Przyszła do mnie siostra mojego męża i poprosiła, abym popilnowała jej syna przez kilka godzin. Nie odmówiłam, bo nasze dzieci są w tym samym wieku, więc dobrze jest pozwolić im pobawić się ze sobą. Jednak nadeszła pora na obiad, a potem na kolację, a Kingi nadal nie było. Kiedy mąż wrócił z pracy, jej dalej nie było. Czekaliśmy jeszcze dwie godziny, a potem pojechaliśmy do jej mieszkania, ponieważ nie odbierała telefonów. Nie znaleźliśmy Kingi w mieszkaniu. Właścicielka mieszkania wyjaśniła, że lokatorka wyprowadziła się tydzień temu, pozostawiając mieszkanie w kiepskim stanie. Udaliśmy się do teściowej, mając nadzieję, że tam znajdziemy Kingę.
Ale i tam jej nie było. Teściowa powiedziała, że nie wie, gdzie córka przebywa i nie może zająć się wnukiem, ponieważ ma wiele do zrobienia. Tak więc Monika pozostała z nami. Po trzech dniach byłam bardzo zaniepokojona. Co mogło się stać z Kingą? Po prostu zniknęła. Zaczęłam przekonywać teściową, żeby zgłosiła zaginięcie Kingi, ale ona odmówiła. Daniel i teściowa zachowywali się dość spokojnie. Kasia pojawiła się dwa tygodnie później. Gdy ją zobaczyłam, zdziwiłam się. Była w świetnym nastroju i miała świeżą nową opaleniznę. Powiedziała radośnie: „Wróciłam po syna.”
Z tyłu pojawił się mąż, który uśmiechnął się do siostry. Kinga zaczęła radośnie opowiadać: „Och, Daniel, to było cudowne! Magicznie się tam czułam, pogoda była niesamowita. Po prostu nie chciałam wracać. Był taki cudowny wiatr! Byłam nad morzem.” Okazało się, że zarówno mąż, jak i teściowa wiedzieli, że Kinga wyjechała nad morze. Specjalnie mi nie powiedzieli, bo wiedzieli, że w przeciwnym razie nie zgodziłabym się zająć moim siostrzeńcem.
W końcu Kinga zaczęła mnie oskarżać, że to ja zmusiłam ją do kłamstwa. Twierdziła, że gdyby nie to, że jestem taka, jaka jestem, to by nie musiała kłamać. Mąż wspierał siostrę i nie widział w tym nic złego. Zabrałam rzeczy i z synem wyjechałam do matki. Nie chcę żyć z taką osobą, jak Kasia, która zachowała się tak wrednie.




