc pięściami mówiła matka, choć w głębi duszy martwiła się, że córka wkrótce dorośnie i stanie przed trudnymi decyzjami.
Mamo, nie lubię Zbyszka, już mu tysiąc razy mówiłam! Nie podoba mi się ten okularnik. Mirek jest lepszy szybszy i przystojniejszy. Nigdy nie polubię Zbyszka, nigdy!
Och, córeczko, nigdy nie mów nigdy. Nie wiesz, co życie jeszcze przyniesie. Potrafi zaskoczyć tak, że matulu, ratuj!. A poza tym, kto wie, jaka cię czeka przyszłość? Daj Boże, żeby wszystko się dobrze ułożyło westchnęła matka, smutno potrząsając głową.
Mamo, ale co ma tu do tego przyszłość? Chodzi o to, że Mirek podoba mi się bardziej niż Zbyszek, czy to takie trudne do zrozumienia? denerwowała się córka, lecz matka myślała już o czym innym.
Zbliżała się matura. Kasia wciąż trzymała się Mireczka, a Zbyszek cierpiał w milczeniu. Wiedział, że przegrywa z rywalem urodą nie walczyli już na pięści. Chłopak pogodził się z tym, że Kasia wybrała nie jego. Choć kłótnie między nimi zdarzały się, nigdy nie dochodziło do bójki.
Wieczorami Kasia z Mireczkiem spacerowali i marzyli.
Wiesz, Mirek, chcę mieć dużą rodzinę. Jak się pobierzemy, kupimy okrągły stół, żeby wszyscy mogli przy nim usiąść. A ja będę pracować w szkole wiesz, że chcę iść na pedagogikę. Latem całą rodziną pojedziemy nad morze mówiła Kasia z rozmarzeniem, kładąc głowę na jego ramieniu.
Mirek słuchał w milczeniu, nie przerywał, ale też nie potakiwał.
Kasia, to piękne, duża rodzina Ale wtedy będę musiał harować dzień i noc, żeby was wszystkich utrzymać uśmiechnął się lekko. Będę zmęczony, jakie tam morze?
Przecież ja też będę pracować, pomagać, zarabiać. Nasze pensje wystarczą przekonywała go poważnie.
Co ty pleciesz? Ty nie będziesz pracować. Będziesz siedzieć w domu, wychowywać dzieci i czekać na męża z roboty tłumaczył stanowczo.
Dlaczego niby miałabym siedzieć w domu? zdziwiła się.
Bo kobieta powinna być w domu. Mężczyzna to głowa rodziny, zapamiętaj. Jak on powie, tak będzie.
Rozmowa nie spodobała się Kasi. Bojąc się kłótni, machnęła ręką i odeszła. Mirek drapał się po głowie, zastanawiając się:
Co ja takiego powiedziałem?
Pod jej domem czekał Zbyszek z czerwoną różą w ręku.
Cześć, to dla ciebie.
Kasia prychnęła, była w złym humorze.
Znowu ty, Zbyszku! Czego chcesz? Dlaczego za mną łazisz? Zostaw mnie wreszcie! Nie rozumiesz, że wybrałam Mireczka?
Bo bardzo mi się podobasz, tak samo jak jemu. Weź różę.
Dziewczyna nie przyjęła kwiatu i weszła do domu. Rano jednak znalazła różę na progu. Choć była zła na Zbyszka, wzięła ją do ręki.
Jaka piękna nawet nie zwiędła pomyślała.
Od tamtej pory Zbyszek nie podchodził już do niej, ale czasem zostawiał różę pod drzwiami. Kasia wiedziała, od kogo pochodzi. Choć nie lubiła tego wysokiego okularnika, w głębi serca cieszyła się, że ktoś darzy ją takim uczuciem.
Po maturze Kasia i Mirek wzięli ślub. Ona zaczęła zaocznie studia pedagogiczne, on czekał na powołanie do wojska. Na weselu gości było niewielu. Zbyszek też przyszedł siedział na końcu stołu, patrząc na pannę młodą. Wypił toast, ale alkoholu nie tknął, a potem wyszedł bez pożegnania. Wyjechał do innego miasta, by studiować na politechnice.
Życie rozrzuciło trójkę dawnych znajomych. Wkrótce Mirek poszedł do wojska.
Mireczku, jak ja sobie bez ciebie poradzę płakała Kasia.
Nic się nie martw, wrócę szybko pocieszał ją, głaszcząc po ramieniu.
Czas mijał szybko zanim Kasia zdążyła trzy razy pojechać na sesję, mąż wrócił. Ich miłość znów rozkwitła. Wydawało się, że nie ma szczęśliwszej rodziny niż ich.
Urodził się syn Bartek, a Kasia planowała jeszcze córkę. Michał był dobrym mężem i troskliwym ojcem. Wszyscy to widzieli, a niektórzy nawet zazdrościli Kasi.
Lecz dobre rzeczy kiedyś się kończą. Pewnego dnia żona z niepokojem witała męża w progu, zastanawiając się, czy jest trzeźwy. Po trzech latach małżeństwa coś się w Michale zmieniło. A może po prostu pokazał swoje prawdziwe oblicze? Tamten Michał, którego znała Kasia, gdzieś zniknął. Ich szczęście szybko się skończyło teraz mąż krzyczał i wybuchał gniewem.
Zamknij wreszcie tego syna! Jak tylko co, to wrzeszczy. Jeśli go nie uciszysz, odejdę. Ja się męczę w robocie, a tu jeszcze on! Po co mi takie życie?!
Zacz



