– Składam pozew o rozwód – ogłosiła.

– Składam pozew o rozwód – oznajmiła Olga.

Krzysztof w tym czasie pochłonięty był oglądaniem meczu piłki nożnej i… w ogóle nie zareagował na słowa żony.

Olga podeszła i wyłączyła telewizor.

– Co ty robisz?! Oszalałaś?! – krzyknął Krzysztof, po chwili jednak się opanował, zrobił nad sobą wysiłek i łagodniej powiedział:

– Przepraszam. Po prostu tam była ważna chwila.

– Jestem pewna, że nie ważniejsza od tego, co powiedziałam.

– Co takiego powiedziałaś? – zmieszał się mąż, zdając sobie sprawę, że znowu przepuścił słowa żony mimo uszu.

– Składam pozew o rozwód.

Krzysztof wytrzeszczył oczy:

– Jak to „o rozwód”? Dlaczego? Wydawało mi się, że wszystko jest w porządku.

– Tobie się wydawało.

– Poczekaj… Wczoraj byliśmy w teatrze, przedwczoraj przyniosłem kwiaty, tydzień temu poszliśmy do kina. Wszystko, jak lubisz…

– Tak, ale to wszystko było po raz pierwszy od siedmiu lat małżeństwa. I nawet wiem, dlaczego.

– I dlaczego?! – Krzysztof zaczynał się irytować.

– Bo oddałam dzieci do przedszkola, znalazłam pracę, zaczęłam chodzić na siłownię, do salonu piękności, zmieniłam wizerunek, znalazłam nowych przyjaciół.

– Co to ma do rzeczy?

– A to, że nagle zobaczyłeś, że jestem interesująca dla innych, że mężczyźni zwracają na mnie uwagę, że już nie potrzebuję cię jak dawniej.

– Bzdury…

– Nie, Krzysztof, to nie bzdury. Inaczej byś się nie przestraszył, nie zacząłbyś kręcić się wokół mnie, starać się przypodobać, patrzeć mi w usta, kwiatów byś nie dawał. O kinie i teatrze nie wspominając. To z twojej strony – czysty heroizm!

– Starałem się… Chciałem zrobić ci miłą niespodziankę… Zaraz, nadal nie rozumiem: to z tego powodu postanowiłaś się rozwieść?

– Tak. Nie chcę już tak żyć. Udajesz teraz kochającego męża, ale gdzie byłeś, kiedy byłam w ciąży, kiedy rodziłam dzieci, kiedy nie mogłam spać nocami? Nigdy mi w niczym nie pomogłeś! W naszym życiu bywałeś tylko symbolicznie. Przychodziłeś, jadłeś, spałeś. Mogę policzyć, ile razy wziąłeś dzieci na ręce!

– Przecież pracowałem! – Krzysztof aż podskoczył z oburzenia, – by was utrzymać!

– Pracowałeś, nie zaprzeczam. Ale nie tylko nas utrzymywałeś – siebie też. Miałeś wolne, tylko wolałeś spędzać je z kolegami.

– Mam do tego prawo!

– Ja wolnych dni nie miałam, – kontynuowała Olga, ignorując uwagę męża, – chociaż dzieci… one są twoje także. Ale dla ciebie to było na ostatnim miejscu. Wciąż słyszę twoje słowa: dałem ci pieniądze, czego jeszcze chcesz? A ja chciałam… chciałam mieć przy sobie kogoś bliskiego, kogoś, kto mnie wesprze. I nie tylko materialnie, ale też duchowo. Kogoś, kto w końcu okaże mi współczucie.

Ale dla ciebie to było nieważne. Żyłeś swoim życiem, w którym nie było ani mnie, ani naszych dzieci…

– Nie przesadzaj.

– Nie przesadzam. Wiesz chociaż, do którego przedszkola chodzą nasze dzieci? Rano dojeżdżamy tam przez czterdzieści minut! Komunikacją! A ty jedziesz do pracy sam samochodem jak król. I masz dwadzieścia minut. Ani razu nie zaproponowałeś, że podwieziesz dzieci do przedszkola.

– Nie prosiłaś, – mruknął Krzysztof.

– A dlaczego miałabym prosić? Są rzeczy, o które kochającego męża i ojca się nie prosi. To oczywiste. Prawda, nie w twoim przypadku, skoro o miłości mowa nie była. Nigdy nie była…

– Robisz ze mnie potwora…

– Nie, Krzysztof, nie jesteś potworem. Po prostu stałeś się dla mnie zupełnie obcym człowiekiem. Stałeś się obcy… Albo zawsze taki byłeś.

– To dla ciebie, a dla dzieci? Co im powiesz? Jak wytłumaczysz?

– Ojej, trzymajcie mnie! – Olga zaśmiała się, – przecież oni dopiero niedawno zaczęli cię na ulicy poznawać! Z tym na pewno nie będę miała problemu.

Krzysztof nie wiedział, co odpowiedzieć. Częściowo Olga miała rację, ale można też zrozumieć jego: był mężczyzną, ona – kobietą i powinna znać swoje miejsce, i domem się zajmować, i dziećmi. Ojciec Krzysztofa zawsze tak mówił. I mama się zgadzała. A Olga jakoś jest niezadowolona…

– A jak zamierzasz żyć z jedną pensją z dwójką dzieci? – przeszedł Krzysztof do ataku, – jeśli chodzi o mnie – to nie dam ci ani grosza!

– Dasz, – spokojnie odpowiedziała Olga, – alimenty nikt nie zlikwidował. A majątek, który zdobyliśmy przez siedem lat, podzielimy w sądzie. Chociaż nie ma czego dzielić, ale jednak. Lodówka nam się bardziej przyda. Znać ciebie, jestem pewna: właśnie o nią powalczysz, żeby zrobić mi na złość. Więc załatwimy to przez sąd. Na szczęście mieszkania nie mamy. Zresztą, możesz tu zostać. A nam z dziećmi wynajmę inne (wymawiając ostatnią frazę, Olga zrobiła małą pauzę, mając cichą nadzieję, że Krzysztof się nie zgodzi, powie, że to on wynajmie inne mieszkanie, a żona i dzieci mogą mieszkać tam, gdzie przywykli… Ale Krzysztof nic takiego nie powiedział), – … znalazłam już odpowiednie niedaleko przedszkola.

– To idźcie! – Krzysztof nie mógł już spokojnie słuchać Olgi, – myślisz, że jesteś taka mądra?! Wszystko zaplanowałaś?! A samochód? Jego ci nie oddam!

– Nie proszę, – uśmiechnęła się Olga, – nie jest mi potrzebny.

– Co to za szczodrość?! – Krzysztof już nie mógł się powstrzymać, – samochód jej nie potrzebny! Pewnie już jeździsz innym?! No, przyznaj się: od kiedy mam rogi?! Jakaś zbyt pewna siebie się stałaś!

– Nie zaskoczyło mnie to, – Olga była absolutnie spokojna, – wiedziałam, że coś takiego usłyszę.

– Zrozum wreszcie, – Krzysztof podszedł do żony, chwycił ją za ramiona, zaczął trząść, – komu ty potrzebna z dwójką dzieci?! A może… zapomnimy o wszystkim, co tu powiedziałaś? Będziemy żyć razem, jak dawniej. Zmienię się, obiecuję!

– Jak dawniej? Nie ma mowy, – stanowczo odpowiedziała Olga, – to nie wchodzi w grę.

– Ale dlaczego?! – Krzysztof już nie krzyczał, on wręcz wrzeszczał na całe gardło.

– Bo już cię nie kocham…

Krzysztof się zagubił, wewnętrznie wpadł w panikę i nagle, jakby poczuł, że dalsze rozmowy są bezsensowne, zgodził się:

– Skoro tak – składaj pozew.

Ich rozwód został orzeczony po sześciu miesiącach. Wszystko odbyło się tak, jak Olga zaplanowała.

Teraz mieszka z dziećmi niedaleko przedszkola, a poranki w dni robocze są dla niej dużo spokojniejsze.

A w weekendy – jest całkowicie wolną kobietą! Wszystko dlatego, że były mąż zabiera dzieci do siebie! Zabiera je po mieście, siedzi z nimi w domu, grają razem w różne gry. Nawet sam gotuje!

I kto zrozumie tych facetów?

Jak są w związku – ani żona, ani dzieci nie są im potrzebne. Wszystko uważają za oczywiste.

A po rozwodzie – i czas na dzieci znajdują, i stają się niemal najlepszymi ojcami na świecie…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 + pięć =

– Składam pozew o rozwód – ogłosiła.