Tak weź go już na stałe! Po co te wszystkie ceremonie? mówi Magda z irytacją.
Zapomniałaś zapytać, co mam zrobić! w tym samym tonie odpowiada Krzysztof.
Gdybyś chociaż raz w życiu zapytała, nie byłoby problemu! kontruje Magda.
Gdybyś mnie nie pytała, to i tak bym się nie wtrącał! frykuje Krzysztof. To nie od Ciebie zależy, co się stanie!
Nie masz sumienia, mówi Magda obrażona. Dobrze, ale przynajmniej pomyśl o synu!
A ja nie myślę, co? krzyczy Krzysztof. Właściwie o nim myślę najwięcej!
I nie tylko myślę, ale też go utrzymuję i wychowuję!
A możesz dalej grozić, że wyjdziesz do pracy!
Wyjdę! wykrzykuje Magda. Jak tylko coś znajdę!
Najpierw znajdź! nie obniżając tonu odpowiada Krzysztof. A potem już mów, co chcesz!
Krzysztof słucha kilka minut oburzonych westchnień Magdy, po czym wraca do pakowania.
Zrozum, że Kostek jest zraniony, bo zawsze jesteś z Romkiem mówi Magda względnie spokojnie. Kiedy jesteś z nimi razem, nawet ja zauważam, że Romkowi poświęcasz więcej uwagi!
Bo on jest starszy! Z nim zawsze można porozmawiać, a już chłopiec zaczyna sam rozmyślać!
Trzeba zrozumieć, kim się stanie! odpowiada Krzysztof.
A los twojego własnego syna ci już nie zależy? pyta Magda.
On jest jeszcze mały! Zgodnie z prawem potrzebuje przede wszystkim matki, a nie ojca!
Zajmij się więc Kostkiem, dopóki nie urośnie! A ja
Będę spędzać czas z bratem, kończy zdanie Magda zamiast męża. Słyszysz? Z bratem! I przy tym lekceważę własnego syna!
Nikt nikogo nie lepi! marszczy brwi Krzysztof. Daję wszystkim czas! Nasz Kostek ma ojca, który zawsze jest przy nim, a moja siostra wychowuje syna z mamą, nie z facetem!
Dwie kobiety to nie to, czego potrzebuje dwunastolatek!
I powiedz mi, czy mam być zimna wobec tego, jak dwie kobiety łamią psychikę mojemu siostrzeńcowi?
Czy wtedy stanie się prawdziwym mężczyzną?
Krzysztof, mam wezwać moją mamę, żebyś zainteresował się Kostkiem? wtrąca Magda.
Odprawcie się! ryczy Krzysztof. Potrzebowałem tylko twojej matki!
A Kostek? pyta Magda drwiąc.
Oczywiście zostanie ze mną! Nie masz mu nic do zaoferowania! uśmiecha się ironicznie Krzysztof. Myślałaś, że dam ci bajkowe życie z alimentami?
Nie dostaniesz! Będziesz sama płacić! Zresztą w końcu znajdziesz pracę, żeby nie siedzieć bezczynnie!
Magda musi przełknąć tę urazę, bo Krzysztof ma rację. Nie ma nic do stracenia.
Ambicje zniknęły w małżeństwie. Nie miał nawet dyplomu.
Gdy wzięła urlop macierzyński, nie wróciła już na uczelnię.
Krzysztof kontynuuje pakowanie w pełnym ciszy.
Czy kupiłeś wszystkie te zabawki dla Romka? przerywa ciszę Magda. Myślałam, że i Kostek dostanie coś
On i tak ma wystarczająco, odrzuca Krzysztof, a Romkowi nie ma na kogo liczyć, oprócz wujka!
Moja matka, jego matka nic nie znaczą! A siostrzeńca żal! Zginie z nimi!
Magda nie wie, co powiedzieć, więc podchodzi, by pomóc mężowi.
Wtedy z pudełka wypada kartka.
Podnosi ją automatycznie, otwiera i czyta tekst.
Oczy rozszerzają się, kartka spada na podłogę.
Krzysztof, co to znaczy kochany synku?
Kto ci wtrąca nos w nie swoje sprawy? wściekle odpowiada Krzysztof i odpycha Magdę. Zawsze wtrącasz się! Dać spokój!
Daję spokój mruczy Magda. Co to znaczy?
Boże, czy naprawdę jesteś tak sztywna? wykrzykuje Krzysztof. Normalna kobieta już by się domyśliła!
A ty, jak w chmurach, naprawdę!
Magda miała szansę zostać drugą żoną Krzysztofa, lecz los miał dla niej zamiar, że będzie pierwszą.
Problemem była kobieta, której przeznaczono tytuł pierwszej żony, a ona nie chciała go nosić.
Mieszkała z Krzysztofem w wynajmowanym mieszkaniu rok, po czym zniknęła w nieznanym kierunku.
Rodzice nie wiedzieli, a może nie chcieli przyznać, gdzie zniknęła Wiktoria. Przyjaciele i znajomi nie mieli pojęcia, gdzie jest.
Krzysztof nie długo zasmucał się. W zasadzie nie płakał. Jak mówi przysłowie: Co za wóz, co za lekka jazda!.
Żyje dalej, czerpiąc z tego nieopisaną przyjemność.
Po roku Wiktoria pojawia się z dzieckiem w ramionach. To szybko rozchodzi się wśród znajomych.
Wiktoria nie ukrywa, że urodziła dziecko z Krzysztofem.
Od razu pojawiają się plotki, że Wiktoria przyciśnie Krzysztofa do ściany, wyciągnie alimenty, a może nawet weźmie go za żonę!
Jednak nie tak to było.
Wiktoria przychodzi, by oddać ojcu dziecko do wychowania, a sama odjeżdża w nieznane.
Gdyby wręczyła Krzysztofu paczkę, nie wiadomo, jak by to się skończyło.
Krzysztof mógł spokojnie powiedzieć, że znalazł dziecko na ulicy i oddał je do domu dziecka.
Wtedy los Romka byłby przesądzony.
Wiktoria jednak postąpiła mądrzej. Zanieśliła koszyk z dzieckiem pod próg mieszkania, w którym mieszkają matka i siostra Krzysztofa.
Do koszyka dołączyła długie, łzawiące pismo, w którym pisała, że chętnie wychowuje, ale nie ma pieniędzy, sił ani możliwości!
Dodatkowo cierpi na depresję poporodową i ma nieuleczalny problem zdrowotny.
Prosiła, by nie zostawiać dziecka, tak powiedzmy, siostrzeńca i wnuka!
Krzysztofa natychmiast wzywają, by wyjaśnił sytuację.
A ja skąd mam wiedzieć? wzrusza ramionami. Może gdzieś wpadła, przyniosła i uwierzyliście! Zrobię test, potem zobaczymy!
Test wykazuje, że to syn Krzysztofa. I zaczyna się szczegółowa rozmowa.
Co mam zrobić z dzieckiem? Co z nim zrobić, kiedy? Dopiero zaczynam biznes! mówi niezadowolony Krzysztof. Mam umowy, negocjacje, transakcje!
A muszę sam pracować, bo nie mam pieniędzy na cały zespół!
Co proponujesz? wykrzykuje Anna Kowalska. Oddać własne dziecko do domu dziecka?
To, że jest nasz, wiemy tylko my, ja i Ty. I Wiktoria. A Wiktoria już nie pojawi się w mieście! wzrusza ramionami Krzysztof.
Krzysztof, ale my to wiemy! naciska Anna. Jak będziemy żyć, jeśli nasz własny człowiek trafi do domu dziecka?
Przeżyję, mruknie Krzysztof. Życzę wam tego samego!
Nie masz sumienia, mówi siostra Lena. Oddać własne dziecko do domu dziecka!
A co ty robisz? Kto cię pyta? szyderczo odpowiada Krzysztof. Nie przyszywaj koniowi ogona, a potem się wstydź!
Nie oddałabym swojego dziecka! odparła Lena. Nigdy nie oddałabym!
Miała dwadzieścia lat. Zaczęła związek, zaszła w ciążę, a potem nieudanie spadła. Do poronienia dopisał się diagnoz, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci. Dlatego dzieci były dla niej bolesnym tematem.
To głupie! kręci głową Anna. Jeśli oddasz dziecko do domu dziecka, z zemsty przyjdą ci kary! Nie zostanie ci nic ani biznesu, ani szczęścia, ani życia!
Dobra! grzebie pięścią w stół. Skoro wszyscy tu zebraliście się, by być dobrzy i sprawiedliwi, a jeszcze litośni, to ustalamy tak: Lena przyjmuje dziecko, ja znajdę pieniądze, wszystko załatwimy.
I będziecie go razem wychowywać! Ja, jako dobry wujek, pomogę i będę uczestniczyć w wychowaniu!
Co to znaczy pomóc? nie rozumie Lena.
Utrzymać! wykrzykuje Krzysztof. Czy to jasne?
A co jeśli wyjdziesz za mąż? pyta Anna.
Co się zmieni? wzrusza ramionami Krzysztof. Będę dalej pomagał siostrze z siostrzeńcem! Wszystko będzie w porządku!
Krzysztof nie może odmówić, bo pieniądze przekazuje uczciwie. To wystarcza. Sam jednak od trzech lat nie pojawia się. Kiedy matka lub siostra pytają, mówi, że zajmuje się nie tylko biznesem, ale i własnym życiem.
Wszyscy poznają się na weselu. To zostawia pewien żal, ale Krzysztof wszczepił w uszy to, co uspokoiło pytających.
Matka i siostra zajmują się siostrzeńcem, a Magda w ciąży i w szkole.
Po narodzinach syna Kostka Krzysztof zaczyna się zmieniać.
Widzi, jak jego mały chłopiec rośnie, ale krzyki go irytują. Wtedy przypomina sobie Romka.
Ten już się rozkrzyczał!
Zaczyna jeździć do siostry z mamą, by budować kontakt z siostrzeńcem.
Ojcowskie uczucia, wywołane narodzinami Kostka, spływają bardziej na Romka, bo tam jest odzew.
A Kostek Kostek zawsze był na uboczu.
Tak trwa to osiem lat.
Nie można powiedzieć, że Kostek jest całkowicie pozbawiony uwagi ojca. Dostaje ją od czasu do czasu.
Według Krzysztofa to wystarczy. Lecz bardziej przyciąga go Romek.
Cztery lata to duży okres i spory podział.
Co można robić z chłopcem w dwunastu lat, nie pasuje dla ośmiolatka. A z Romkiem Krzysztof już przeszedł to, co trzeba zrobić z Kostkiem. Nie interesuje go już Kostek.
Magda widzi, że ich syn odchodzi na drugi plan na rzecz siostrzeńca.
Wszystko miesza się: uraza, zazdrość, irytacja i gniew. Nie może nic zrobić.
Została całkowicie zależna od męża finansowo. Gdy zaczęła myśleć o pracy, oferowano jej niskopłatny, niewymagający zawód.
A przecież była żoną biznesmena, przyzwyczajoną do wygody.
Nie mogę pracować jako sprzątaczka ani zmywarka!
Jedynym, co Magda może zrobić, to rzucić kilka kąśliwych uwag, licząc na to, że mąż przypomni sobie o ich synu!
Albo przynajmniej poświęci mu tyle samo uwagi, co siostrzeńcowi.
Czy to twój syn? pyta Magda zaskoczona. Twój własny syn? Dlaczego wychowuje go twoja siostra?
Tak, Magda, Roma jest moim synem! A Lena nie jest jego matką! Ale wychowuje go jak własnego!
I Roma już wie, że nie jest jej biologicznym ojcem! wygłasza Krzysztof z goryczą. Czego jeszcze ode mnie chcesz?
Myślisz, że jest mi lekko? Takie tam i z powrotem!
Magda przeciera czoło, potem opada ręką pod nos, wciąga głęboki oddech.
Gesty wyrażają zagubienie i przytłoczenie, a także przetrawienie usłyszanego.
Krzysztof, może weźmiemy go razem? proponuje spokojnie. Niech bracia mieszkają razem!
Co? Nie rozumiem! odpowiada Krzysztof z nutą agresji.
Mówię, weźmy Romka do nas! Niech bracia będą razem! Spróbuję być matką Romka.
A jeśli mnie nie przyjmie, przynajmniej ojciec będzie zawsze blisko! I nie będziesz rozdzielał się między synami!
Czy jesteś gotowa przyjąć moje dziecko? pyta niepewnie Krzysztof.
Dlaczego nie? wzrusza ramionami Magda. Mogę go nawet adoptować!
Magda trochę zmyśliła. Nie była pewna, czy może przyjąć obce dziecko, ale pomyślała, że gdy obaj synowie Krzysztofa będą razem, poświęci im równie dużo czasu.
A ona zadba, by każdy dostał miłość i uwagę!
Krzysztof rozmyśla tydzień, po czym decyduje się. Zabiera Romka, przyjmuje go jako syna oficjalnie. Magda adoptuje go, tak jak obiecała.
Dbaj o nią! radzi Anna Kowalska Krzysztofowi. To święta kobieta! Inna by cię wywaliła na samą podłogę! A ona wszystko zrozumiała, wybaczyła i przyjęła!
Krzysztof po takiej decyzji patrzy na nią inaczej. W jego spojrzeniu pojawia się prawdziwa miłość i wdzięczność.
Roma przyjmuje Magdę. Nie od razu nazywa ją mamą, ale po roku już tak mówi.
I tak powstała zwykła, szczęśliwa rodzina.



