Mam siostrę, która jest ode mnie o pięć lat starsza. Dorastałyśmy na wsi. Starsza siostra zawsze starała się mnie wychowywać, zawsze wykazywała swoją wyższość. To mnie dręczyło. Często się kłóciłyśmy, ale to jej zawsze jakoś się upiekło. Po ukończeniu szkoły pojechaliśmy na studia do stolicy. Zanim przyjechałam, moja siostra była już na trzecim roku, miała chłopaka i mieszkała z nim. Zamieszkałam w akademiku. Cieszyłam się, że nie musiałam żyć pod opieką mojej siostry. Wracałam do domu co dwa tygodnie i zabierałam stamtąd artykuły spożywcze dla siebie i dla niej: mięso, warzywa, owoce, przekąski, konserwy, jajka i tym podobne.
Prawie nie odwiedzała rodziców, była bardzo zajęta. Spotykała się z chłopakiem, przygotowywała się do ślubu. Rodzice zostawili ją w spokoju. Powinnam była im we wszystkim pomagać. Wkrótce potem siostra wyszła za mąż. Pan młody dał jej samochód. Zaczęła częściej jeździć na wieś do rodziców. Stało się dla mnie jasne, dlaczego tak często ich odwiedza: ponieważ samochodem można było zabrać więcej artykułów spożywczych. A mi nic nie dała z tego, co przywoziła. Kiedyś, w urodziny babci, poprosiłam ją, żeby mnie zabrała ze sobą. Zgodziła się, ale pod warunkiem: jeśli zapłacę za benzynę. Byłam zaskoczona, a ona odpowiedziała, że za komfort trzeba zapłacić.
Zmieniłam zdanie i skorzystałam z pociągu. Rodzicom nic nie powiedziałam. Wróciłam autobusem, ponieważ samochód mojej siostry był pełen darów z ogrodu warzywnego. Kiedyś poprosiłam siostrę, żebym mogła umyć się w jej domu, ale znowu zażądałam pieniędzy i powiedziałam: „w dzisiejszych czasach za wszystko trzeba płacić”. Nie prosiłam o nic więcej. Pewnego dnia siostra zadzwoniła do mnie i poprosiła, żebym usiadła z siostrzeńcem i się nim zaopiekowała. Natychmiast podałam cenę. Zaczęła krzyczeć, mówiąc, że jestem skąpa i chciwa, ponieważ jestem gotowa żądać pieniędzy od siostry. Przypomniałam jej, że za wszystko trzeba płacić. Od tamtej pory nie utrzymuję z nią kontaktu.



