Nazywam się Sabina, a mój mąż to Arek. Pochodzimy z małych, prowincjonalnych miast. Tutaj, w stolicy, się spotkaliśmy i zaczęliśmy być razem. Kilka lat później pobraliśmy się. Musieliśmy długo pracować i oszczędzać, aby kupić własne mieszkanie. Kiedy nasi krewni dowiedzieli się, że mamy swoje własne lokum, zaczęli nas regularnie odwiedzać. Wszyscy mieli w planach załatwianie swoich spraw w mieście i unikanie płacenia za mieszkanie. Tak minęły trzy lata. Moja młodsza siostra wyszła za mąż i postanowiła przenieść się z rodziną do miasta. Poprosiła, byśmy pomogli jej i by mogli pomieszkać u nas przez miesiąc, aż jej mąż znajdzie pracę. Nie odmówiłam siostrze i zaczęliśmy razem mieszkać.
Angelink i Mikołaj niemal od razu znaleźli pracę i zaczęli odkładać na własne mieszkanie. Początkowo wszystko układało się dobrze. Dzieliliśmy obowiązki domowe i zgodziliśmy się na równy podział wydatków na produkty spożywcze. Niedługo potem Angelika zaczęła narzekać, że jest zbyt zmęczona po pracy i przestała sprzątać mieszkanie oraz gotować. Nawet naczyń nie myła! Musiałam to robić ja. Wkrótce miałam tego dość. Próbowałam rozmawiać z siostrą, ale ona nie słuchała. W końcu musiałam zagrozić, że wyrzucę ją z mieszkania. Angelika, wykorzystując więzi rodzinne, próbowała wywierać na mnie presję, opierając się na litości.
Minęły kolejne trzy miesiące, a siostra i jej mąż nigdy nie przenieśli się do wynajętego mieszkania. Pieniądze, które uzbierali, zaczęli wydawać na rozrywkę. Po rozmowie z mamą poprosiłam ją, by wpłynęła na siostrę, ale zaczęła ją bronić. Czuję, że nie mogę już tego dłużej znieść. Moja cierpliwość dobiegła końca, ale nie wiem, co mogę z tym zrobić. Jak powstrzymać tę sytuację? Ile jeszcze będziemy żyć z naszej ciężkiej pracy? Moja siostra straciła zupełnie poczucie odpowiedzialności i zupełnie mnie nie słucha. Zwykła rozmowa nie przynosi rezultatów. Wydaje mi się, że powinnam poważnie porozmawiać z jej mężem. Być może on będzie w stanie przynajmniej obudzić jej poczucie obowiązku.



