Moja szwagierka Magda miała pecha. Ich dom spłonął w trakcie jednej z libacji sąsiadów, którzy zaprószyli ogień. Dom mojej szwagierki znajdował się na obrzeżach miasta, mieli tylko dwóch sąsiadów. Mimo że ich dom i podwórko były oddzielne, to ona cały czas bała się, że pijani sąsiedzi doprowadzą do jakiejś katastrofy. Tak się niestety właśnie stało.
Szwagierka na podwórku i w domu zawsze miała wszystko czyste, schludne, a wszyscy, którzy przychodzili do nich z wizytą, byli zaskoczeni, jakim cudem dogadują się z takimi sąsiadami.
Pewnego dnia, kiedy męża Magdy nie było w domu, bo był w pracy na nocną zmianę, moja szwagierka została sama z dzieckiem. W nocy obudziła się przez zapach spalenizny. Spojrzała z przerażeniem na dom sąsiadów, którego prawie nie było widać przez dym i płomienie. W koszuli nocnej wybiegła z domu z dzieckiem. Sąsiedzi zadzwonili po straż pożarną i karetkę. Magda z dzieckiem została zabrana do szpitala, żeby sprawdzić, czy toksyczny dym nie zaszkodził dziecku i jej.
Po powrocie ze szpitala zobaczyła, że nic nie zostało z ich domu. Myśleli, że już nigdy w życiu nie będą w stanie stanąć na nogi. Dobrzy ludzie nie zostawili ich samych. Ciągle przynosili im ubrania, jakieś meble, a inni dalsi sąsiedzi dali im schronienie.
Szwagierka i jej mąż nie chcieli rozstać się z miejscem, w którym spędzili prawie całe życie, więc postanowili przywrócić wszystko do dawnego stanu. Dzięki pomocy tych samych sąsiadów, przez których wszystko stracili, mogli wznieść piękny dom. Potem nawet najstarszy syn i jego narzeczona przenieśli się do nich. Żyją bardzo dobrze, sami pomagają innym, jak tylko mogą.
Według mojej szwagierki każdy, kto zamierza zbudować lub kupić dom, powinien zrobić wszystko, aby najpierw poznać przyszłych sąsiadów. W końcu dobrzy sąsiedzi są jak rodzina i zawsze mogą przyjść z pomocą, a kiepscy mogą bardzo zaszkodzić. A Wy, jakich macie sąsiadów?


