Tego dnia wstałam wcześnie, zrobiłam kawę, wzięłam filiżankę kawy i wyszłam przed klatkę, żeby zapalić. Wtedy mieszkałam z moim pierwszym mężem, nie mógł znieść zapachu tytoniu. Wyszłam na ulicę i widzę, że siwowłosa kobieta siedzi na ławce. Pomyślałam, że może źle się czuje. Podeszłam i zapytała, Jak mogę pomóc. Spojrzała na mnie: wydawała mi się smutne. Zapytała smutnym tonem:
„Kochana, w jakim mieszkaniu mieszkasz, przypadkiem nie w piątym?”. Zastanawiałam się, skąd mogła wiedzieć. Nie widziałam jej tu wcześniej. Zapytałam, skąd wie. W odpowiedzi powiedziała, że mieszkała w tym mieszkaniu wcześniej, w którym teraz mieszkam. Myślałam, że tęskni za swoim domem, więc zaprosiłam ją do siebie. Wstała i powolnymi krokami podążyła za mną. Weszła do mieszkania i na twarzy pojawił się uśmiech. Dotykała ścian, opowiadała, że mieszkała tu ze swoim synem. Odszedł do innego świata. Córka nie odwiedza mamy.
Powiedziała też, że najstarszy syn mieszka na drugim piętrze, potem podziękowała, a przed wyjściem powiedziała, że mieszka na piątym piętrze i zaprosiła do siebie. Odeszła i zapomniałam o niej. Po trzech miesiącach mieliśmy problem z rurami, mój mąż był w pracy. Potrzebowałam pomocy. Nikogo nie było w mieszkaniu. Przypomniałam sobie staruszkę. Weszłam na piąte piętro, zapukałam do drzwi. Sąsiad powiedział mi, że nikt nie mieszka w tym mieszkaniu od dawna. Jak to jest? W końcu ta kobieta powiedziała mi, że mieszka na piątym piętrze, w tym mieszkaniu. Sąsiad powiedział, że staruszka od trzech lat nie żyje, nikt nic nie wie o synu. Córka mieszka w innym mieście. Ta historia pozostała dla mnie tajemnicą.



