Mam młodszą siostrę. Do pewnego momentu miałyśmy bardzo dobry kontakt, ale wszystko zmieniło się wtedy, gdy ja poszłam na studia, a ona postanowiła nie kontynuować edukacji, tylko od razu założyć rodzinę. To sprawiło, że nieco oddaliłyśmy się od siebie, bo miałyśmy już inne wartości i patrzyłyśmy na świat inaczej.
Tak więc moja siostra w wieku 19 lat była już mężatką, w dodatku w ciąży. Niestety, to nie było do końca zaplanowane – siostra wraz ze swoim chłopakiem po prostu zaliczyła tzw. „wpadkę” i spieszyli się, by wziąć ślub jeszcze zanim brzuch będzie widoczny. Z czasem okazało się, że to nie była miłość, a zwykłe zauroczenie, dlatego nie stworzyli kochającej się rodziny. Mój szwagier niechętnie podejmował się pracy na rzecz rodziny, od czasu do czasu imał się jakiś prac dorywczych, ale głównie siedział w domu z piwem przed telewizorem, dlatego żyło im się ciężko. Rodzice pomagali tylko mojej siostrze, a ja byłam zdana na siebie.
Musiałam jeszcze na studiach znaleźć pracę. Nie było już czasu na przyjaciół i odpoczynek, ale cóż, nie było innego rozwiązania. Dyrektor firmy, dla której pracowałam zauważył moją pracowitość i awansował mnie po roku na stanowisko kierownicze.
W pełni sama się utrzymywałam i wspinałam się po szczeblach kariery. W tym czasie moja siostra była bezrobotna i już rozwiedziona. Były mąż nie płacił alimentów, a jej nie spieszyło się do pracy. Niby po co miała się przemęczać, skoro rodzice dawali jej na wszystko pieniądze. Nawet ja dorzucałam jej kilka stów miesięcznie, bo było mi szkoda jej dzieci, one przecież nie są winne temu, że mają takich rodziców.
Siostra z czasem jeszcze bardziej się zmieniła – stała się zrzędliwa i bezczelna. Kiedyś pożyczyła ode mnie 1000 złotych. Dałam jej pieniądze i powiedziałam, że to prezent dla siostrzeńca i może nie oddawać mi tych pieniędzy. Siostra była z tego bardzo zadowolona i zaprosił mnie na obiad.
Przyjęłam to zaproszanie, w końcu dawno nie spędzałyśmy tak czasu. Gdy do niej przyszłam, stół był skąpo nakryty, ale rozumiałam to – przecież się jej nie przelewa. Posiedziałyśmy chwilę, pogadałyśmy i zaczęłam zbierać się do domu.
Przy drzwiach siostra powiedziała, żebym oddała jej 200 złotych, bo tyle wydała na obiad, a ona potrzebuje tych pieniędzy.
Gdyby normalnie poprosiła, dałabym jej te pieniądze, ale zachowała się wyjątkowo okropnie. Powiedziała to tonem wręcz rozkazującym! Wtedy przypomniałam jej o tysiącu złotych, który dopiero co jej podarowałam oraz o tym, że ciągle dostaje od kogoś z bliskich pieniądze, więc niech już nie przesadza, a jeśli mimo to nie starcza jej na życie, to niech w końcu weźmie się do pracy.
Moja siostra zaczęła na mnie krzyczeć i mnie obrażać. Mówiła, że nikt nie będzie jej mówić, jak ma żyć i wychowywać dziecko. Siostrzeniec cały czas płakał, a ona nawet nie zwracała na to uwagi. Postanowiłam raz na zawsze urwać z nią kontakt.
Następnego dnia siostra poskarżyła się na mnie matce, ale dzięki Bogu moi rodzice stanęli po mojej stronie, bo też byli zmęczeni postawą swojej dorosłej, ale leniwej i roszczeniowej córki.




