5 maja, czwartek
Dzisiaj znów była ta scena przy obiedzie. Halina Stanisławówna postawiła przed wnuczką talerz z barszczem i usiadła naprzeciw, obserwując, jak Kasia niechętnie miesza łyżką czerwoną zawiesinę.
— Nie smakuje? — spytała, choć znała odpowiedź. Wnuczka krzywiła się przy każdym łyku od kilku dni.
— W porządku — mruknęła Kasia, nie podnosząc wzroku. — Tylko nie jestem głodna.
— Ach tak, nie głodna — przeciągnęła Halina Stanisławówna. — A wczoraj widziałam, jak grzebałaś w lodówce. Szukałaś tych mrożonych pierogów, co specjalnie kupiłam?
Kasia westchnęła i odłożyła łyżkę.
— Babciu, no co ty znowu? Przecież mówiłam — wszystko w porządku. Po prostu zmęczona po pracy, brak apetytu.
— Zmęczona — pokręciła głową staruszka. — W twoim wieku ja po robocie jeszcze ogródek podlewałam, pranie ręcznie prałam, prasowałam. A ty cały dzień przy komputerze siedzisz — zmęczenie!
Wnuczka zerwała się od stołu, talerz zabrzęczał.
— Wiesz co, babciu? Dość już! Codziennie to samo. Albo jedzenie nie takie, albo praca nieodpowiednia, albo moje chłopaki ci nie pasują. Mam dosyć, szczerze!
— Tak to się teraz rozmawia ze starszymi? — oburzyła się Halina Stanisławówna. — Matka cię tak wychowała?
— Matka mnie w ogóle nie wychowywała! — wyrzuciła z siebie Kasia i natychmiast zakryła usta dłonią.
Zapadła cisza. Halina Stanisławówna powoli wstała, zaczęła zbierać naczynia. Ręce jej drżały, ale głos był spokojny:
— Rozumiem. Więc to wszystko moja wina. Że wzięłam cię do siebie po rozwodzie rodziców — też źle. Że karmię, piorę — też nie tak.
— Babciu, nie to miałam na myśli… — zmieszała się Kasia.
— A co? — Starsza kobieta odwróciła się, a wnuczka zobaczyła łzy w jej oczach. — Że jestem starą dziwaczką, co ci przeszkadza? Pewnie tak jest. Młodzi mają ciężko ze starymi, wiem.
Kasia chciała odpowiedzieć, ale babcia już zniknęła w kuchni. Słychać było szum wody, stukanie garnków. Dziewczyna stała chwilę bezradnie, w końcu poszła do swojego pKasia w końcu podeszła do kuchni, objęła babcię i szepnęła przez łzy: „Przepraszam, babciu, potrzebuję cię bardziej, niż myślisz”, a staruszka przytuliła ją mocno, czując, że te proste słoda wystarczą, by ich świat znów stał się ciepły i bezpieczny.



